Biegnąca u podnóży Dębowca, do niedawna jeszcze niewielka, ulica Karbowa w Bielsku-Białej to obecnie - po remoncie i modernizacji - szeroka i wygodna arteria komunikacyjna. Nie dość, że w trakcie prac poszerzono i wyprofilowano wąską niegdyś i krętą jezdnię, to powstały wzdłuż niej solidne chodniki oraz ścieżki rowerowe. Ale pojawiło się coś jeszcze...

Mniej więcej w połowie długości ulicy Karbowej - łączącej ulicę Armii Krajowej i Karpacką - wybudowano w trakcie prac modernizacyjnych  zatoczki autobusowe. Ustawiono też przy nich charakterystyczne znaki oznaczające przystanek autobusowy. Do tej pory żaden autobus tamtędy nie kursował. Choćby dlatego, że z technicznego punktu widzenia nie było takiej możliwości. Czyżby teraz, gdy droga się już do tego nadaje,  Miejski Zakład Komunikacyjny zamierzał poprowadzić tamtędy jakąś linię?

Logiczne wydawać by się mogło  wydłużenie linii numer 7, której autobusy kursują obecnie jedynie ulicą Karpacką. Teraz mogłyby - jadąc dalej ulicą Karbową - dojeżdżać aż  pod Szyndzielnię. Z pewnością ucieszyłoby to mieszkańców osiedli Karpackiego i Beskidzkiego, którzy aby dotrzeć autobusem pod Szyndzielnię muszą łapać w centrum miasta „ósemkę”. A tak mogliby wprost spod domu dojechać tam „siódemką”. Problem polega na tym, że w trakcie remontu ulicy Karpackiej przedłużono już trasę „siódemki” o dobre kilkaset metrów. Wybudowano przy okazji ogromną nową pętlę autobusową. Gdyby teraz „siódemka” miała kursować jeszcze dalej w kierunku Szyndzielni, inwestycja ta wydawać by się mogła mocno chybiona. Chyba że MZK ma inne plany co do przygotowanych na Karbowej przystanków...

Z informacji uzyskanych w bielskim MZK wynika jednak, że na razie przewoźnik ten żadnych planów co do wykorzystania ulicy Karbowej nie posiada. Skąd więc te przystanki? Otóż przygotowano je niejako na wyrost, z myślą o planowanych inwestycjach związanych z zagospodarowaniem stoków Szyndzielni i Dębowca. Już modernizacja ulicy Karbowej była wstępem do realizacji tego projektu. Jeśli na Szyndzielni powstanie ośrodek rekreacyjny, wtedy na pewno warto będzie - usłyszeliśmy w MZK - skierować na ulicę Karbową miejski autobus i niewykluczone, że powstanie w tym celu całkiem nowa linia.

Na razie jest to melodia przyszłości. Jednak gdy zapadną już stosowne decyzje, nie trzeba będzie  od zera organizować przystanków i zatoczek dla autobusów. Niby logiczne, lecz po co - skoro autobusy pojawią się tam nieprędko - ustawiono już na przystankach znaki? Dezorientują przyjezdnych, którzy wybrali się na przykład na wycieczkę w góry a potem chcieliby dotrzeć autobusem do centrum miasta. Nie mówiąc już o tym, że... znaki te mogą po prostu nie dotrwać do czasu, gdy będą potrzebne. (map)