Piłkarze Podbeskidzia zawiedli oczekiwania swoich kibiców i jedynie zremisowali bezbramkowo z Motorem Lublin. Tym samym „Górale” na własne życzenie znaleźli się w ogromnej opresji i o utrzymanie w I lidze będą drżeć do ostatnich sekund ostatniego w tym sezonie meczu - z Flotą w Świnoujściu.
 
Dziś murawa Stadionu Miejskiego niewiele różniła się od tej sprzed tygodnia, kiedy podopieczni Roberta Kasperczyka bezbramkowo zremisowali z GKP Gorzów Wielkopolski. Wydawało się, że nawet fatalny stan boiska nie powinien jednak pokrzyżować planów bielszczanom, którym przyszło się zmierzyć ze zdegradowanym już do II ligi Motorem Lublin.
 
Początek spotkania toczył się pod dyktando gospodarzy. „Górale” atakowali głównie prawym skrzydłem, na którym jak zawsze znakomicie spisywał się Piotr Malinowski. Cóż z tego, skoro koledzy nie potrafili zamienić jego podań na bramki. Strzałów z dystansu próbował tradycyjnie Dariusz Kołodziej, lecz jego próby mijały bramkę chronioną przez Łukasza Giersza. Groźni byli Ndabenculu Ncube i Clemence Matawu. Ich dobre akcje kończyły się jednak najczęściej na 20-30 metrze od bramki rywala. Goście ograniczali się do obrony i do końca pierwszej odsłony utrzymali bezbramkowy remis.
 
Po wznowieniu gry, Motor nie położył się na murawie i nie poprosił o egzekucję. Wręcz przeciwnie, akcje ofensywne piłkarzy z Lublina stawały się coraz groźniejsze. W boksie gości szalał trener Bogusław Baniak, który był dwunastym zawodnikiem swojej drużyny. W przypływie emocji kilkakrotnie wbiegał na murawę. Bielszczanie zaś bili głową w szczelny mur lublinian. W piątej minucie drugiej części gry Kołodziej mógł rozwiązać worek z bramkami, lecz jego silne uderzenie wylądowało na słupku. Chwilę później w tą samą część bramki trafił Sylwester Patejuk.
 
W ostatnich minutach Podbeskidzie miało serię czterech rzutów rożnych z kolei, ale dośrodkowania bielszczan z łatwością odczytywali defensorzy zespołu gości. Podopieczni trenera Kasperczyka znowu nie wykorzystali atutu własnego boiska i co gorsza są nadal mocno zagrożeni spadkiem do II ligi.
 
Na szczęście dla bielszczan, rywale w walce o utrzymanie na zapleczu ekstraklasy też pogubili punkty. „Górale” mają dwa „oczka” przewagi nad znajdującą się w strefie spadkowej Wisłą Płock i tyle samo punktów, co znajdujący się tuż nad kreską Dolcan Ząbki. Obie drużyny - podobnie jak Podbeskidzie - w najbliższą sobotę rozegrają wyjazdowe spotkania. Jeżeli bielszczanie chcą utrzymać się w I lidze, muszą bezwzględnie pokonać w Świonoujściu miejscową Flotę. Jeśli będzie inaczej, to kibice Podbeskidzia skazani zostaną na oczekiwanie dobrych wieści z innych stadionów.

                                                          Podbeskidzie Bielsko-Biała 0-0 Motor Lublin

Podbeskidzie
: Richard Zajac - Tomasz Górkiewicz, Jacek Broniewicz, Juraj Dančík, Michał Osiński - Piotr Malinowski (75 Mateusz Żyła), Rafał Jarosz, Dariusz Kołodziej, Clemence Matawu - Sylwester Patejuk, Ndabenkulu Ncube (56 Łukasz Matusiak).

Motor: Łukasz Gieresz (46 Dawid Dłoniak) - Damian Falisiewicz, Dawid Ptaszyński, Michał Maciejewski, Przemysław Żmuda - Paweł Adamiec, Radosław Kursa, Marcin Syroka, Rafał Król (76 Wojciech Białek), Marcin Popławski - Dominik Płaza (36 Marek Fundakowski).

żółta kartka: Dančík.
sędziował: Jacek Zygmunt (Jarosław).
widzów: 2000.

 pH