Bielscy strażacy pracują 24 godziny na dobę przy usuwaniu skutków powodzi. Niestety, w niektórych sprawach nic nie da się zaradzić - np. na wielkie osuwisko na górze Żar. Ok. 140 domów wciąż zsuwa się w stronę jeziora.

 - Bielscy strażacy, podobnie jak ich koledzy na terenie całej Polski, od kilku dni pracują w systemie 24/24 - mówi Patrycja Pokrzywa, rzeczniczka Komendy Miejskiej PSP w Bielsku-Białej. - W jednostkach ratowniczo-gaśniczych stany osobowe są cały czas podwyższone. Szczególne podziękowania należą się strażakom z Ochotniczych Straży Pożarnych, gdyż przez cały ten czas pracowali wytrwale dzień i noc. Robili przerwy tylko na jedzenie. Brali wolne w pracy i przyjeżdżali pomagać ludziom nie tylko w swoich gminach.

Pracy wciąż jest bardzo dużo. W wielu miejscach w naszym regionie, głównie na terenie Czechowic-Dziedzic, nadal stoi woda. Pompy - podobnie, jak strażacy - pracują 24 godz. na dobę.

Sytuacja w Międzybrodziu Bialskim jest wciąż trudna, gdyż zbocze góry Żar nadal obsuwa się. Wczoraj ponownie przyjechał do Miedzybrodzia wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk. Towarzyszyli mu starosta żywiecki Andrzej Zieliński oraz wójt Czernichowa Adam Kos. Geolog, który przeprowadził wstępne oględziny stwierdził, że osuwisko o pow. około 20 ha nadal pracuje. Sytuację utrudniają przelotne, ale momentami intensywne opady deszczu.

mad

Zdjęcia osuwiska: Starostwo Powiatowe w Żywcu.