Najwyżej dwie kamienice spośród otaczających stary bielski Rynek odzyskają w tym roku swój niegdysiejszy blask. To niewiele, zważywszy na to, że do tej pory - choć program rewitalizacji bielskiej starówki funkcjonuje już od wielu lat - udało się odnowić elewacje tylko dwóch (nie licząc tych od strony zachodniej, wyremontowanych przez gminę przy okazji modernizacji płyty Rynku) spośród ponad dwudziestu zabytkowych kamienic rozlokowanych wokół bielskiego placu.

Gdy przed kilkoma laty wielkim wysiłkiem finansowym odnowiono, a w praktyce zaprojektowano i wykonano od nowa płytę Rynku, władze miasta zapowiadały, że zrobią wszystko, aby jak najszybciej również i przyrynkowe kamienice zaczęły świecić dawnym blaskiem. Wszak dopiero wtedy tak naprawdę będzie można powiedzieć, że bielska starówka odzyskała swoją świetność.

Na razie można mówić jedynie o połowicznym sukcesie rewitalizacyjnym. Co prawda, na Rynek po jego remoncie powróciło miejskie życie i jak magnes przyciąga turystów i bielszczan, jednak nadal muszą oni „podziwiać” odpadające tynki, szare elewacje, cieknące rynny. Trochę to może dziwić, patrząc przez pryzmat innych prowadzonych na terenie Bielska-Białej prac rewitalizacyjnych. Swój blask już dawno odzyskała bowiem większość kamienic przy ulicy 11 Listopada czy placu Wolności. A i wiele zakątków bielskiej starówki wygląda znacznie lepiej niż jeszcze kilka lat temu. Tymczasem w jej najbardziej reprezentacyjnym miejscu, czyli właśnie na Rynku, nic się od dłuższego czasu nie dzieje. I to mimo tego, że istnieje wiele sposobów - w tym dotacje z Unii Europejskiej - pozyskiwania funduszy na remonty zabytkowych kamienic.

                                                                                    Problem z własnością

 Jolanta Jędrzejczyk, pełnomocnik prezydenta miasta do spraw rewitalizacji przyznaje, że do tej pory nie udało się wyremontować czy chociażby odnowić elewacji większości budynków otaczających bielski Rynek. Co więcej, nic nie wskazuje na to, aby sytuacja ta mogła ulec w szybkim czasie zmianie. Trudno w ogóle - przyznała - mówić o jakimś konkretnym terminie zakończenia rewitalizacji otoczenia placu.

Co jest tego powodem? Otóż, wokół Rynku usytuowane są zarówno kamienice należące do gminy, jak i budynki prywatne, będące zazwyczaj własnością wspólnotową. Jeśli chodzi o tę drugą kategorię, to - przyznała bez ogródek Jolanta Jędrzejczyk - ich właściciele nie są po prostu zainteresowani szybkim rozpoczęciem remontów swoich kamienic. A przynajmniej nie wyrażają takiej chęci. Poza tym część tych budynków ma nie do końca uregulowane sprawy własnościowe, co jeszcze bardziej komplikuje kwestię ewentualnych remontów. - Jedynie Związek Polskich Artystów Plastyków, do którego należy jedna z przyrynkowych kamieniczek, zadeklarował, że jeszcze w tym roku ma zamiar przystąpić do renowacji tego obiektu - mówi Jolanta Jędrzejczyk. Inni właściciele milczą.

                                                                                        Nikt nikogo nie zmusi

Tymczasem władze miasta nie posiadają żadnych instrumentów nacisku na takie osoby. Nikogo nie można bowiem zmusić metodami administracyjnymi do wyremontowania prywatnego budynku jeśli stan techniczny obiektu nie zagraża bezpieczeństwu. Pełnomocnik liczy jednak na to, że sytuacja zaniedbanych prywatnych kamienic ulegnie poprawie w związku z uchwałą Rady Miejskiej zwalniającą z podatków lokale użytkowe w zabytkowych budynkach, jeśli w zamian właściciel takiego obiektu wyremontuje elewację. Ta finansowa zachęta ze strony miejskich włodarzy ma być środkiem zaradczym, między innymi na remontową stagnację panującą na bielskiej starówce.

                                                                                   Kto kupił, ten wyremontuje

Jeśli natomiast chodzi o budynki gminne rozlokowane wokół Rynku, to w większości są one przeznaczone do sprzedaży. Władze miasta liczą, że ich nabywcy szybko doprowadzą te kamienice do doskonałego stanu. Zwłaszcza że specyfikacja przetargowa zawiera klauzulę mówiącą o tym, iż nowy właściciel zobowiązuje się wyremontować elewację budynku nie później niż w ciągu dwóch lat, a wnętrze budynku w ciągu kolejnych dwóch lub trzech lat.

Z wypowiedzi Jolanty Jędrzejczyk wynika, że metodę tę zastosowano już kilkakrotnie przy okazji sprzedaży starych gminnych kamienic i jak dotąd sprawdzała się - nowi właściciele szybko odrestaurowywali zakupione budynki. Poza tym gmina może wyegzekwować zapisaną w umowie remontową klauzulę. A to dlatego, że sprzedawany jest jedynie budynek, a grunt pod nim nadal jest własnością gminną, oddaną nabywcy jedynie w użytkowanie wieczyste. Stąd jeśli nie wywiąże się on z warunków umowy i na przykład nie będzie chciał w wymaganym terminie wyremontować kamienicy, umowę sprzedaży można anulować.

Dlatego nadzieją dla tych, którzy chcieliby jak najszybciej zobaczyć odnowione kamienice wokół bielskiego Rynku jest to, że szybko znajdą one swoich nabywców. Te, które - z różnych względów - do sprzedaży nie są przeznaczone, wyremontować ma gmina. W tym roku mają ruszyć prace przy jednej z nich, usytuowanej na rogu Rynku i ulicy Kościelnej. Dwie inne położone przy tej samej południowej pierzei remontowane będą najprawdopodobniej dopiero w roku przyszłym, ale nie jest to jeszcze do końca pewne.

Podobnie sprawy mają się z najbardziej okazałą ze wszystkich przyrynkowych kamienic - budynkiem w stylu secesyjnym, w którym przez wiele lat mieściła się cukiernia Bolek i Lolek. Również on wymaga remontu, lecz aby zdobyć na to fundusze, gmina zamierza najpierw wynająć lokale użytkowe rozlokowane na jego parterze. Z wypowiedzi Jolanty Jędrzejczyk wynika, że właśnie przygotowywany jest przetarg na wynajem tych lokali.

Tekst i foto: MARCIN PŁUŻEK