W bielskich szkołach średnich - podobnie jak w całym kraju - trwa właśnie egzamin dojrzałości. Część maturzystów zakończy na nim swoją edukację. Ale jest też spora grupa, która maturę traktuje jedynie jako przepustkę do dalszego etapu zdobywania wykształcenia, czyli studiów wyższych. Można je podjąć na kierunkach tradycyjnych. Co odważniejsi decydują się jednak na specjalności, których istnienia nie domyśla się nawet magister starej daty.
 
W Bielsku-Białej funkcjonuje kilka uczelni wyższych, w tym jedna państwowa oraz instytut teologiczny. Poszczególne szkoły reklamują się wyspecjalizowanym profilem lub interdyscyplinarnością. Są kierunki studiów, które powtarzają się w kilku uczelniach. Np. filologia angielska, stosunki międzynarodowe czy informatyka. Ale są też specjalności, o istnieniu których mało kto wie. Te najbardziej egzotyczne występują zazwyczaj tylko w jednej uczelni.
 
                                                                                   Euromania
 
W ostatnich latach na potrzeby rozwijającego się i wciąż zmieniającego rynku powstało wiele specjalizacji na kierunkach europejskich o czasem zaskakujących nazwach. Specjalność europejska na politologii jest już normą. Nowymi propozycjami w ramach tego kierunku są natomiast „Fundusze Europejskie” oraz „Integracja europejska i turystyka międzynarodowa” w WSBiF.
 
W WSEH na kierunku „Zarządzanie” znajdziemy specjalności - „Zarządzanie firmą w Zjednoczonej Europie” albo „Euromarketing w turystyce i hotelarstwie”. W BWS natomiast można zapisać się na „Zarządzanie Marketingowe w Unii Europejskiej”. „Rozwój regionalny i współpraca transgraniczna w Europie”, to jedna z możliwości studiowania „Stosunków międzynarodowych” w WSA. W wielu przypadkach są to różne nazwy tych samych dziedzin. Powyższe nazwy są w miarę jasne i na ogół nie trzeba wielkiej przenikliwości, aby odkryć czego może się spodziewać maturzysta, który wybierze daną ofertę.
 
Ale są też takie specjalności, o których część czytelników usłyszy po raz pierwszy. Jeśli nawet kojarzymy nazwę, to najczęściej nie wiemy, co ona oznacza. Np. „Controlling w przedsiębiorstwie” w WSEH. Aby wyjaśnić tę zagadkę, zapytaliśmy na uczelni, co ów controlling oznacza. Dowiedzieliśmy się, że jest to „nowoczesny i sprawdzony w praktyce zarządzania przedsiębiorstwami system wspomagania kierownictwa poprzez dostarczanie, analizę i ocenę decyzji pod kątem założonych celów i opcji decyzyjnych”. Definicja równie zawiła, jak sama nazwa. Ale może właśnie ów zabieg językowy ma przyciągnąć chętnych do podjęcia studiów w tej dziedzinie?

                                                                         Gadające komputery

Nasze zainteresowanie wzbudziła także „Informatyka medyczna” oraz „Lingwistyka komputerowa” oferowane w WSIZ. Myli się jednak ten, kto uważa, iż ta ostatnia specjalność polega na uczeniu własnego komputera ludzkiej mowy. W rzeczywistości jest to dziedzina, która operuje w obszarze sztucznej inteligencji. Na tym kierunku studenci uczą się m.in. wprowadzania rozwiązań informatycznych do nauki języków obcych. Mają też możliwość tworzenia systemów tłumaczeniowych oraz własnych programów umożliwiających komunikację pomiędzy człowiekiem, a maszyną.

Na „Informatyce medycznej” słuchacze uzyskują wiedzę nt. technik przetwarzania i analizy obrazów medycznych oraz tworzenia rozwiązań wspomagających diagnostykę lekarską. Pozostając w medycznym kręgu, intrygująco brzmi również nazwa specjalności „Tekstylia biomedyczne”. Wykładają to na ATH. Tym, którzy w tej chwili zastanawiają się, co przemysł włókienniczy ma wspólnego z medycyną, wyjaśniamy zaraz, że ma i to sporo. Otóż, przy produkcji specjalistycznych materiałów do zastosowań medycznych wykorzystuje się zaawansowane technologie. Mówiąc po ludzku - materiały opatrunkowe, czyli bandaże, opaski uciskowe, gazy, plastry, artykuły higieniczne: pieluchy jednorazowego użytku, chusteczki, podpaski, tampony. A także sztuczne żyły, więzadła, nici chirurgiczne, dreny czy elementy sprzętu rehabilitacyjnego.

Po długich studiach językowych uznaliśmy, że w kategorii „niezrozumiała nazwa” najdziwniejszą specjalnością, którą wykładają w naszym mieście są „Bio i Nanotechnologie Polimerowe”. Została ona utworzona na Wydziale Nauk o Materiałach i Środowisku ATH z myślą o osobach zainteresowanych nowoczesnymi technologiami i inżynierią materiałową. W dziekanacie dowiedzieliśmy się, że biotechnologia wykorzystuje procesy biologiczne na skalę przemysłową, a „nanotechnologie umożliwiają tworzenie materiałów o strukturze kontrolowanej na poziomie cząsteczkowym”. Po zapoznaniu się z opisem doszliśmy do wniosku, że jest to wybór dla odważnych.
 
                                                                     Wściekłe świnie i glokalizacja
 
Wśród uczelnianych ofert odnaleźliśmy też pozycję, gdzie objaśnienia wymagało objaśnienie specjalności. Przy tej okazji czekała nas nauka kilku nowych słów. Na „Kulturoznawstwie” w WSA można się specjalizować w „Animacji i zarządzaniu kulturą” oraz „Dziennikarstwie i kulturze medialnej”. W opisach kierunku znajdujemy informacje, że „współczesnej kulturze stawiane są wyzwania przez glokalizację i mediamorfozę”. W obliczu grasującej świńskiej grypy sprawdziliśmy, czy nie są to nazwy egzotycznych chorób. Nie są. Pierwsze słowo oznacza połączenie globalizacji z lokalizacją. Drugie - transformację kultury pod wpływem mediów.
 
Jeśli są tacy, którzy wciąż szukają czegoś oryginalnego polecamy „Turystykę religijną”. Specjalność owa jest odpowiedzią Instytutu Teologicznego na dynamicznie rozwijający się ruch pielgrzymkowy. Ma łączyć w sobie elementy pielgrzymkowe z turystycznymi i krajoznawczymi. Jako że jest to oferta na kierunku „Teologia”, studenci zdobywają na tym kierunku wiedzę na temat krajów biblijnych, szlaków pielgrzymkowych oraz kultury chrześcijańskiej.
 
 Jak widać, oferta bielskich uczelni jest przebogata. Przyszłym studentom nie polecamy jednak wyboru dziedziny studiów na podstawie naszego klucza. Nie idźcie na kierunek, którego nazwy nie rozumiecie! W takim przypadku dobra zabawa może się skończyć już podczas pierwszej sesji albo pierwszego kolokwium.

                 Magdalena Dydo