W Komendzie Miejskiej PSP w Bielsku-Białej odbyły się wczoraj uroczystości z okazji Dnia Strażaka. Najlepsi otrzymali awanse i wyróżnienia. Dziękowała im kobieta, którą niedawno uratowali z samochodu tonącego w stawie.

Uroczystość została zroganizowana przez Komendę Miejską Państwowej Straży Pożarnej w Bielsku-Białej oraz Zarząd Oddziału Powiatowego i Zarząd Oddziału Miejskiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczpospolitej Polskiej w Bielsku-Białej. Obecni byli przedstawiciele władz miasta oraz innych służb mundurowych.

Podczas uroczystości strażacy cieszyli się z zakończenia budowy komory dymowej. Jest to miejsce, gdzie mogą ćwiczyć w warunkach zbliżonych do naturalnych. Komora, to trzypiętrowy tor przeszkód, który trzeba pokonać w pełnym oprzyrządzeniu, w zupełnych ciemnościach i gęstym dymie. Warunki bojowe imituje wysoka temeratura wewnątrz oraz podniesione głosy dobiegające z różnych stron.

 - Bywa, że musimy "wyciągać" kogoś, bo kapituluje. Nie może znaleźć wyjścia, traci orientację lub po prostu wystraszy się - mówi Patrycja Pokrzywa, rzeczniczka PSP w Bielsku-Białej. - Częściej zdarza się to ochotnikom niż zawodowym strażakom, ale nawet dla tych drugich przejście komory nie jest prostą sprawą.

Wielu strażaków otrzymało wczoraj wyróżnienia i awanse. Wśród nich byli dwaj mężczyźni, którzy 21 kwietnia uratowali życie młodej kobiecie i jej małemu synkowi (o tym zdarzeniu pisaliśmy w artykule "Samochód wodował w stawie"). Uratowana kobieta wraz z dzieckiem i mężem pojawili się na uroczystości. Ze łzami w oczach dziękowali swoim wybawcom.

  - To był naturalny odruch - mówił Stanisław Nycz z OSP Stara Wieś. - Nie uważam się za bohatera. Całe to zamieszanie jest niepotrzebne. Jego młodszy kolega, Mateusz Kubik z OSP Bestwina myśli podobnie. Na koniec tej wzruszającej sceny uratowany chłopiec wyznał nam w tajemnicy, że chce zostać... strażakiem.

mad