Nasz artykuł pt.: Zarząd się sam wyżywi? (bielsko.biala.pl/1775,artykuly) zbulwersował zarówno kibiców, jak działaczy. Wyjaśnienia w tej sprawie otrzymaliśmy od Jarosława Zięby, który w zarządzie klubu odpowiada za kontakty z mediami. Pan Jarosław złożył ubolewania z powodu niefortunnych wydarzeń związanych z wyjazdem do Łodzi. Przy jego pomocy napisaliśmy tekst na temat współpracy kibiców z działaczami. Temat ważki, bo już dziś „Górale” jadą do Jastrzębia, gdzie czeka ich ważny mecz z miejscowym GKS.
 
Nie od dzisiaj wiadomo, że na siłę każdego klubu sportowego składają się trzy kluczowe elementy: piłkarze, kibice i działacze. Ci ostatni są świadomi tego, że bez tych drugich nie są w stanie normalnie pracować. - Żaden klub bez kibiców nie będzie funkcjonował i my o tym doskonale wiemy - podkreśla członek zarządu Podbeskidzia Jarosław Zięba. W przypadku bielskiego klubu, większość działaczy pracuje na zasadzie wolontariatu, czyli za darmo.
 
Fani „Górali” z sezonu na sezon osiągają coraz wyższy poziom. Coraz efektowniejsze są barwne oprawy, kartoniady (choćby na meczu z Motorem Lublin) czy rozwieszanie flagi o niebotycznych rozmiarach, którą można było ujrzeć podczas ostatniego spotkania z Zagłębiem Lubin. – Wspieramy takie inicjatywy. Cieszę się, że są udziałem kibiców i zarządu jednocześnie - informuje Zięba.
 
Na czym polega owo wsparcie ze strony klubu? Otóż, zarząd finansuje oprawy meczów z wpływów z reklam zamieszczonych na oficjalnej witrynie TS Podbeskidzie. Na ogół nie jest to cała kwota, a jej połowa. Strona internetowa „Górali”, to ewenement na skalę kraju. Została utworzona przez kibiców bielskiego klubu, lecz od jakiegoś czasu jest uznawana za oficjalną witrynę TSP. To rzadko spotykana sytuacja, ale może świadczyć o dobrych relacjach na linii zarząd-kibice.
 
Członkowie zarządu byli niejednokrotnie inicjatorami ubarwiania dopingu. Na jesienny mecz z Widzewem Łódź przygotowali dla kibiców 300 koszulek w barwach klubowych, które były zakupione z wpływów ze sprzedaży reklam na stronie internetowej i dofinansowane dodatkowo przez zarząd klubu. W tym sezonie rozpoczęto także dystrybucję gadżetów klubowych. Do niedawna replika koszulki drużyny Marcina Brosza czy klubowy kubek, a nawet szalik były dla zwykłego kibica nie do zdobycia.
 
 - Jesteśmy zadowoleni, że możemy sprzedawać te gadżety. Może to dziwnie zabrzmi, ale jeszcze sezon temu tej normalności nie było. Jeżeli ktoś chciał mieć choćby szalik, musiał go sobie sam załatwić - wyjaśnia pan Jarosław.
 
Obecnie wszystkie atrybuty kibica są do nabycia w czasie meczu albo później w siedzibie TSP bądź w jednym ze współpracujących z klubem sklepów. Pomysłów na przyciągnięcie ludzi na trybuny jest więcej. Należy do nich choćby utworzenie sektora rodzinnego. Tego rodzaju plany będzie łatwiej realizować, kiedy „Górale” zaczną rozgrywać swoje mecze na nowym Stadionie Miejskim.
 
Działacze wszystkich klubów piłkarskich w kraju są zgodni. Organizowanie wyjazdów nie jest najłatwiejszym kawałkiem chleba.
 
