Od kilku lat Bielsko-Bialskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego przeżywa ciężkie chwile. O budowie nowych budynków mieszkalnych nie ma co marzyć, a żeby związać koniec z końcem, nieraz musiało już prosić o pomoc właściciela, czyli gminę Bielsko-Biała. Ale TBS ma nadzieję, że wkrótce nadejdą dla niego lepsze czasy.

7 kwietnia Rada Miejska Bielska-Białej zgodziła się, aby należąca do miasta spółka TBS sprzedała w drodze przetargu działkę przy ulicy Michałowicza. - Bielsko-Bialskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego spółka z o.o. zwróciło się do gminy Bielsko-Biała z wnioskiem o wyrażenie zgody na sprzedaż w drodze przetargu nieruchomości zabudowanej garażami (...) położonej przy ulicy Michałowicza 13. Z uwagi na trudną sytuację ekonomiczno-finansową spółka podjęła działania naprawcze, zmierzające do odzyskania przez spółkę zdolności kredytowej w celu realizacji budownictwa mieszkaniowego - czytamy w uzasadnieniu uchwały bielskich radnych.

To, że bielskie TBS potrzebuje grosza i dlatego chce sprzedać należącą do niego działkę, nie dziwi. Spółka, która ma około trzystu mieszkań, od kilku lat znajduje się w nie najlepszej kondycji finansowej i już nieraz wyciągała do gminy rękę po wsparcie. I ratusz takiego wsparcia jej udzielał. W tym kontekście dziwi za to uwaga, iż TBS chce odzyskać zdolność kredytową, aby znów budować domy. Czyżby miejska spółka mimo dotychczasowych przeciwności chciała powiększyć swój mieszkaniowy zasób?

Okazuje się, że tak, ale jeszcze nie dziś. Może za dwa lata. Jak wyjaśnia prezes bielskiego TBS Zdzisław Matulewicz, parcela przy Michałowicza, którą spółka za zgodą samorządu może teraz sprzedać, trafiła w ręce TBS-u wiele lat temu. Miał na niej stanąć nowy budynek mieszkalny. Ale na razie, z braku funduszy, realizacja tego planu jest nierealna, więc spółka wystawi grunt na sprzedaż, aby zarobić nieco grosza. Jednocześnie prezes Matulewicz wyjaśnia, że wspomniane w uzasadnieniu uchwały Rady Miejskiej Bielska-Białej garaże mające stać na tej parceli, to już przeszłość. Owszem, są tam obiekty, które kiedyś za garaże służyły, ale dziś się już do tego nie nadają.

Wystawienie pod młotek parceli przy ulicy Michałowicza nie oznacza jednak, że TBS postanowiło definitywnie pożegnać się z budową nowych budynków mieszkalnych. Jak informuje szef tej spółki, przygotowywany jest program naprawczy, który ma sprawić, że sytuacja firmy ulegnie poprawie. Na przykład - na co również 7 kwietnia zgodziła się Rada Miejska - TBS będzie mogło nie tylko zarządzać budynkami mieszkalnymi, ale też takimi, które są wykorzystywane na inne cele. Na przykład biurowe.

Taki zarząd to oczywiście wpływy do kasy spółki. Prócz tego TBS chce także powalczyć o kredyt z Krajowego Funduszu Mieszkalnictwa, aby zdobyć środki na budowę kolejnych budynków. Jako pierwszą w kolejce jest inwestycja przy ulicy Młyńskiej i Batorego. Tam może powstać budynek na 30 mieszkań. Dwa kolejne budynki mieszkalne TBS może zbudować na działce przy ulicy Starzyńskiego, gdzie dwa TBS-owskie domy już stoją. Łącznie te trzy inwestycje to blisko setka nowych mieszkań.

Prezes Matulewicz szacuje, że z uwagi na długą procedurę rozpatrywania wniosków zgłoszonych do KFM, nowa inwestycja TBS może ruszyć dopiero za dwa lata. Osobna kwestia to pytanie o to, czy dla bielskiego TBS wystarczy pieniędzy, bo z reguły wniosków o mieszkaniowy kredyt od TBS-ów jest dużo więcej, niż funduszy w kasie KFM. Ale pytanie podstawowe dotyczy tego, czy są w ogóle chętni do wynajmowania TBS-owskich mieszkań? Wszak ten typ budownictwa był popularny przed laty, gdy inne były realia na mieszkaniowym rynku.

Zdzisław Matulewicz zapewnia, że chętnych na TBS-owskie mieszkania nie brakuje. - Dokonaliśmy weryfikacji osób zainteresowanych mieszkaniem w zasobach TBS-u i okazało się, że liczba chętnych to dziś ponad sto pięćdziesiąt osób - mówi prezes bielskiego TBS-u. (hos)