Po pierwsze: Komorowski
W drugiej turze wyborów prezydenckich bielszczanie ponownie wsparli Bronisława Komorowskiego. Kandydat PO zebrał u nas ponad 61 proc. głosów. Naszym Czytelnikom możemy pogratulować prawdziwie obywatelskiej postawy. Frekwencja w Bielsku-Białej była najwyższa w całym woj. śląskim.
Wybory znowu podzieliły kraj na dwie części. Największe poparcie Jarosław Kaczyński otrzymał w województwach: małopolskim, świętokrzyskim, łódzkim oraz mazowieckim. Większość wyborców w naszym regionie głosowała na Bronisława Komorowskiego. Kandydat PO zebrał tutaj niecałe 57 proc. głosów.
Jeszcze większe poparcie Komorowski otrzymał w Bielsku-Białej. Głosowało na niego 61,04 proc. bielszczan, czyli 52 252 osoby. Natomiast 33 355, czyli niemal 39 proc. poparło w drugiej turze Jarosława Kaczyńskiego.
W powiecie bielskim kandydat PiS otrzymał ponad 45 proc. głosów, a w żywieckim zdecydowanie wygrał, zdobywając 55-procentowe poparcie. Kaczyński wygrał też w powiecie pszczyńskim (56 proc. poparcia). Najmniejszy elektorat ma w cieszyńskim, gdzie otrzymał zaledwie 37 proc. głosów.
Bielsko-Biała może być dumne z obywatelskiej postawy swoich mieszkańców. Spośród 138 943 uprawnionych do głosowania, głos oddało 86 494 osób, z czego 85 607 było ważnych. Przy ogólnpolskiej średniej, która wyniosła 55,29 proc., nasze 62,26 proc. jest bardzo dobrym wynikiem - najlepszym w całym województwie śląskim (54,93).
Wybory znowu podzieliły kraj na dwie części. Największe poparcie Jarosław Kaczyński otrzymał w województwach: małopolskim, świętokrzyskim, łódzkim oraz mazowieckim. Większość wyborców w naszym regionie głosowała na Bronisława Komorowskiego. Kandydat PO zebrał tutaj niecałe 57 proc. głosów.
Jeszcze większe poparcie Komorowski otrzymał w Bielsku-Białej. Głosowało na niego 61,04 proc. bielszczan, czyli 52 252 osoby. Natomiast 33 355, czyli niemal 39 proc. poparło w drugiej turze Jarosława Kaczyńskiego.
W powiecie bielskim kandydat PiS otrzymał ponad 45 proc. głosów, a w żywieckim zdecydowanie wygrał, zdobywając 55-procentowe poparcie. Kaczyński wygrał też w powiecie pszczyńskim (56 proc. poparcia). Najmniejszy elektorat ma w cieszyńskim, gdzie otrzymał zaledwie 37 proc. głosów.
Bielsko-Biała może być dumne z obywatelskiej postawy swoich mieszkańców. Spośród 138 943 uprawnionych do głosowania, głos oddało 86 494 osób, z czego 85 607 było ważnych. Przy ogólnpolskiej średniej, która wyniosła 55,29 proc., nasze 62,26 proc. jest bardzo dobrym wynikiem - najlepszym w całym województwie śląskim (54,93).
mad
Artykuł wyświetlono 2148 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 13
lechoo
co za durny argument że lezy w grobie i nie może się bronić?!Jako prezydent wszedł do historii naszego kraju i jako taki podlega krytyce.hitler też lezy w grobie i bidota bronic się nie może?
ANTY hrabia
wszystkim tym co głosowali na hrabiego a tym samym na PO, życze jak najgorzej,podnieś podatki,zlikwidować wszelkie przywileje,wydłużyć przejście na emeryture a wszyscy Ci powinni przepracować jeden m-c bezpłatnie dla dobra POpapranców
grześ
Gdy Palikot, przyjaciel Bronisława Komorowskiego, powiedział, że zmarły prezydent Lech Kaczyński ma krew na rękach, albo gdy mówił o zastrzeleniu i patroszeniu Jarosława Kaczyńskiego – wydawać by się mogło, że większego draństwa w polityce być nie może.Okazuje się, że może. Większe jest draństwo Kazimierza Kutza, który wczoraj u Rymanowskiego, rozparty jak basza, przyznał cynicznie i z dumą, że to on jest doradcą i reżyserem występów zaprzyjaźnionego z prezydentem Palikota.
