Wczoraj w bielskim Teatrze Lalek Banialuka odbyła się premiera sztuki Eugene Ionesco pt. ,,Król umiera”. Przedstawienie, które zrealizował międzynarodowy zespół artystyczny jest przykładem współczesnej sztuki teatralnej na najwyższym poziomie. Dramaty Ionesco bywają bardzo trudne w odbiorze. Dzięki artyzmowi tej inscenizacji „Król umiera”  na długo pozostanie w pamięci odbiorców.

Spektakl jest owocem międzynarodowej współpracy bielskiego teatru z francuskim Clastic Theatre z Clichy. Sztuka została wyreżyserowana przez François Lazaro. To  francuski aktor, współtwórca eksperymentalnego teatru Compagnie Daru, który w Europie znany jest z tego, że posługuje się metaforycznymi środkami wypowiedzi: światłem, muzyką i dźwiękiem. Lazaro na deskach Teatru Banialuka zrealizował wcześniej dwa widowiska: głośne przedstawienie pt.„Samotność” na podstawie prozy Brunona Schulza oraz „Martwe słowa”.

Eugene Ionesco jest czołowym przedstawicielem teatru absurdu, który powstał w połowie ubiegłego wieku we Francji. Jego główną ideą było ukazanie niepewnej prawdziwości wszystkiego, co otacza współczesnego człowieka. W dramacie pt. ,,Król umiera” autor podkreśla groteskę władzy absolutnej, ale także marność ludzkiej egzystencji.

Bohaterem sztuki jest król Berenger (w tej roli znakomity Ryszard Sypniewski), który pewnego dnia uświadamia sobie, że nie jest nieśmiertelny. Na początku nie może się z tym pogodzić. Ale nie ma już władzy ani nad przyrodą (autor umiejętnie nawiązuje tu do mitycznego króla bogów Zeusa, którego atrybutem były pioruny), ani nad wojskiem (w roli strażnika wiernie służącego królowi wystąpił Tomasz Sylwestrzak), ani nawet nad własnym ciałem. Kiedy władca już pogodzi się ze śmiercią, próbuje przynajmniej panować nad tym, jak go będą wspominali potomni.

Dramat jest anatomicznym studium umierania. Ionesco na oczach widzów przeprowadza metaforyczny dowód na to, że nawet władza absolutna nie pomaga w przekroczeniu progu własnej śmierci. Król Berenger został w Banialuce przedstawiony w formie gigantycznej lalki o zniekształconej twarzy, z trudem poruszającej się za pomocą wymyślnych mechanizmów. Pozostali bohaterowie dramatu są jedynie małymi lalkami, które król  z łatwością mógłby pochłonąć, gdyby tylko starczyło mu na to siły.

 - Nauczcie mnie umierać! - woła król w różnych językach.
 - Król znalazł pocieszenie w literaturze - podsumowuje wołanie o pomoc strażnik, który jest jednocześnie narratorem opowieści.

Królowi w ostatnich chwilach życia towarzyszy tylko kilka osób, w tym lekarz nazywany również katem oraz  dwie królowe - Maria i Małgorzata. Ukochana, młoda Maria (w tej roli Małgorzata Bulska) próbuje za wszelką cenę utrzymać władcę przy życiu. Stara i realistyczna Małgorzata (znakomita Lucyna Sypniewska) zarzuca mu, ze był zbyt zajęty okrucieństwem i władzą, by przygotować się na własną śmierć. To jednak właśnie ta gorsza żona jako jedyna postać dramatu zostanie przy królu do końca.

Opisując umieranie, Ionesco posłużył się wieloma aluzjami do postaci historycznych (np. Ludwika XVI, który zanim umarł, przez 20 lat spał w trumnie, żeby się godnie przygotować do odejścia) i literackich (król Berenger we wspomnieniach potomnych jest nie tylko Edisonem, ale także Szekspirem). Groteskowe są słowa skierowane do króla: - Za półtorej godziny, kiedy skończy się to przedstawienie, umrzesz.

Wraz z królem ginie wszechświat z przyrodą i ludźmi. Władza jest według Ionesco iluzją. Jego bohaterowie mają ją tylko nad pokojówką Julią (graną przez energicznego Radosława Sadowskiego), która mimo swojej prostoty potrafi w sytuacji zagrożenia zachować zimną krew. Dramat jest metaforą nieuchronności śmierci, która niszczy wszystko to, co stworzyliśmy za życia. Dlatego przedstawienie Lazara przeznaczone jest dla widzów, którzy nie boją się zadawać pytań o sens egzystencji człowieka.
 
Scenografia autorstwa Joanny Braun utrzymana jest w kolorystyce żałobnej. Dominuje biel, czerń i szarość. Jej uzupełnieniem są makijaże aktorów wykonane w stylu filmów grozy oraz kostiumy lalek. Specjalnie na potrzeby przedstawienia muzykę skomponował Krzysztof Maciejowski. W akompaniamencie tych akordów odbywają się absurdalne próby ceremonii pogrzebowej króla oraz trwa poszukiwanie sposobów na ożywienie władcy poprzez musztrę i marsz. Towarzyszą temu okrzyki: ,,Niech żyje król!” oraz ,,Król umiera!”.
        
                                                                                                 
                                                                                                                                      Agnieszka Pollak-Olszowska

Foto: Teatr Lalek Banialuka