Deszcz pada nieprzerwanie od ponad 24 godzin i ma padać kolejną dobę. Wczoraj nie dało się przejechać niektórymi ulicami naszego miasta. Informacje  o sytuacji w Bielsku-Białej brzmią, jak meldunki z frontu.

Wczoraj nie udało się przejechać m.in. ulicami Żywiecką, Partyzantów, Ks. Kusia. O zamknięciu drogi łączącej Bielsko-Białą z Żywcem informowaliśmy w tekście "Zalało Żywiecką!". Później policja zablokowała także ul. Partyzantów w stronę Szczyrku - na skrzyżowaniu z ul. Michałowicza, a w drugim kierunku - na skrzyżowaniu z Andersa.

Wygląda na to, że w najgorszej sytuacji są bielszczanie mieszkający w sąsiedztwie obwodnicy budowanej nad ul. Żywiecką. Niemal całkowicie pod wodą zniknął płot jednej z posesji znajdującej się przy ul. Żywieckiej! Podtopienie grozi także domom znajdującym się przy równoległej ul. Kolejowej. Przepusty biegnącre pod torami kolejowymi nie nadążają z odprowadzaniem wody, która wylewa się na ul. Kolejową i płynie wprost na podwórka miejscowych posesji.

Mieszkańcy są rozgoryczeni. Skarżą się, iż od pełnomocnika prezydenta Bielska-Białej Henryka Juszczyka usłyszeli, że nie jest to miejska inwestycja i dlatego po pomoc muszą dzwonić do Katowic. Tymczasem pracownicy Genralnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad mieli w niedzielę dzień wolny od pracy. - To nie jest wina deszczu. To wszystko przez tę cholerną drogę - nie ukrywa rozgoryczenia Tadeusz Lach, któremu woda spływająca z budowy wdziera się na działkę. - Zanim zabrali się za robotę, nikt nie pomyślał, żeby zabezpieczyć to miejsce.

Woda zagraża także torom biegnącym wzdłuż ul. Kolejowej. Pracownicy PKP poinformowali nas, że ruch odbywa się tylko w jedną stronę. Trasa kolejowa między Katowicami a Bielskiem-Białą jest nieprzejezdna.

mad