Panie prezydencie, czas na decyzje!
Na ostatniej sesji bielskiej Rady Miejskiej prezydent Jacek Krywult poinformował, że odstąpił od pomysłu zorganizowaniu referendum śmieciowego w Bielsku-Białej. Prezydencka rejterada wydaje się być wyrazem kompletnej bezradności władz miasta wobec problemu odpadów komunalnych i segregacji śmieci. W Ratuszu wszyscy wiedzą, że tyka nam ekologiczna bomba zegarowa, lecz nikt nie ma odwagi jej rozbroić.
Nasz portal wielokrotnie prezentował różne rozwiązania tej sprawy, włącznie z przykładami z gmin ościennych. Najbliższy i szczególnie wyrazisty od kilkunastu lat funkcjonuje w formie spółki na Żywiecczyźnie. Udziałowcami firmy Beskid sp. z o.o. jest miasto Żywiec,18 gmin powiatu oraz Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Ponad 10 lat temu spółka wybudowała zakład utylizacji, który składa się ze stacji segregacji, składowiska i kompostowni. Pieniądze na inwestycję pochodziły z dotacji, kredytów i preferencyjnych pożyczek. Dzięki istniejącej strukturze własności firmy samorządy lokalne mogą za pośrednictwem Beskidu realizować własną „politykę śmieciową”. Nikt z zewnątrz nie dyktuje im cen. Co roku rady gmin w uchwałach określają zasady odpłatności za odbiór odpadów od ludności. Za odprowadzenie odpadów segregowanych nie trzeba płacić ani grosza. Koszty pokrywa gminny budżet.
Zbiórka selektywna polega na sortowaniu odpadów w gospodarstwach domowych oraz pakowaniu ich do specjalnych, różnokolorowych worków. Worki z Beskidu każdy właściciel posesji otrzymuje za darmo. Tzw. zestawy wieszakowo-workowe umieszczone są też na klatkach schodowych w blokach mieszkalnych. Zbiórce podlegają opakowania plastikowe, drobny złom, makulatura, białe i kolorowe szkło oraz odpady biodegradowalne. W każdym sołectwie wyznaczono dni odbioru śmieci. Przed bramy gospodarstw mieszkańcy wystawiają wtedy pełne worki. Stopień czystości surowców wtórnych zbieranych w workach foliowych dochodzi do 90 proc.!
W styczniu br. w autoryzowanym wywiadzie dla naszego portalu prezydent Jacek Krywult zarzucił takim gminom, że odbierając nieodpłatnie od mieszkańców segregowane odpady, działają ... bezprawnie. Opinii tej nie towarzyszyły żadne konstruktywne decyzje, które zmierzałyby do wzrostu skuteczności bielskiej akcji segregacji śmieci. Obecnie wynosi ona zaledwie kilka procent. Problem jest o tyle pilny, że zgodnie z dyrektywą unijną, już za trzy lata będziemy musieli segregować połowę odpadów. W innym przypadku nałożone na nas zostaną ogromne kary finansowe. Od 1 stycznia ub.r. tzw. opłata marszałkowska za niesegregowane śmieci wzrosła z 15 do 75 zł. Natomiast od początku br. opłata urosła już do 100 zł. Wcześniej czy później koszty te znajdą odbicie w indywidualnych rachunkach dostarczanym mieszkańcom miasta.
Prezydent od dawna obiecywał, że gmina rozpisze referendum, w którym bielszczanie wypowiedzą się na temat zasadności wprowadzenia tzw. podatku śmieciowego. Nieoficjalnie nasz portal dowiedział się, że aby magistrat nie musiał dopłacać do interesu, każdy mieszkaniec Bielska-Białej musiałby zapłacić nowy podatek komunalny w wysokości 10 zł miesięcznie. Obecnie odprowadzanie śmieci w niektórych osiedlach jest tańsze, a w innych droższe. Dziesięć złotych, to średnia.
Referendum byłoby dla Ratusza ryzykowne. Część bielszczan płaci przecież mniej niż proponowana kwota. Trudno więc spodziewać się, że głosowaliby za wyższym podatkiem. Ale podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej prezydent Krywult wycofał się z pomysłu referendalnego. Przekonywał, że miasto nie jest do niego przygotowane. W kuluarach rady mówi się, że w sejmie znajduje się prawie gotowy projekt ustawy o ... opłacie śmieciowej. Według niej, na szczeblu lokalnym każdy będzie mógł sobie wprowadzić taki podatek, jeśli samorząd uzna to za właściwe. W tej sytuacji ogłaszanie referendum gminnego można byłoby uznać za niegospodarność. Szacuje się, że głosowanie kosztowałoby nas ok. pół miliona zł.
