Ponad 61 proc. dorosłych bielszczan poszło wczoraj na wybory. To o ponad 5 proc. więcej niż wyniosła średnia krajowa. Gdyby o wyborze prezydenta decydowano w Bielsku-Białej, to Bronisławowi Komorowskiemu zabrakłoby niespełna 0,2 proc., żeby wygrać wybory w pierwszej turze.

W Bielsku-Białej uprawnionych do głosowania jest 140 075 osób. Jak poinformowała Państwowa Komisja Wyborcza, wczoraj do urn poszło 86 107 bielszczan, a przynajmniej tyle wydano kart do głosowania. Bielszczanie oddali 86056 głosów, z czego aż 436 było nieważnych.

Frekwencja w mieście Bielsko-Biała wyniosła 61,47 proc., w powiecie bielskim - 60,36 proc., a w województwie śląskim - 54,96 proc. To wynik całkiem niezły w porównaniu z ogólnopolską frekwencją, która wyniosła 54,85 proc.
 
Gdyby o wyborze prezydenta wszystkich Polaków mieli decydować bielszczanie, to Bronisławowi Komorowskiemu zabrakłoby niespełna 0,2 proc., żeby wygrać wybory w pierwszej turze. Głosowało na niego 27 293 bielszczan (49,81 proc.). Jarosław Kaczyński zebrał u nas prawie 32 proc. ważnie oddanych głosów.
 
Następni w kolejności byli: Grzegorz Napieralski - 11,32 proc., Janusz Korwin-Mikke - 2,73 proc. oraz Andrzej Olechowski - 1,37 proc. Na Marka Jurka zagłosowało 1203 mieszkańców naszego miasta (0,73 proc.), na Waldemara Pawlaka - 622, Andrzeja Leppera - 385, Bogusława Ziętka - 178, a na Kornela Morawieckiego - 85 osób.

mad