Wielkanocny dreszczowiec
Piłkarze Podbeskidzia znów nie zdołali odnieść zwycięstwa na swoim obiekcie. Dziś tylko zremisowali 2:2 z ostatnią w tabeli Stalą Stalowa Wola.
Ten mecz podopieczni Roberta Kasperczyka po prostu musieli wygrać. Ze Stalowej Woli przyjechała do Bielska-Białej słabiutka Stal. Outsider zaplecza ekstraklasy był niewątpliwie najsłabszą drużyną, jaka przez ostatnie lata gościła na stadionie przy Rychlińskiego.
Bielszczanie rozpoczęli tę potyczkę od koronkowych akcji, z których jednak nie rodziły się okazje do objęcia prowadzenia. Minął kwadrans, a z boiska powiewało nudą. Niestety, goście wzięli szybciej sprawy w swoje ręce - a raczej nogi - i pokusili się o zdobycie gola. Po stracie Dariusza Kołodzieja w środku pola, piłka trafia do Daniela Treścińskiego, który strzałem z ok. 20 metrów pokonał Richarda Zajaca. Chwilę później podopieczni Janusza Białka powinni podwyższyć prowadzenie, ale na wysokości zadania stanął słowacki golkiper Podbeskidzia.
Do końca pierwszej połowy rezultat się nie zmienił, lecz wcale nie oznacza to, że na boisku nic się nie działo. Niemal stuprocentowe sytuacje na wyrównanie mieli Piotr Rocki, Sylwester Patejuk, Łukasz Matusiak, a także Kołodziej, który „ostemplował” słupek bramki Pawła Zarzyckiego. Defensywę gości wielokrotnie ośmieszał Piotr Malinowski, który swoimi rajdami stwarzał partnerom z drużyny dogodne sytuacje do strzelenia gola.
Po przerwie, licznie zgromadzona publiczność ujrzała na murawie Clemence’a Matawu, który zastąpił Rockiego. Zawodnik z Zimbabwe wprowadził sporo ożywienia w środkowej strefie boiska. Drugą odsłonę z wysokiego C rozpoczęła jednak „Stalówka”. Bielszczanie z pewnością nie spodziewali się tak odważnych akcji ofensywnych ze strony rywala. W 52. minucie „Górale” przeprowadzili atak, który powinien dać im wyrównanie. Niestety, Patejuk z trzech metrów nie potrafił skierować futbolówki do bramki przeciwnika. Chwilę później trener Kasperczyk postawił wszystko na jedną kartę, wprowadzając na plac napastnika Piotra Bagnickiego. Zastąpił on środkowego obrońcę, Bartłomieja Koniecznego.
Gospodarze w końcu wyrównali. Na dwadzieścia minut przed ostatnim gwizdkiem arbitra rzut wolny egzekwował Kołodziej. Jego atomowe uderzenie wylądowało na słupku, ale w polu karnym znalazł się Patejuk, który skierował futbolówkę do pustej bramki Stali. Gdy wydawało się, że Podbeskidzie pójdzie za ciosem, Stal ponownie wyszła na prowadzenie. Po niepotrzebnym faulu Michała Osińskiego na Abelu Salamim, sędzia podyktował rzut wolny. Stały fragment gry skutecznie egzekwował Paweł Wasilewski i na 10 minut przed końcem gry „Górale” znów przegrywali.
Na szczęście, w szeregach bielskiej ekipy jest Malinowski. Jedna z jego licznych akcji indywidualnych przyniosła gospodarzom rzut karny. Jedenastkę na bramkę zamienił Kołodziej. Bielszczanie poszli za ciosem i nie schodzili z połowy przeciwnika. Zwycięskie trafienie powinno paść w 86. minucie, lecz Patejuk w dogodnej sytuacji strzelił w boczną siatkę.
Mimo ambitnej i chwilami efektownej gry, bielszczanom zabrakło przysłowiowego łutu szczęścia i zwykłego wigoru. Tak słabego przeciwnika należy bezwzględnie ogrywać. Szczególnie, że sytuacja „Górali” w walce o utrzymanie w 1. lidze staje się coraz trudniejsza. Teraz przed piłkarzami Podbeskidzia wyjazdowy mecz w Łodzi, gdzie przyjdzie im się zmierzyć się z wiceliderem, ŁKS.
TS Podbeskidzie-Stal Stalowa Wola 2:2 (0:1)
0:1 - Daniel Treściński 16'
1:1 - Sylwester Patejuk 70'
1:2 - Paweł Wasilewski 79'
2:2 - Dariusz Kołodziej 83' (k)
Podbeskidzie: Zajac - Dancik (Cieluch 84'), Matusiak, Konieczny (Bagnicki 65'), Osiński - Malinowski, Kołodziej, Ocholeche, Rocki (Matawu 46') - Świątek, Patejuk.
Stal: Zarzycki - Myszka, Szymiczek, Lebioda, Wasilewski, Trela (Gęśla 75'), Litwiniuk (Czpak 60'), Salami, Maciorowski, Gilar (Łętocha 58'), Treściński.
sędzia: Włodzimierz Bartos (Łódź).
widzów: 1500.
pH
Artykuł wyświetlono 1184 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 6
fil
Kiedy doczekamy się hokeja, koszykówki, piłki ręcznej. Miasto tylko wyrzuca pieniądze w BŁOTO. Faworyzowanie piłki nożnej a zwłaszcza jednego klubu aż bije po oczach.
zdziwiony
jak 1500 jak większe numery biletów wygrywały w przerwie nagrody ?
Zorientowany
Gdyby pieniądze z miejskich spòłek potrafiły grać,to TSP byłby mistrzem Polski:)))))
nick
widzow 1500...coraz wiecej heheh ...a na wsi w saczu 7 tys....podbeskidzie...2 liga wita :)

Klauzula informacyjna ›