W porównaniu z innymi ośrodkami o podobnej wielkości w naszym kraju, Bielsko-Biała posiada sporo terenów zielonych. Najmniej jest ich w centrum i na osiedlach mieszkaniowych. Europosłanka Grażyna Staniszewska chciałaby, aby nasi architekci i samorządy mieszkańców czerpali inspirację ze Strasburga, gdzie powierzchnie zielone zajmują ok. 360 ha i idealnie wkomponowują się w krajobraz miasta.
 
Strasburg cieszy się opinią najbardziej zielonego zakątka we Francji. To nieco większe od naszego (ok. 270 tys. mieszkańców) alzackie miasto jest siedziba Rady Europy oraz Parlamentu Europejskiego. Gdy spojrzy się na jego mapę satelitarną, zwracają uwagę liczne kanały oraz zielone plamy terenów rekreacyjnych. W Strasburgu tramwaje jeżdżą po trawie, bociany wiją swoje gniazda, a najpopularniejszym środkiem transportu jest rower. Ludzie odpoczywają pod gołym niebem, gdyż powszechne u nas tabliczki - „Nie depcz trawników!”- dawno już odeszły w tym mieście do lamusa.
 
                                                                            Flora w dobrych rękach
 
Stolica Alzacji wzorcowo poradziła sobie z problemem właściwego zagospodarowania obszarów zielonych. Nadzór nad „zieloną strefą miasta” przejął serwis, który decyduje o sposobie realizacji polityki ekologicznej. Zatrudnia on 282-osobową ekipę, która przez cały rok pracuje nad upiększaniem ulic, sadzeniem i produkowaniem nowych kwiatów, ścinaniem trawników oraz pielęgnowaniem drzew i krzewów.
 
Ścieżki rowerowe zajmują tutaj często więcej miejsca niż same chodniki dla pieszych. Rowerem można szybciej dojechać do pracy niż najnowszym BMW, który ciągle sterczy w korkach. W Strasburgu nawet tramwaje unikają betonowych podkładów, gdyż poruszają się po „zielonym dywanie”.
 
 - Linie tramwajowe otoczone nisko przystrzyżoną trawą idealnie wkomponowują się w przestrzeń miejską. Łączą to, co naturalne z tym, co nowoczesne - podkreśla naczelnik wydziału ochrony środowiska Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej Tadeusz Januchta.
 
                                                                                Zielona rewolucja
 
Kilkuklasowy podział zieleni dzieli środowisko przyrodnicze w mieście na kilka odrębnych stref. W pierwszej klasie znajdują się rośliny wymagające szczególnej opieki. Są to kwiaty na mostach, donice w centrum miasta czy egzotyczne rośliny w licznych zielonych zakątkach, które bez częstego podlewania musiałyby samodzielnie walczyć o przetrwanie. Rośliny zakwalifikowane do kolejnych klas wymagają mniejszej opieki.
 
 - Nasz system opieki nad zielenią miejską jest wyraźnym ukłonem w kierunku natury - podkreśla Jean Marierogel, zajmujący się utrzymaniem zieleni w Strasburgu. – Ma on na celu promocję tego, co spontanicznie rodzi ziemia, bez zbędnej ingerencji człowieka. Chcemy, aby natura mogła mieć swoje zdanie. Dzięki temu w miejscach pozbawionych ingerencji człowieka odradzają się kwiaty, które długo nie występowały na tych terenach.
 
                                                                                 Kwitnąca wyspa
 
Do upiększania „zielonej wysepki”, jaką jest Strasburg corocznie używa się ok. 80 tys. kwiatów. Wszystko po to, aby sprostać wciąż rosnącym wymaganiom mieszkańców, którzy coraz powszechniej pragną na co dzień żyć w harmonii z naturą.
 
 - Ukwiecanie miasta przyjmuje różne formy - podkreśla Jean Marierogel. - Począwszy od tradycyjnych rozwiązań, po nowoczesne różne „udziwnienia”. Każdego roku aranżacja kwiatowego wystroju miasta podporządkowana jest wspólnemu tematowi przewodniemu. Obecnie jest nim kuchnia, a więc wszystko co wiąże się ze smakiem i zapachem, co kusi i działa na nasze zmysły.
 
                                                                         Po dwóch stronach Olzy
 
Jednym z symboli integracji Francji i Niemiec jest park „Deus Rives” położony po obu stronach Renu. Ogniwem łączącym ów kwitnący ogród jest imponujących rozmiarów most. Także miasta Cieszyn i Czeski Cieszyn - zainspirowane ciekawym pomysłem aranżacji terenów przygranicznych - wyraziły chęć stworzenia czegoś podobnego na swoim podwórku. Byłby to kolejny gest w kierunku zacieśniania współpracy europejskiej w naszej części starego kontynentu.
 
Mieszkańcy Strasburga mają swój wkład w budowanie zielonych przestrzeni miasta. To bowiem z ich inicjatywy powstał pomysł na aranżację parku na Renem. Główną ideą tej koncepcji jest powrót do dzieciństwa. Architekci inspirowali się bajkami dla dzieci, dzięki czemu powstał tutaj labirynt, z którego wcale nie tak łatwo się wydostać. Między gigantycznymi krzesłami na drewnianym placu zabaw odpoczywają nie tylko dzieci.
 
 - Zamiast siedzieć w domach, mieszkańcy Strasburga spędzają czas w pobliskich ogrodach i parkach - podkreśla pani Magdalena, polski przewodnik po stolicy Alzacji. - Zależy im, aby miasto kwitło i urzekało swoim naturalnym pięknem. Gdy wracam do Polski widzę wyraźnie, że kultura „wychodzenia z domu” jest u nas na niskim poziomie. Może z czasem zmieni się to na lepsze, a wtedy z pewnością przybędzie zielonych zakątków w wielu miastach.
 
Utrzymanie zieleni nie jest łatwym zadaniem. Co jak co, ale Bielsko-Biała jest tego żywym przykładem. Niezagospodarowane skwerki oraz zaniedbane podwórka sprawiają, że w celach wypoczynkowych - zamiast ławki w parku – częściej wybieramy kanapę w salonie. Co więc stoi na przeszkodzie, aby także nasze miasto wprowadziło w życie strasburskie rozwiązania? Ze względu na znacznie uboższy budżet miejski poszlibyśmy wolniej, lecz za to w tym samym kierunku, co zielona wyspa we Francji.
 
                                                                                                                                                              Katarzyna Wala