Uwaga, pogoda zabija!
Trzydzieści stopni w cieniu, to dla niektórych stanowczo za dużo. W upalne dni pogotowie ratunkowe najczęściej jeździ do zasłabnięć w... kościele. Według lekarzy, w tym okresie odnotowuje się o 30 proc. zgonów więcej niż zazwyczaj.
- W najgorszej sytuacji są osoby z chorobami układu krążenia lub układu oddechowego - powiedział nam ratownik medyczny Arkadiusz Stasicki. - Najlepiej, żeby z domu wychodziły rano lub pod wieczór. Najgorszą porą jest okres między godziną 11 a 15. Wtedy w powietrzu jest najmniejsze stężenie tlenu.
A co, jeśli osoby "sercowe" muszą wyjść właśnie w południe? Zdaniem Stasickiego, ogromne znaczenie ma nasze ubranie. Zakładanie na siebie sztucznych tkanin, to prawie jak wciskanie się do worka foliowego. Dlatego ważne jest, aby ubierać przewiewną odzież z naturalnych materiałów. Niezbędne jest także nakrycie głowy, najlepiej białe. No i oczywiście, picie dużych ilości wody i unikanie słońca.
Jeżeli ktoś już MUSI przebywać na słońcu, to kategorycznie powinien użyć kremu z filtrem ochronnym. Ratownik wprawdzie nie przypomina sobie, aby pogotowie było kiedykolwiek wzywane do osoby tak mocno poparzonej, żeby o własnych siłach nie mogła dotrzeć do szpitala, ale podkreśla, że poparzenie słoneczne jest niezwyle groźne nawet dla zdrowego człowieka.
- W upalne dni najczęściej jeździmy do zasłabnięć - mówi Stasicki. - Zdarzają sie też często udary. - Najwięcej tego typu zgloszeń jest z... kościoła. Duża liczba osób przebywajacych na względnie małej powierzchni, a co się z tym wiąże niewielka ilość tlenu i słaba cyrkulacja powietrza oraz zwykle odświętne ubranie powodują, że nawet zdrowym, młodym ludziom pojawiają się przed oczami "mroczki".
- W najgorszej sytuacji są osoby z chorobami układu krążenia lub układu oddechowego - powiedział nam ratownik medyczny Arkadiusz Stasicki. - Najlepiej, żeby z domu wychodziły rano lub pod wieczór. Najgorszą porą jest okres między godziną 11 a 15. Wtedy w powietrzu jest najmniejsze stężenie tlenu.
A co, jeśli osoby "sercowe" muszą wyjść właśnie w południe? Zdaniem Stasickiego, ogromne znaczenie ma nasze ubranie. Zakładanie na siebie sztucznych tkanin, to prawie jak wciskanie się do worka foliowego. Dlatego ważne jest, aby ubierać przewiewną odzież z naturalnych materiałów. Niezbędne jest także nakrycie głowy, najlepiej białe. No i oczywiście, picie dużych ilości wody i unikanie słońca.
Jeżeli ktoś już MUSI przebywać na słońcu, to kategorycznie powinien użyć kremu z filtrem ochronnym. Ratownik wprawdzie nie przypomina sobie, aby pogotowie było kiedykolwiek wzywane do osoby tak mocno poparzonej, żeby o własnych siłach nie mogła dotrzeć do szpitala, ale podkreśla, że poparzenie słoneczne jest niezwyle groźne nawet dla zdrowego człowieka.
- W upalne dni najczęściej jeździmy do zasłabnięć - mówi Stasicki. - Zdarzają sie też często udary. - Najwięcej tego typu zgloszeń jest z... kościoła. Duża liczba osób przebywajacych na względnie małej powierzchni, a co się z tym wiąże niewielka ilość tlenu i słaba cyrkulacja powietrza oraz zwykle odświętne ubranie powodują, że nawet zdrowym, młodym ludziom pojawiają się przed oczami "mroczki".
mad
Artykuł wyświetlono 1248 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›