Przyciskany przez posła Girzyńskiego nie tylko nie odciął się od podłych słów Palikota, ale je usprawiedliwiał i zwalał winę na PiS i Kaczyńskiego.
Kutz usprawiedliwiał prezydenckiego przyjaciela stwierdzeniem, że to PiS mówił o krwi na rękach Tuska. Na nic zdały się tłumaczenia, że żaden polityk PiS nigdy czegoś takiego nie powiedział. Powtarzam – żaden polityk PiS nigdy niczego takiego nie powiedział. No i Tusk żyje, może się bronić, a Lech Kaczyński spoczywa w wawelskiej krypcie i przed zarzutami bronić się nie może.
Przykra jest ta rozparta buta Kutza, jeszcze bardziej przykra niż chamskie nikczemności Palikota. Bo Palikot to Palikot, polityk i przyjaciel prezydenta, a Kutz to wybitny reżyser wzruszających filmów. Sam prawie płakałem na Śmierci jak kromka chleba.
Dziś chce mi się płakać nad nikczemnością słów wielkiego reżysera. Smutno mi, Boże.
zyczliwy
zaprawdę miłość bliźniego emanuje z postów psa pluto i bożenki.Kutz ma rację-gdyby Kaczyński nie wprosił się na siłe w gości i bez zaproszenia nie pojechał do Rosji setki ludzi nie opłakiwałyby dzis swoich zmarłych.jako zwierzchnik sił zbrojnych nie musiał też brać na pokład wszystkich waznych generałów.położyli go na Wawelu zanim zakończono śledztwo w tej sprawie.
Bożenka
!!! POdli ludzie !!!Ile trzeba mieć w sobie podłości i zła, żeby nie uszanować spoczynku zmarłych? Ile trzeba mieć w sobie chamstwa i łobuzerii, jakiej trzeba zajadłości i jakiego upodlenia, aby mówić o krwi na rękach spoczywającego w wawelskiej katedrze Lecha Kaczyńskiego?
PATRIOTA
Zwolennikom Kaczyńskiego przypominam, bo macie pomięć b. krótką i b. wybiórczą, że ponad dwa lata pełnia władzy należała do PiS i jakoś nie słychać było jęków, że mamy zagrożoną demokrację, a jedynie jęki, że im wszyscy przeszkadzają. Przez te dwa lata nie zrobiliście nic choć zapowiedzi były bardzo szumne. Za waszych rządów np. służba zdrowia przeszła do stanu agonalnego - wszak uzdrawiał ją fachowiec, którego lata świetności dawno minęły, a który był żałosną, uzależniną od alkoholu pozostałością człowieka. Mało tego, pchnęliście Polskę wstecz, staliśmy się pośmiewiskiem na arenie międzynarodowej. To co zrobili Kaczyńscy będzie trzeba jeszcze przez długie lata naprawiać. Wasz guru jest coraz bardziej agresywny, a wy razem z nim. Przypomina to narodowy socjalizm III Rzeszy. Ten człowiek pchnie ten kraj w wojnę domową, gdyż przez niego przemawia tylko żądza władzy za wszelką cenę. Zaczyna cytować Piłsudskiego, mało tego, z czasem zacznie być przekonany, że nim jest. Na Wawelu już rodzinka zajmuje jego kryptę. Tylko patrzeć jak sam Piłsudski zostanie z tamtąd usunięty. Tego człowieka należy usunąć z polityki, a sam PiS zdelegalizować. To jest jedyny ratunek dla tego kraju.
Ania
PO wzięła całą pulę. A to oznacza, że bierze całkowitą odpowiedzialność za politykę w Polsce. Już nikt z Platformy nie będzie mógł wciskać kitu, że Tusk dobrze chce, ale prezydent z PiS blokuje wetem reformy.
ja
Bielsko pokazało wszystkim gdzie ma Kaczyńskiego!!!!!!!!!!
Pluto
!!! Niezwyciężony marszałek POlski Ludowej !!!Postępowa opinia całego świata z nieukrywaną
radością przyjęła wybór niezwyciężonego marszałka Bronisława Komorowskiego na prezydenta Polski Ludowej.
Prezydentem RP został Bronisław Komorowski. Choć wygrał niewielką przewagą (mniej niż 3 punkty procentowe), to ta wygrana oznacza pełnię władzy Platformy Obywatelskiej.
