Stop dla megabudowy
Budowa wschodniej obwodnicy Bielska-Białej mocno daje się we znaki mieszkańcom Lipnika, Straconki i Mikuszowic. Uciążliwości są tak duże, a skarg na budowlańców tak wiele, że w ratuszu padł pomysł czasowego wstrzymania megainwestycji!
Kierowcy na wschodnią obwodnicę Bielska czekają od lat z utęsknieniem. Ale trwająca od kilku miesięcy wielka drogowa inwestycja mocno daje się we znaki mieszkańcom dzielnic, przez które będzie przebiegać. Czyli głównie Lipnika, Straconki i Mikuszowic. W ratuszu pojawiły się głosy, że problem bierze się głównie z niedbalstwa i niesłowności ekip budujących nową drogę. I padła propozycja, aby najpierw pokazać budowlańcom żółtą kartę, a kiedy to nie poskutkuje, dać im popalić.
Autorem tego pomysłu jest Janusz Okrzesik, radny wybrany w okręgu, przez który przebiega lwia część wschodniej obwodnicy miasta. Jego zdaniem uciążliwości, na jakie skazani są sąsiedzi wielkiej budowy wyliczać można długo. Co gorsza - uważa radny Okrzesik - uciążliwości te nie są nieuniknionym następstwem wielkiej inwestycji, lecz wynikiem takiego, a nie innego postępowania firm realizujących budowę.
Na przykład niektóre osiedlowe uliczki zabarykadowane są ciężkim sprzętem budowlanym, któremu służą za parkingi, przez co ruch samochodów osobowych na tych ulicach jest bardzo utrudniony lub wręcz niemożliwy. W okolicy wielkiej budowy często wyłączany jest prąd, choć nie dochodzi tam do żadnych awarii, a mieszkańcy nie są o tych wyłączeniach wcześniej informowani. Wielu odpadów budowlańcy pozbywają się paląc je, a okolicę zasnuwa wtedy śmierdzący dym. Do dziś nie jest także należycie wykonany łącznik między ulicą Rolną a Kosmiczną w Mikuszowicach Krakowskich.
Jeśli - według Janusza Okrzesika - dodać do tego zanieczyszczenie wód gruntowych oraz brud i bałagan, jaki powodują budowniczowie obwodowej, to widać wyraźnie, że wykonawca tej inwestycji zasłużył na żółtą kartkę. Tym bardziej, że - jak podkreśla bielski radny - kilka tygodni temu doszło do spotkania mieszkańców z przedstawicielami wykonawcy, podczas którego zdeklarowali oni poprawę. Tyle że nic z tego nie wynikło. Dlatego Janusz Okrzesik proponuje, aby najpierw bielskie władze wystosowały oficjalne pismo w tej sprawie, a kiedy to nie pomoże, miasto powinno złożyć wniosek o czasowe wstrzymanie prac na tej budowie.
- Żółta kartka wykonawcy się należy, ale musimy mieć świadomość, że uciążliwości przy tak wielkiej inwestycji są nieuniknione. Tyle że trzeba ograniczyć je do minimum - mówi prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult, który zgadza się z pomysłem wystosowania w tej sprawie przez miasto oficjalnego pisma. (hos)
.jpg)
Komentarze 24
Taka praktyka mnie szokuje powinno sie izolowac takich pajacow.
jak jadę górską tak samo
Jeśli dodać do tego ocenę projektu dróg, który został wykonany tak, żeby jak najbardziej dać w d.. okolicznym mieszkańcom to powstaje pytanie dlaczego ktoś nam robi na złość. Skoro tak sobie wymyśliliście to teraz wykupcie te wszystkie okoliczne domy i bloki my się przeprowadzimy gdzie indziej nie każdy chce mieszkać przy krawężniku ulicy i za ekranem przez który świata nie widać.

Klauzula informacyjna ›