W ubiegłym roku bielska Straż Miejska odwiozła ok. 750 osób do izby wytrzeźwień oraz wypisała blisko 500 mandatów za spożywanie alkoholu w miejscach publicznych. Znaczny w tym udział miał specjalny patrol, który posługuje się nieoznakowanym radiowozem. Straż prosi bielszczan o wskazywanie miejsc, gdzie najczęściej odbywają się libacje pod chmurką.
 
Na pracę w ubraniach cywilnych nie zezwala strażnikom prawo. Dlatego muszą występować w umundurowaniu nawet wówczas, gdy chcieliby zatrzymać sprawcę na tzw. gorącym uczynku. Wtedy jednak patrol posługuje się nieoznakowanym radiowozem, który podjeżdża w pobliże miejsca, w którym np. menele piją alkohol. W parkach strażnicy używają lornetek, by wypatrzyć pijaczków degustujących winko w krzakach.
 
Niektórym bielszczanom trudno zrozumieć, że bez ich współdziałania trudno będzie zachować porządek w mieście. Nawet jeśli telefonują do straży z informacją o publicznej libacji, to najczęściej uchylają się od zeznań obciążających sprawców wykroczenia. Za sprawą takiej postawy od dłuższego czasu bezkarni są m.in. osobnicy, którzy regularnie imprezują na ul. Cechowej. Aby zabezpieczyć sobie komfort konsumpcji, żule wystawiają jednoosobową czujkę, która ostrzega resztę przed patrolami.
 
Do najpopularniejszych miejsc biesiadowania pod chmurką należą ponadto przystanek MZK w Wapienicy przy ulicy Cieszyńskiej w kierunku centrum miasta ( pisaliśmy o tej sprawie w ub.r. w artykule pt. Tankowanie na przystanku, www.bielsko.biala.pl/1559,artykuly), okolice kortów tenisowych w Cygańskim Lesie oraz rejon budowy strażnicy PSP w Starym Bielsku. Strażnicy proszą mieszkańców o pomoc w likwidacji melin pijackich. W oparciu o te informacje sporządzona zostanie mapa miejsc niebezpiecznych, które będą najczęściej odwiedzane przez patrol w nieoznakowanym aucie. Dzwonić można na numer alarmowy 986 albo miejski 8228114(15). Straż zapewnia informatorom anonimowość. Mapa miała zostać rozrysowana jeszcze w roku ubiegłym, lecz ostatecznie przełożono termin na wiosnę, gdy ruszy sezon ulicznych biesiad.
 
Komendant Andrzej Grzegorzek zapewnia, że jak dotąd jego podwładni nie musieli zatrzymywać za pijaństwo żadnej osoby z bielskiego establishmentu. - Gdyby poseł Janusz Palikot pił alkohol w miejscu publicznym na terenie Bielska-Białej - deklaruje komendant - to z pewnością zostałby przez strażników ukarany mandatem.
 
W podobnych sytuacjach przepisy umożliwiają obciążenie sprawcy mandatem w wysokości 100 zł. Kwota ta jest jednakowa zarówno dla milionerów zasiadających w polskim parlamencie, jak bezdomnych lub bezrobotnych, których trudno zmusić do uregulowania należności.
 
Na razie bielska Straż Miejska nie jest specjalnie przepracowana w porównaniu z odpowiednikami z większych miast kraju. W naszym mieście nie odnotowano dotąd bowiem poważniejszych ekscesów chuligańskich, wielkich bitew pseudokibiców lub niszczenia mienia publicznego na dużą skalę. Straż nie bierze udziału w zabezpieczaniu meczów piłkarskich. Ale może się to odmienić po oddaniu do użytku nowych obiektów komunalnych – stadionu miejskiego oraz hali widowiskowo-sportowej. Strażnicy będą wtedy uczestniczyli w zabezpieczaniu wielkich imprez masowych, np. koncertów z udziałem wielu tysięcy osób.
 
Roboty będzie jeszcze więcej, jeśli przejdzie forsowana przez Sejm nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Zakłada ona możliwość dystrybucji napojów zawierających poniżej 4,5 proc. alkoholu podczas imprez. Ustawa zmienia też warunki organizowania imprez w halach i innych budynkach. Do tej pory rygory dotyczą zgromadzeń, w których bierze udział powyżej 300 osób. Nowe uregulowania ustawowe powiększają ten pułap do 500 osób.
 
Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, to organizator odpłatnej imprezy masowej będzie odpowiadał za szkody w mieniu służb interweniujących podczas ewentualnych zamieszek i z tego tytułu powinien ubezpieczyć się od odpowiedzialności cywilnej. Gwarancja w zakresie rekompensaty strat dotyczyłaby także straży miejskiej, lecz w perspektywie przyrostu obowiązków zapis ów naszych strażników zapewne za mocno nie cieszy.
 
 
                                                                                                                                                                  Robert Kowal