W okresie przedświątecznym prawie wszyscy kupujemy żywność. Zdarza się, że w sklepie spotyka nas niemiła niespodzianka – np. przeterminowane artykuły spożywcze z wyraźnymi oznakami psucia. Przy kolejnych zakupach rzadko wracamy do takich punktów sprzedaży, ale nasze miejsce zajmują ci, którzy nie znają placówki z jej prawdziwej strony.
 
W pierwszym kwartale tego roku Powiatowa Stacja Sanitarno - Epidemiologiczna w Bielsku-Białej przeprowadziła ponad 200 inspekcji w placówkach handlowych, w tym dziewięć kontroli w hipermarketach. Nie wykazały one większych uchybień.
 
 - Stan sanitarny bielskich sklepów jest dobry – powiedziała nam kierownik sekcji żywności, żywienia przedmiotu użytku w bielskim sanepidzie, Marta Welter. - Wydaliśmy zaledwie kilka decyzji administracyjnych. Oczywiście, sporadycznie zdarzają się skargi klientów. Zgłaszają, że w jakimś sklepie jest brudno lub że sprzedaje się w nim przeterminowany towar.
 
W takiej sytuacji sanepid przyjmuje zgłoszenie i kontroluje wskazaną placówkę. Jeżeli w trakcie kontroli na półkach znajdzie się towar przeterminowany lub nieprawidłowo przechowywany, sprzedawca zostaje pociągnięty do odpowiedzialności.  Ale niektórzy klienci, po wykryciu nieprawidłowości, na miejscu egzekwują prawa konsumenckie bez wsparcia stacji sanitarno - epidemiologicznej.
 
 - Ekspedientka zważyła mi mięso i sięgała po wędlinę – relacjonuje nam pani Joanna. - Poprosiłam, aby zmieniła rękawiczkę jednorazową, którą nakładała surowe mięso. Na szczęście, obeszło się bez scen. Sprzedawczyni przeprosiła i założyła nową rękawiczkę. 
 
Stoiska mięsno-wędliniarskie podlegają rygorystycznym przepisom. W chłodziarkach powinien obowiązywać ścisły podział według asortymentu. Mięso musi być oddzielone od wędlin. - Noże, deski do krojenia, wagi oraz inny sprzęt powinny być odrębne dla wyrobów wędliniarskich oraz dla surowego mięsa - wyjaśnia Marta Welter.
 
Na ogół klienci mają kłopoty z jednoznacznym stwierdzeniem, czy surowy schabowy jest świeży. Musimy uwierzyć na słowo sprzedawcy bądź zdać się na własny instynkt, osobiście sprawdzając jakość mięsa. Niezawodnym sposobem każdej gospodyni jest kontrola organoleptyczna.
 
 - Bez skrępowania wącham każdy kawałek mięsa, który ma trafić do mojego garnka - powiedziała nam jedna z klientek sklepu w centrum Bielska-Białej. - Nie zniechęcają mnie uwagi zirytowanej kolejki. Jakiś czas temu w jednym ze sklepów przy ul. Żywieckiej kupiłam zapakowane mięsko. Po powrocie do domu i odpakowaniu, świeżo zakupiony towar momentalnie trafił do kosza na śmieci, a ja do toalety...
 
Niestety. Na mięsie, które nie jest paczkowane przez wytwórcę, często trudno jest znaleźć datę przydatności do spożycia. Podobnie jest z serem żółtym, który kupujemy “na wagę”. Zazwyczaj w chłodziarce czekają na klienta pokrojone porcje. W najlepszym przypadku ekspedientka odkrawa z bloku kawałek, pakuje w folię i przykleja sklepową etykietę. Często oprócz ceny i wagi trudno znaleźć na niej informacje o tym, do kiedy towar zachowa świeżość.
 
 - Taka procedura jest dopuszczalna, lecz klient ma prawo żądać od sprzedawcy udokumentowanych informacji na temat zakupionego towaru - podkreśla Marta Welter z bielskiego Sanepidu. - Na prośbę nabywcy sprzedawca powinien przedstawić etykietę od producenta.
 
Dwa miesiące temu bielski sanepid zakończył akcję kontroli sklepowych, które przeprowadzano poza godzinami urzędowania stacji sanitarno - epidemiologicznej. Handlowcy nie spodziewali się wizyt wieczornych, a już szczególnie po zamknięciu sklepu. O dziwo, wyniki były zadowalające. Działanie przez zaskoczenie nie zaniżyło statystyk stanu sanitarnego naszych sklepów.
 
Inną instytucją nadzorująca porządek w sklepach jest Państwowa Inspekcja Handlowa. W br. skontrolowała ona 85 bielskich placówek branży spożywczej. W trzech sklepach, w tym w jednym wielkopowierzchniowym, ujawniono nieprawidłowości w postaci przechowywania przeterminowanych towarów. W dwóch innych placówkach złamano obowiązek zachowania asortymentacji w urządzeniach chłodniczych, a w dwóch kolejnych stwierdzono niewłaściwą temperaturę w lodówkach.
 
- W przypadku stwierdzenia uchybień, osoby odpowiedzialne zostają ukarane grzywnami - wyjaśnia dyrektor delegatury Inspekcji Handlowej w Bielsku-Białej, Krzysztof Tatarczuch. - Na podstawie kontroli przeprowadzonych przez nas w roku ubiegłym oraz pierwszym kwartale br. trzeba stwierdzić, że sytuacja w placówkach branży spożywczej na terenie miasta nie wygląda najgorzej.
 
 
                                                                                                                                                Katarzyna Budkiewicz
 
 
 
.