Sforsują Wisłę?
Piłkarze Podbeskidzia rozegrają dziś kolejny mecz z cyklu „arcyważnych”. Po zwycięstwie nad poznańską Wartą, nadszedł czas na kolejną drużynę z rzeką w nazwie, Wisłę Płock.
Nawet najgorsze serie mają swój kres. W środę piłkarze Podbeskidzia wygrali u siebie po raz pierwszy od ośmiu miesięcy, pokonując poznańską Wartę 3:0. Teraz szykuje się kolejna bitwa o wszystko. Do Bielska-Białej przyjedzie Wisła Płock, która - podobnie jak „Górale” - walczy o byt na pierwszoligowym froncie.
„Nafciarze” zgromadzili dotychczas 34 punkty. To zaledwie o jedno „oczko” mniej niż mają na swoim koncie podopieczni Roberta Kasperczyka. Zespół Jana Złomańczuka na wyjazdach spisuje się przeciętnie. Na obcych stadionach drużyna z Mazowsza wygrała trzykrotnie, sześć razy zremisowała i pięciokrotnie przegrała.
Tegoroczne zmagania na zapleczu ekstraklasy zespół Wisły rozpoczął od zwycięstwa przed własną publicznością nad Górnikiem Łęczna (3:1). Później przyszły dwie porażki - z ŁKS Łódź (1:2) i Wartą Poznań (0:2). Krótką serię niepowodzeń przerwało zwycięstwo nad Dolcanem Ząbki (3:1). Tydzień później gracze z Płocka znów zaznali goryczy porażki. Tym razem ulegli Widzewowi Łódź (0:1).
Tegoroczne zmagania na zapleczu ekstraklasy zespół Wisły rozpoczął od zwycięstwa przed własną publicznością nad Górnikiem Łęczna (3:1). Później przyszły dwie porażki - z ŁKS Łódź (1:2) i Wartą Poznań (0:2). Krótką serię niepowodzeń przerwało zwycięstwo nad Dolcanem Ząbki (3:1). Tydzień później gracze z Płocka znów zaznali goryczy porażki. Tym razem ulegli Widzewowi Łódź (0:1).
Następnie Wiślacy odnotowali serię czterech spotkań bez porażki, którą rozpoczęła wygrana nad Stalą Stalowa Wola (1:0). Później, po szaleńczym boju „Nafciarze” pokonali na wyjeździe Motor Lublin 4:3. Kolejne dwie potyczki przyniosły bezbramkowy remis z GKS Katowice i zwycięstwo nad GKP Gorzów Wielkopolski (1:0). Wydawało się, że Wisła jest na fali wznoszącej i kolejnego rywala również odprawi z kwitkiem. W ostatniej kolejce jednak zespół Złomańczuka niespodziewanie przegrał u siebie z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski (1:3).
Od strony personalnej Wisła prezentuje się dosyć przyzwoicie. Między słupkami bramki stoi doświadczony Przemysław Mierzwa. W linii obrony występują znani z boisk ekstraklasy: Mateusz Żytko, Paweł Pęczak i Rafał Lasocki. Etatowym defensorem połocczan jest także Sławomir Jarczyk, który w sezonie 2005/2006 bronił barw Podbeskidzia. W pomocy karty rozdają ligowi wyjadacze - Marcin Nowacki i Łukasz Masłowski. Postrachem pierwszoligowych golkiperów jest Daniel Koczon, który w tym sezonie już 11 razy trafiał do bramki rywali. Z Podbeskidziem najpewniej nie zagra, bo ostatnio zmaga się z kontuzją pachwiny.
Oba zespoły dotychczas mierzyły swoje siły siedmiokrotnie. W sezonie 2005/2006 spotkały się w 1/8 finału Pucharu Polski. W Płocku zwyciężyli gospodarze (3:0), a w rewanżu padł bezbramkowy remis. W sezonie 2007/2008 znów przed własną publicznością wygrała Wisła 3:2, ale w rewanżu w Bielsku-Białej „Górale” rozgromili rywala 4:0. W minionej edycji pierwszoligowej rywalizacji już w inauguracyjnej kolejce Podbeskidzie ograło płocczan 1:0. Rewanż wypadł jeszcze korzystniej dla ówczesnej ekipy Marcina Brosza, gdyż goście wygrali 3:0 (hat-trick Krzysztofa Chrapka). W ostatniej potyczce oba zespoły podzieliły się punktami (1:1). Bramkę dla bielszczan zdobył Ndabenculu Ncube.
Po gładkim zwycięstwie nad Wartą, w obozie Podbeskidzia panują dobre nastroje. Zespół wygląda nieźle pod względem fizycznym. W meczu z poznaniakami bardzo pewnie spisywała się defensywa z Jurajem Dancikiem i Jackiem Broniewiczem w środku pola. Nie można mieć także zarzutów co do skuteczności bramkowej. Wydaje się, że bielszczanie odnaleźli wreszcie optymalną formę i kibice mają nadzieję, że ich idole podtrzymają ją do końca rozgrywek.
Oba zespoły grają z nożem na gardle. Porażka jednych bądź drugich może skończyć się powrotem do strefy spadkowej. Jeżeli bielszczanom uda się dziś zgarnąć komplet punktów, będą mieli już cztery „oczka” przewagi nad Wisłą.
Początek meczu Podbeskidzie - Wisła o godz.19.00.
pH
Artykuł wyświetlono 882 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
gość-TSP
Dlaczego jak nie idzie drużynie to trener nie robi zmian w 46 minucie a robi tradycyjnie w 70 min i tylko jedną.Może p.Kasperczyk usiądzie wyżej na trybunach tam lepiej widać co wyprawiają jego podopieczni.Do dee :TSP nigdy nie spadnie!!!

Klauzula informacyjna ›