Zdaniem prezydenta, na wprowadzeniu podatku mogłaby stracić SITA-ZOM, która musiałaby stanąć do przetargu na odprowadzanie śmieci. Według Krywulta, inne spółki działające w branży śmieciowej wyznaczają ceny dumpingowe, aby zdobyć nowe przyczółki na rynku. Takiej drastycznej konfrontacji SITA mogłaby nie przetrwać. – Kto by nam wtedy odśnieżał drogi? – pytał na sesji prezydent.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że troska Jacka Krywulta o jedno z przedsiębiorstw rynkowych jest wyrazem protekcjonizmu ekonomicznego. Jest to praktyka sprzeczna z polityką Komisji Europejskiej, która naciska także na rządy państw członkowskich, aby zaprzestały faworyzowania firm krajowych. Nawet jeśli dumping jest faktem, to rzeczą władz miasta jest wynegocjowanie odpowiednich umów, które zabezpieczą interesy bielskiego samorządu na wiele lat. Także w kwestii odśnieżania ulic.
Ewentualne wprowadzenie podatku – nawet wynikającego z ustawy – może tylko pogorszyć dotychczasowe rezultaty akcji segregowania odpadów w naszej gminie. Dodatkowe obciążenie fiskalne nie zmotywuje mieszkańców. Zapłacą przecież 10 zł od osoby bez względu na to, co zrobią ze swoimi śmieciami. Obawiając się podjęcia radykalnych decyzji, prezydent próbował poprzestać na półśrodkach. Po rzeczowej analizie także one okazują się jednak nierealne.
Dlatego nadal twierdzimy, że programowi segregacji odpadów realizowanemu obecnie w Bielsku-Białej muszą pilnie przyjrzeć się fachowcy. Być może gmina powinna w jakiś sposób partycypować w kosztach odprowadzania śmieci. Może nawet w 100 proc.? Przecież śmieciarki SITY oraz jej mniejszych konkurentów wożą miliony złotych ukryte w odpadach nadających się do recyklingu. Są firmy zainteresowane ich odbiorem. Wpływy z tego tytułu mogą później w mniejszym lub większym stopniu rekompensować koszty zbiórki. Na Żywiecczyźnie opłaca się wszystkim. Czy u nas obowiązują inne prawa ekonomiczne?
Robert Kowal
Czytaj też:
„Program segregacji do śmieci” – www.bielsko.biala.pl/1548,artykuly
„Program segregacji do śmieci,cz.2” – www.bielsko.biala.pl/1589,artykuly
„Program segregacji do śmieci,cz.3” – www.bielsko.biala.pl/1590,artykuly
„Na wsi mają lepiej” – www.bielsko.biala.pl/1592,artykuly
Artykuł wyświetlono 2012 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
Ja
W centrum Wiednia jest spalarnia śmieci widać ją dobrze z Kalenbergu,a podobno Bielsko nazywamy małym Wiedniem
men
nowoczesne miasta buduja spalarnie które ogrzewaja miasta w okresie zimowym selektywna zbiórka jest bardzo kosztowna i wymaga duzego wkładu przy obecnej cenie np makulatury 15 groszy za kg miasto bedzie musiało sporo dopłacic do interesu z portfeli mieszkancow oczywiscie spalarnia to przyszłosc segregacja to utopia takie jest mysle ze nie tylko moje zdanie
Diabeł
Nie ulega wątpliwości, że musi w pierwszej kolejności powstać nowoczesny zakład gospodarki odpadami - z linią sortowniczą, kompostownią i nowoczesnym składowiskiem odpadów. W myśl piramidy odpadowej t. zapobieganie - minimalizacja - odzysk, recykling recykling i na końcu unieszkodliwianie należy położyć szczególny nacisk na edukacje ekologiczną mieszkańców. Oczywiście, tak jak w całej cywilizowanej Europie należy zwiększyć udział odpadów poddawanych odzyskowi, w tym recyklingowi, ponieważ na chwilę obecną około 96% odpadów nadal deponowanych jest na składowiskach. Należy również mieć na uwadze problem odpadów biodegradowalnych, których ilości nie da się ograniczyć bez nowoczesnej kompostowni. A w przyszłości trzeba będzie zastanowić się nad termicznymi metodami unieszkodliwiania odpadów - oczywiście jeśli chcemy dotrzymać poziomów wymaganych przez UE. Reasumując problem odpadów w naszym mieście jest dość poważnym problemem i należy szybko podjąć stosowne decyzje i przyjąć stosowne rozwiązania (można skorzystać z rozwiązań, które sprawdziły się w innych miastach), celem poprawy obecnej sytuacji.
Jadwiga
tekst dla wyższych sfer, a gdzie zwykly czytelnik ?
t
Bardzo dobry tekst, konkretny i celny w spostrzeżeniach.

Klauzula informacyjna ›