Kolejną smutną rocznicę obchodzili wczoraj bielscy strażacy. Gasili sześć pożarów suchych traw, co oznacza, że łącznie od początku roku roku musieli wyjeżdżać do 150 takich zdarzeń.

Straż pożarna odnotowała wczoraj aż sześć pożarów suchych traw: dwa przy ul. Górskiej w Bielsku-Białej, przy ul. Łagodnej w Czechowicach-Dziedzicach oraz w Kalnej i Kobiernicach. Łącznie w bieżącym okresie wiosennym wydarzyło się już 150 pożarów suchych traw i zarośli. Najczęściej dochodzi do nich w wyniku zaprószenia ognia.

  - Około 30 proc. pożarów traw powstaje w wyniku przypadkowego zaprószenia ognia, na przykład poprzez wyrzucenie niedopałków z przejeżdżających pociągów lub samochodów - tłumaczy Patrycja Pokrzywa z bielskiej komendy PSP. - Celowe podpalanie traw stanowi około 70 proc. wszystkich pożarów w tej kategorii. Najczęściej winowajcami są osoby dorosłe - właściciele pól, którzy chcą "oczyścić" je po zimie. Potwierdzają to coroczne "czarne statystyki", z których dowiadujemy się o przedziale wiekowym osób, które zginęły podczas czynności wypalania. Są to głównie starsze osoby, które po podpaleniu trawy nie zdążyły oddalić się na bezpieczną odległość.

mad