To władza prawie absolutna i tym, którzy przypominają pełnię władzy SLD (Kwaśniewski i rządy Millera i Belki) czy PiS (Lech Kaczyński i rządy Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego), zwracam uwagę, że rządy te były kontestowane przez ówczesny establishment i kontrolowane szczególnie przez prywatne media.
Teraz rząd Donalda Tuska i kandydat Platformy na prezydenta Bronisław Komorowski są mocno popierani zarówno przez środowiska biznesowe, kultury, nauki, a w sposób szczególny przez prywatne media (słynne zdanie Andrzeja Wajdy o popieraniu Komorowskiego przez TVN i tą drugą prywatna telewizję).
Dla Platformy i jej przywódcy Donalda Tuska zaczynają się dopiero trudne tygodnie i miesiące. On sam, prawie wszyscy jego ministrowie, a także Komorowski złożyli w kampanii dziesiątki obietnic, z których większość oznaczać musi dodatkowe wydatki budżetowe.
Utrzymanie systemu emerytalnego służb mundurowych, zachowanie KRUS, podwyżki płac dla nauczycieli, pielęgniarek, waloryzacja emerytur i rent, utrzymanie wydatków na wojsko (1,95 proc. PKB + 0,05 proc. PKB na samolot wielozadaniowy), przywrócenie ulgi przejazdowej dla studentów czy finansowanie z budżetu metody in vitro to tylko niektóre dodatkowe wydatki budżetowe, które zostały zadeklarowane przez Platformę.
Finansowanie tylko tych obiecanek to przynajmniej kilka miliardów złotych dodatkowych wydatków rocznie, podczas gdy już w lutym tego roku rząd przyjął tzw. program konwergencji i przedstawił go Komisji Europejskiej. Zadeklarował w nim zmniejszenie deficytu finansów publicznych o ponad 1 proc. PKB już w roku 2011, tj. o około 20 mld zł i o kolejne 3 proc. PKB w roku 2012, a więc o przynajmniej o 50 mld zł.
Tych dwóch sprzecznych rodzajów działań nie da się oczywiście pogodzić nawet przy założeniu, że będziemy mieli do czynienia ze wzrostem gospodarczym na poziomie 3 proc. PKB rocznie. Taki wzrost gospodarczy oznacza dodatkowe dochody do budżetu państwa, ale nie na takim poziomie.
Nie da się zapełnić pogłębiającej się dziury w finansach publicznych, przyśpieszoną wyprzedażą majątku państwowego. Wprawdzie w 2009 r. ta wyprzedaż przyniosła 7 mld zł, a w roku 2010 będzie to prawdopodobnie aż 25 mld zł, ale srebra rodowe powoli się kończą, a przedsiębiorstw o strategicznym znaczeniu dla gospodarki Platforma chyba nie odważy się w całości sprzedawać.
Pozostają więc raczej dodatkowe dochody z podwyżek podatków i drastyczne cięcia wydatków socjalnych, a takiego programu chyba nie da się przeprowadzić z koalicyjnym PSL, nie da się również do niego pozyskać opozycyjnego SLD.
Będzie musiała wyjść na jaw nieudolność rządów Platformy, a szczególnie przyznanie się do tego, że Polska wprawdzie gospodarczo w 2009 r. była zieloną wyspą (odnotowała wzrost gospodarczy podczas gdy inne kraje europejskie miały spadek PKB), ale ten wzrost nie spowodował poprawy stanu naszych finansów publicznych.
Deficyt finansów publicznych urósł do poziomu powyżej 7 proc. PKB rocznie, a dług publiczny wzrósł tylko w latach 2008-2009 o około 180 mld zł, a w roku 2010 wzrośnie o kolejne 100 mld zł. Z tego kryzysu Polacy nie wyjdą więc suchą nogą, o czym po wielokroć zapewniał premier Donald Tusk (już do tej pory gospodarka straciła 600 tys. miejsc pracy) i na porządku dziennym stanie już tej jesieni pytanie, kto zapłaci za ten kryzys.
Jeżeli rząd przeforsuje w parlamencie podwyżki składki rentowej, likwidację obniżonych stawek podatku VAT, ograniczenia w KRUS i cięcia wydatków socjalnych, to prezydent Komorowski zostanie postawiony w bardzo trudnej sytuacji.
Tym razem PR-em nie da się już Polaków omamić. Trzeba będzie przyznać się Polakom, jak to kiedyś przyznał premier Węgier, że "kłamało się w dzień, kłamało się w nocy", aby tylko zdobyć pełnię władzy.
