Maj, to miesiąc komunijny. Dla ośmiolatka i jego rodziny pierwsza komunia jest wydarzeniem głównie duchowym. Przygotowujące się do tej uroczystości dzieci muszą poznać prawdy wiary swoich rodziców. Ale komunia ma też swój wymiar komercyjny. Przyjrzeliśmy się zwyczajom towarzyszącym w naszym regionie temu wielkiemu rodzinnemu świętu.
 
 - Regularne uczestnictwo w niedzielnej mszy, udział w lekcjach religii oraz wola przyjęcia Komunii Świętej, to podstawowe kryteria dopuszczenia kandydata do przyjęcia tego sakramentu – informuje ks. Mirosław Szewieczek, wikary w parafii p.w. Przenajświętszej Trójcy w Bielsku-Białej. - W naszej parafii każde dziecko przygotowuje trzy promyki: szczęścia, talentów i radości. W tym uroczystym dniu będzie nimi udekorowany kościół.
 
W polskiej tradycji pierwsza komunia jest świętem hucznie obchodzonym w rodzinnym gronie.
 
 - Wszystko zrobiliśmy we własnym zakresie - opowiada Małgorzata Michasiów, mama Michała, który w niedzielę po raz pierwszy przystąpił do komunii w jednej z bielskich parafii. - Przyjęcie na 20 osób zorganizowaliśmy w domu. Aby przyjąć taką liczbę gości, można wynająć kucharkę. Zwykle za jej pracę płaci się ok. 400 złotych, ale wtedy często samemu trzeba zadbać o zakupy i nakrycie stołu. Moim zdaniem, warto więc skorzystać z pomocy firmy cateringowej. Koszt usługi jest zbliżony do wynagrodzenia kucharki. Tyle, że pracownicy firmy sami dostarczają jedzenie. Można też od niej pożyczyć zastawę stołową.
 
Wielu rodziców decyduje się jednak na wynajem sali w lokalu. Koszt takiego przyjęcia wynosi od 70 do 150 zł od osoby. W popularnej w Bielsku-Białej „Wrzosowej Chacie” trzeba zapłacić 100 zł od osoby. W lokalach wyspecjalizowanych w organizowaniu przyjęć komunijnych salę trzeba zarezerwować zaraz po tym, kiedy w parafii zostaną ogłoszone terminy uroczystości. Najczęściej jest to we wrześniu. We „Wrzosowej Chacie” organizuje się maksymalnie sześć komunii w jednym terminie. Dlatego większość rodziców dokonuje rezerwacji już jesienią.
 
Uroczysty poczęstunek komunijny składa się z kilku części. Najpierw podawane są przekąski, np. faszerowane jajka czy śledzie. Następnie na stół trafia dwudaniowy obiad, podczas którego zwykle serwuje się rosół lub czerwony barszcz oraz różne rodzaje mięsa. Kulminacyjnym momentem jest podanie specjalnie na tę okazję przygotowanego tortu. Może on przybrać formę otwartej księgi z odpowiednią sentencją i być ozdobiony cukrowymi figurkami lub dekoracją z opłatka.
 
Kolejnym wydatkiem, który czeka rodziców jest strój komunijny. Za garnitur dla chłopca trzeba zapłacić 250-400 zł. Ta ostatnia kwota, to koszt uszycia na miarę w salonie krawieckim. W br. modne są ciemne garnitury. Część klientów wybiera również beżowe i szare. Chłopcy muszą mieć odpowiednio dobrane dodatki. Np. uczniowie szkoły muzycznej w Bielsku-Białej będą mieli muszniki w takim samym kolorze, jak garnitur, a w butonierce schowają białą różę.
 
O wiele więcej problemów pojawia się przy ubiorze dziewczynki. Nowa sukienka komunijna kosztuje nawet kilkaset złotych. W tym roku sukienka powinna być długa i drapowana. Białą ożywią modne hafty w pastelowych kolorach (także złotym) lub białe, różowe i błękitne różyczki. Mimo, iż moda komunijna dla dziewczynek często wzoruje się na modzie ślubnej, wybierając taką sukienkę należy unikać przepychu. Nieodłącznym uzupełnieniem stroju są wianek i rękawiczki.
 
W wielu parafiach naszej diecezji już od kilku lat wprowadzono alby, które pozwalają uniknąć rewii mody w kościele, a także podkreślają duchowy charakter uroczystości. Ale nawet one podlegają trendom mody. W tym roku modna jest alba szyta ze streczu, ozdobiona złotym haftem i przewiązana złotym sznurem. Oprócz dodatków do ubioru, rodziców czeka także zakup świec, różańców, medalików oraz książeczek do nabożeństwa. Przykładowo w bielskiej parafii p.w. Przenajświętszej Trójcy rodzice składali się po 200 zł, aby pokryć koszty zakupu tych duchowych pamiątek. Przy okazji wystarczyło na opłacenie kamerzysty i dekorację kościoła.
 
Ważna jest także elegancka fryzura komunijna. Musi być ona dostosowana do urody dziecka i kształtu twarzy. Jeśli buzia jest okrągła, należy unikać na przykład nastroszonych loczków spływających po obu stronach twarzy.
 
Spore wydatki czekają gości przyjęcia komunijnego. W tym roku najpopularniejszym prezentem jest laptop, ale może być też skuter, a nawet mniejszy quad. Aparat fotograficzny, zegarek czy rower już nie wystarczą, choć dla wielu dzieci taki prezent byłby spełnieniem marzeń.
 
 - Moim zdaniem, uroczystość przyjęcia pierwszej komunii nie może skupiać się na drogich, pokazowych prezentach - dodaje Małgorzata Michasiów. - My przygotowaliśmy naszą rodzinę przede wszystkim na przeżycie duchowe. Na swoją komunię dzieci zaprosiły wychowawców, a także kolegów ze szkoły, którzy wyznają inne religie lub są ateistami. To piękny zwyczaj.
 
                                                                                                                                   Agnieszka Pollak-Olszowska