Otwarte Fundusze Emerytalne są wciąż swego rodzaju novum. Niewiele osób przywiązuje większą uwagę do ich wyboru. Ludzie często zapisują się do tego funduszu, z którego jako pierwsi otrzymają telefon. Nie zdają sobie sprawy, że są żywym, cennym towarem, dla którego opłaca się balansować na granicy prawa.
 
Działanie funduszy można porównać do działania pomocy drogowej. Jeszcze sami nie wiemy dokładnie co stało się z naszym autem podczas kolizji, a już czeka na nas laweta. Podobnie jest w przypadku OFE. Wkrótce po podpisaniu pierwszej umowy o pracę w słuchawce naszego telefonu odzywa się miły głos proponujący pomoc przy wyborze najlepszego funduszu emerytalnego. Skąd wiedzą o naszym istnieniu?
 
Wyciekające informacje
 
Czytelniczka poinformowała nas o zdarzeniu, które według niej, jest naruszeniem prawa. Kilka dni po tym, jak podjęła staż w nowym miejscu pracy, zadzwoniła do niej urzędniczka z jednej z bielskich firm zajmujących się doradztwem finansowym. Oferowała pomoc przy wyborze funduszu emerytalnego. Tłumaczyła, że stażyści mają obowiązek dokonania takiego wyboru. Nasza czytelniczka jednak doskonale znała swoje obowiązki. Pamiętała, że na drzwiach Powiatowego Urzędu Pracy, w którym załatwiała formalności związane z praktykami, wyraźnie było napisane, że wyboru OFE każdy stażysta dokonuje we własnym zakresie. Niezadowolona z faktu, że jakimś cudem jej dane dostały się w ręce osób, do których trafić nie powinny, poskarżyła się w liście do redakcji.
 
Zadzwoniliśmy do Powiatowego Urzędu Pracy. W dziale zajmującym się stażystami poinformowano nas, że z żadnym funduszem nie mają podpisanej umowy, nikogo nie wysyłają do stażystów i w ogóle nie mają z tym wspólnego. Również dyrektor Leszek Stokłosa nie potrafił nam wyjaśnić, skąd osoba dzwoniąca do naszej czytelniczki miała informacje o stażystce. Szef PUP wykluczył możliwość „przecieku” takich informacji z ich placówki.
 
Tajemniczy donosiciel
 
Próbowaliśmy więc dalej ustalić, skąd firma ubezpieczeniowa czerpie informacje o potencjalnych klientach. W tym celu zgłosiliśmy się do zakładu, który oferował swoje usługi naszej czytelniczce. Wyjątkowo uprzejmy głos w słuchawce nagle wydał się być zakłopotany, kiedy zapytaliśmy o źródło wiedzy o stażystce. Oczywiście, okazało się, że firma nie może nam udzielić takich informacji.
 
Będąc wciąż w punkcie wyjścia, szukaliśmy dalej. Instytucją zajmującą się przydzielaniem do OFE jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Następnym etapem naszego dochodzenia stał się więc bielski ZUS. Zgodnie z przewidywaniami, podobnie jak w poprzedniej rozmowie, tutaj także z góry wykluczono ewentualność wynoszenia informacji z zakładu. Zwłaszcza, że urzędy pracy z terenu całej Polski wysyłają informacje o stażystach bezpośrednio do Warszawy. Dane naszej czytelniczki nie mogły zatem wypłynąć z bielskiego oddziału ZUS, gdyż placówka ta nie uczestnicy w losowaniu funduszu.
 
Szkolenia z łamania prawa
 
Nie mamy podstaw, aby kogokolwiek oskarżać. Nie ulega jednak wątpliwości, że dane osobowe stażystki musiały się wydostać do osób trzecich. Pomijając fakt, że zdarzenie to zbulwersowało naszą czytelniczkę, to w tej sprawie po prostu doszło do przestępstwa. Naruszone zostały przepisy Ustawy o ochronie danych osobowych.
 
Historia czytelniczki ilustruje funkcjonowanie nielegalnego -  a jednocześnie dość powszechnego - procederu. Działalność OFE od początku budziła wiele obaw. Chodziło głównie o strach przed złym zarządzaniem własnymi pieniędzmi czy nawet utratą emerytury. Obecnie zarzuty dotyczą także sposobów działania funduszy. 
 
Metody pozyskiwania klientów można najlepiej poznać w trakcie szkolenia doradców. Rzecz jasna, jego uczestnicy otrzymują szeroką wiedzę z zakresu finansów i oszczędności. Ale od życzliwych kolegów po fachu słyszą też sporo bardziej praktycznych porad. Adepci sztuki ubezpieczeniowej dowiadują się wtedy, że aby osiągnąć sukces w zawodzie, powinni mieć znajomości na poczcie lub w ZUS. Wtedy żaden obywatel, który dostaje ponaglenie o konieczności wyboru OFE, nie ujdzie ich uwadze. 
 
Schizofrenia zawodowa
 
Tymczasem wedle Ustawy o ochronie danych osobowych takie działania są sprzeczne z prawem. Chcieliśmy się dowiedzieć, co o problemie myślą wysocy urzędnicy pocztowi. W tym celu dotarliśmy do Krzysztofa Wyderki, rzecznika prasowego katowickiego Oddziału Regionalnego Poczty Polskiej. Dzięki jego pośrednictwu uzyskaliśmy informację, że proceder korzystania z bazy danych poczty do celów akwizycyjnych jest zabroniony. Pracownicy poczty, w tym listonosze, przechodzą specjalne szkolenia, na których dowiadują się o sankcjach grożących za naruszanie tych przepisów. Spotkaliśmy się jednak z przypadkiem listonosza, który rano roznosi listy z informacją o konieczności wyboru OFE, a wieczorem zjawia się w tych samych miejscach jako.. konsultant. Nikt przecież nie może zabronić pracownikowi podjęcia dodatkowego zatrudnienia w takiej czy innej firmie konsultingowej.
 
Otwarte Fundusze Emerytalne pojawiły się w roku 1999 w wyniku reformy emerytalnej i pozwalają na gromadzenie środków na emeryturę w tzw. II filarze. System ten jest obowiązkowy dla osób, które podlegają ubezpieczeniom społecznym i urodziły się po 31 grudnia 1968 roku. Badania i praktyka pokazują, że większość przyszłych emerytów nie kieruje się ani wynikami inwestycyjnymi, ani wysokością opłat związanych z uczestnictwem w funduszu. Decydującą rolę przy wyborze ma reklama i przekonujący akwizytor.
 
Po trupach do celu
 
Odpowiednio szybka reakcja ze strony doradcy i umiejętność perswazji są drogą do sukcesu. A że do celu trzeba iść po trupach, to już inna sprawa. Dlatego klienci są często traktowani jak żywy towar. Fundusze niemal biją się o nich miedzy sobą. Jedna z metod walki z konkurencją polega na zatrudnianiu tzw. ratowników, którzy zajmują się odzyskiwaniem klientów innych funduszy emerytalnych. Są oni o tyle cenni, że mają już na koncie zgromadzony kapitał, którym można obracać. "Ratownicy" otrzymują kilkakrotnie wyższe prowizje niż zwykli konsultanci.
 
Wiedza o tych praktykach jest dość powszechna, lecz dopóki nie złapano za rękę konkretnego urzędnika, przecieki danych osobowych będą się zdarzały. Pozostaje więc uzbroić się w cierpliwość i ćwiczyć asertywność podczas kolejnych rozmów telefonicznych z miłymi telefonistkami.
 
                                                                                                                 Magdalena Dydo