Piłkarze bielskiego Rekordu przerwali swoją znakomitą passę. Po siedmiu kolejnych wygranych, wczoraj podopieczni Mirosława Szymury nie podołali wiceliderowi IV ligi, LKS Czaniec.
 
Od pierwszych minut tej potyczki bielszczanie postawili wiceliderowi twarde warunki. Gospodarze stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, ale szczęście nie dopisywało m.in. Bartoszowi Woźniakowi i Danielowi Kasprzyckiemu. Co nie udało się miejscowym, udało się przyjezdnym. W 33. minucie, za sprawą Rafała Kamionki zespół z Czańca objął prowadzenie. Rekordzistom udało się wyrównać tuż przed przerwą. Bramkę do szatni zdobył Maciej Jędrzejko.
 
Mimo, że bielszczanie lepiej otworzyli drugą część gry, to znów niespodziewanie otrzymali cios w najmniej spodziewanym momencie. W 56. minucie Krzysztof Kania na tyle niefortunnie interweniował, że pokonał Rafała Jacaka i goście znów mogli cieszyć się prowadzeniem. To trafienie podcięło skrzydła miejscowym, którzy już do końca potyczki nie potrafili zagrozić bramce gości. Co więcej, w 68. minucie znów dał o sobie znać Kamionka, który strzałem z rzutu wolnego ustalił wynik meczu.
 
Wczorajsza porażka nie zachwiała pozycji Rekordu w górnej części tabeli IV ligi. Bielszczanie zajmują piąte miejsce, tracąc do lidera Gwarka Ornotowice już 10 punktów. Za tydzień zespół trenera Szymury zagra na wyjeździe z GTS Bojszowy.
 
Rekord Bielsko-Biała – LKS Czaniec 1:3 (1:1)
 
0:1 Kamionka (33 min.)
1:1 Jędrzejko (45 min.)
1:2 Kania (56 min., samobójcza)
1:3 Kamionka (68 min. z rzutu wolnego)
 
Rekord: Jacak – Kasprzycki, Kania, Rumiński (90. Marek), Bogdan, Ogrocki, Jaroś, Maślorz, Karwowski (70. Mojżesz), Woźniak, Jędrzejko (62. Lech)
 
pH