Od kilku dni bielszczanie z zaciekawieniem, a niektórzy także ze złością spoglądają w niebo, na którym co rusz widać wojskowe helikoptery. Uspokajamy, od jutra na bielskim niebie ma zapanować spokój.

Latające nad Bielskiem-Białą duże wojskowe helikoptery oraz spadający z nieba spadochroniarze zaintrygowali wielu bielszczan. Złe były szczególnie osoby mieszkające w pobliżu lotniska, gdyż krążące na niewielkiej wysokości ciężkie maszyny desantowe są bardzo hałaśliwe. Jest to dokuczliwe zwłaszcza nocą. Wojsko ćwiczy bowiem na bielskim niebie prawie przez okrągłą dobę.

Próbowaliśmy dowiedzieć się, komu zawdzięczamy nieprzespane noce. O tym, kto korzysta z jego obiektu nie wiedział nawet dyrektor bielskiego aeroklubu Antoni Kufel. Nie umiał nam także na to pytanie odpowiedzieć rzecznik bielskich komandosów ani nikt w Urzędzie Miasta. Strażacy kilka razy dziennie zabezpieczali tankowania śmigłowca, ale nie wiedzieli czyjego. 

Tymczasem nasi Czytelnicy coraz bardziej narzekali na okropny hałas - Od kilku dni lata nad Bielskiem-Białą śmigłowiec, cały dzień hałasując. Teraz jest  godz.9 rano i znowu go słychać. Można powiedzieć, że w dzień hałas nie wszystkim przeszkadza, choć maszyna toczy koła nad miastem czasem na niedużej wysokości. Jednak loty do 3 w nocy, to moim zdaniem przesada! Wczoraj przelatywał o 24, 1, 2 i nawet 3, za każdym razem budząc mi małe dziecko - żalił się nam pan Andrzej.

Uspokajamy pana Andrzeja i wszystkich wytrąconych z równowagi bielszczan. Od jutra na bielskim niebie zapanuje cisza. Od Roberta Rochowicza z Departamentu Prasowo-Informacyjnego Ministerstwa Obrony Narodowej dowiedzieliśmy się, że są to ćwiczenia 6. Brygady Desantowo Szturmowej z Krakowa.

Oficer prasowy 6. BDSz kpt. Marcin Gil potwierdził, że żołnierze tej jednostki trenowali od kilku dni w rejonach Bielska-Białej. Wczoraj np. ćwiczyli skoki do jeziora Żywieckiego. Kapitan zapewnił nas, że dzisiaj spadochroniarze trenowali po raz ostatni.

mad