 - Są takie kluby, które w ogóle nie pomagają kibicom w organizacji wyjazdów. My jednak podjęliśmy się tego obowiązku. Wiadomo, nie tylko w futbolu liczy się kasa. Jeżeli jest mało zgłoszeń od kibiców, to nie opłaca się jechać. Ostatni wyjazd do Łodzi był dofinansowany przez anonimowego kibica TSP, który z własnej kieszeni wyłożył 1000 zł dla ekipy wyjazdowej. Dzięki temu wyjazd mógł kosztować kibica tylko 27 złotych.
 
W przypadku wyjazdu na Widzew problem polegał na tym, że mecz odbywał się 1 maja. W tym czasie o autokary nie jest łatwo, bo wiadomo, że odbywa się wtedy mnóstwo wycieczek.
 
 - Na wyjazd drugim autobusem zapisywaliśmy tylko pół dnia, gdyż tak naprawdę wcześniej nie mogliśmy go wynająć. Dopiero wieczorem dostaliśmy potwierdzenie na autokar, ale w sumie ze względu na to opóźnienie zapisało się zaledwie 20 osób. W tej sytuacji zrezygnowaliśmy z wynajmu drugiego autokaru. Wyjazd na Wartę też musieliśmy odwołać, bo zgłosiło się zaledwie siedmiu chętnych. Wszyscy się uczymy i wyciągamy wnioski. Nie jesteśmy bez winy, bo zawsze można zorganizować coś lepiej.
 
„Czapki z głów przed kibicami, bo oni rzeczywiście pomagają. Są w tym sezonie 12 zawodnikiem drużyny” - zwykł mawiać Marcin Brosz. Rzeczywiście, w tym sezonie nie było spotkania wyjazdowego, na które nie pojechaliby kibice Podbeskidzia. Fani są zawsze ze swoimi piłkarzami, choć czasem w symbolicznej liczbie. Niezależnie, czy jest to Lubin, Świnoujście lub Płock. Jednym z bardziej udanych wyjazdów był mecz w Kielcach, gdzie pojawiła się grubo ponad setka kibiców z Bielska-Białej. Co więcej, spotkanie było rozgrywane w dzień roboczy, a dodatkowo transmitowała je telewizja. Równie licznie kibice ze stolicy Podbeskidzia zaprezentowali się w meczu z Kmitą Zabierzów, kiedy stanowili większość na trybunach.
 
Dziś odbędzie się arcyważny mecz z GKS. Będzie to spotkanie wyjazdowe, a ze względu na niewielką odległość dzielącą nasze miasto od Jastrzębia można się spodziewać rekordowej frekwencji ze strony bielskich kibiców. Zarząd klubu, który jest organizatorem tego wyjazdu na różne sposoby zachęca fanów TSP do udziału w meczu. Pomaga m.in. w dystrybucji plakatów przygotowanych przez kibiców. Dodatkowo na każdego uczestnika eskapady do Jastrzębia będzie czekała wyjątkowa niespodzianka - szalik. Szal to niezwykły, bo uszyty specjalnie na tę okazję. Jak podkreśla Zięba, nie jest to forma rehabilitacji za niedociągnięcia przy organizacji ostatniego wyjazdu. Podobno pomysł zrodził się jeszcze przed niefortunnym meczem z Widzewem.
 
 - Najważniejsze, że wyjazd organizujemy wspólnie. Daję słowo, że dla żadnego chętnego nie zabraknie miejsca w autokarze. Za pomocą tego prezentu chcemy zachęcić kibiców do wyjazdów. Tak już jest, że każdy kto pojedzie pierwszy raz, zaraz łapie bakcyla i później wyjeżdża na kolejne mecze. Będziemy bardzo zadowoleni, gdy kibice podziękują za prezent głośnym i kulturalnym dopingiem dla naszych piłkarzy. Ten mecz może okazać się kluczowy, jeśli chodzi o cele sportowe.
 
                                                                                                                                                                  Paweł Hetnał