Bezpańskie psy mnożą zysk!
Bielskie schronisko dla bezdomnych zwierząt oddano do użytku w listopadzie 2006 roku, czyli niewiele ponad dwa lata temu. Tymczasem ratusz już myśli o rozbudowie azylu o kolejne pawilony dla pozbawionych opieki psów. Dlaczego? Bo okazało się, że azyl dla bezpańskich zwierząt to niezły interes.
Zbudowany przez bielski ratusz azyl dla psów, który znajduje się przy ulicy Reksia, niedaleko wysypiska śmieci, już jakiś czas gości bezdomne zwierzaki nie tylko z Bielska-Białej, ale także z kilku innych miejscowości. Za stosowną opłatą bielskie schronisko przygarnia także psy i koty z Jaworza, Kóz, Wilkowic, Buczkowic i Ujsoł.
Dodajmy od razu, że ta współpraca Bielska z innymi gminami jest korzystna dla obu stron. Wymienione gminy mają w ten sposób rozwiązaną kwestię opieki nad bezdomnymi zwierzętami ze swojego terenu, które to zadanie spoczywa na barkach gminnych samorządów. A bielski ratusz, który w swoim schronisku ma sporo wolnego miejsca, otrzymuje finansowy zastrzyk, pozwalający redukować jego wydatki na utrzymanie azylu.
10 marca Rada Miejska Bielska-Białej zgodziła się na to, aby porozumienia dotyczące opieki nad bezdomnymi zwierzętami podpisać z kolejnymi siedmioma gminami. Jedną z nich jest Szczyrk. Zdumienie budzi natomiast sześć pozostałych gmin, z których bezdomne zwierzęta mają trafiać do bielskiego azylu. Otóż są to: Olkusz, Bukowno, Wojkowice, Trzyciąż, Krzeszowice i Siewierz. Czyli gminy o dziesiątki, a czasami - jak na przykład Siewierz - o blisko sto kilometrów odległe od Bielska-Białej! Jak zapewnia prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult, miasto nie prowadziło akcji marketingowej zachęcającej do współpracy w kwestii opieki nad bezpańskimi zwierzętami. To gminy zwróciły się w tej sprawie do Bielska-Białej, a ratusz - mając w schronisku wolne miejsca - zgodził się na to. Oczywiście nie za darmo.
Umowy z siedmioma nowymi gminami dadzą miastu rocznie 215 tysięcy złotych. A łączny zastrzyk gotówki od wszystkich dwunastu gmin, z którymi miasto będzie współpracować, wyniesie 313 tysięcy złotych. To dużo, biorąc pod uwagę fakt, że roczny budżet schroniska dla zwierząt to około pół miliona złotych.
Prezydent Jacek Krywult wyjaśnia jednocześnie, dlaczego inne samorządy tak bardzo są zainteresowane korzystaniem z gotowego już azylu w innym mieście. Dzieje się tak, bo budowa własnego schroniska to duży problem, nie tylko finansowy. Zgodnie z prawem azyl musi być usytuowany w miejscu odludnym i być otoczony dużą strefą pozbawioną zabudowań. W małych gminach znalezienie takiego miejsca czasami jest wręcz niemożliwe. A z obowiązku zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom wywiązać się trzeba. Wtedy innej rady nie ma, jak skorzystać z wolnych miejsc w schroniskach ościennych samorządów.
Z tym też jest jednak problem. Jak informuje Adam Grzywacz, naczelnik Wydziału Gospodarki Miejskiej Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, odległe od Bielska-Białej gminy, które teraz będą korzystać z usług bielskiego azylu, mają co prawda nieco bliżej inne schroniska, ale tam odmówiono im współpracy z uwagi na brak miejsca. Teraz kończą się także wolne miejsca w schronisku przy ulicy Reksia. Ale ratusz widząc, że jest to dobry interes, myśli o rozbudowie azylu. Jacek Krywult uważa, że skoro jest wolne miejsce i są chętni na taką ofertę, to należy z sytuacji korzystać. Szef ratusza nie wyklucza więc, że w schronisku ruszy budowa dwóch nowych pawilonów dla bezpańskich psów.
Na koniec dodajmy, że - jak zapewniają przedstawiciele bielskiego samorządu - kwestia dowozu bezpańskich zwierząt z odległych gmin do bielskiego azylu będzie zadaniem współpracujących z Bielskiem samorządów, a nie schroniska.
Tekst i foto: SŁAWOMIR HOROWSKI


Klauzula informacyjna ›