Ale dłużej kłamać się już nie da i trzeba będzie stanąć w prawdzie przed Polakami. A oni wydadzą sprawiedliwy wyrok w nadchodzących wyborach samorządowych i parlamentarnych.
Pluto
"W aresztach i zakładach karnych Bronisław Komorowski zdobył 91,9 proc. poparcia. Jego rywal z drugiej tury wyborów prezydenckich, Jarosław Kaczyński, uzyskał 8,1 proc. głosów - podał Centralny Zarząd Służby Więziennej."
marek
Bielsko-Biała pokazało na kogo nalezy głosowac!!!!!!!!!Jestem dumny z mojego miasta!!!!!!!!!!!!
pic
pluto,do budy!jesli masz dowody na to że wybory były nieuczciwe to zgłoś je prokuraturze.dopóki tego nie zrobisz będziesz tylko ujadajacym kundlem który uważa że zna się na polityce.W kampanii obie strony obiecywały gruszki na wierzbie.pamiętacie 3 mln mieszkań Kaczyńskiego z poprzedniej kampanii?Komorowskiego wybrali ludzie którzy pamiętali jak Kaczory budowały IV RP.za chwile do glosu dojda Brudziński,Kurski i inne kacze pachołki.bedzie tak jak dawniej.
Pluto
SPEKULACYJNA BAŃKA WYBORCZA W polityce tak jak w świecie finansów często mamy do czynienia ze sztucznym pompowaniem wyników. Balon wyborczy Komorowskiego i PO został nadmuchany do granic wytrzymałości.
Komorowski i PO nie powinni wygrać tych wyborów. Nie powinni z powodu afer stoczniowej i hazardowej, powodzi i obojętności rządzących, katastrofy smoleńskiej i obnażonej słabości państwa. Nie powinni, bo sam kandydat PO nie dorósł do tej funkcji.
Dlaczego zatem Komorowski i PO wygrali?
Dla rządzącej partii te wybory były kwestią życia i śmierci. Przegrana oznaczała koniec koalicji z PSL, nieprzejednaną niechęć SLD oraz ożywienie upiora komisji śledczych. Co więcej, następstwem wygranej Kaczyńskiego byłaby również zmiana pokoleń w krajowej polityce. Młode wilczki w głównych partiach zgodnie dążyły do wypchnięcia z kręgów decyzyjnych resztki dinozaurów z epoki okrągłego stołu.
Przegrała w tych wyborach Polska. Establishment III RP, który napompował do granic wytrzymałości bańkę wyborczą Komorowskiego, bez opamiętania sprzedawał papkę wyborczą pt. „bój się kaczyzmu”. Bez skrupułów posunięto się do manipulacji wyborczych w rodzaju sondaży PBS DGA dla "Gazety Wyborczej" w przeddzień pierwszej tury wyborów. Mówiąc krótko, układ III RP gra jak hazardzista, który po każdej przegranej podwaja stawkę, by wyjść z długów.
Nieczyste wyborcze zagrywki stawiają pod znakiem zapytanie rzetelność samych wyborów. Wątpliwości i pytania nie powinny zostać bez odpowiedzi. Przede wszystkim budzi zastrzeżenia rozluźnienie dyscypliny wyborczej. Prawo do głosowania zapewnia łatwy do powielenia dokument z miejsca zamieszkania. Ostrzeżeniem był już sławetny nadmiar kart do głosowania w Komisji Wyborczej w Brukseli. Między bajki należy włożyć również tzw. „państwowość” Komisji Wyborczej. Organ ten zatrudnia prywatne firmy do przekazywania i kontroli wyników wyborczych. Sama Komisja nie ma środków i mocy sprawczej, by wyniki wyborów samodzielnie zweryfikować. Co jeśli właściciel prywatnej firmy zatrudnionej przy wyborach zainteresowany byłby wygraną wyłącznie jednej ze stron? Czy nad casusem Gazeta Wyborcza/PBS DGA/DGA można przejść do porządku, jeśli DGA realnie wpłynęło na wynik pierwszej tury, a jednocześnie robi ze Skarbem Państwa interesy życia?
W polityce tak jak w świecie finansów mamy do czynienia ze sztucznym pompowaniem wyników. Balon wyborczy Komorowskiego i PO został nadmuchany do granic wytrzymałości. Wkrótce pęknie ze względu na mizerię finansów publicznych. Czy gotowi jesteśmy sprostać nadchodzącemu wyzwaniu? Czy tonący w długach establishment III RP znowu podwoi stawkę?

Klauzula informacyjna ›