Podpalili las?
Strażacy walczyli wczoraj z dwoma pożarami lasów! Paliło się w Szczyrku i na Koziej Górce. Możliwe, że w tym drugim przypadku doszło do podpalenia.
Najpierw doszło do zapalenia się ściółki w Szczyrku przy ul. Pod Magurą. Praktycznie w tym samym czasie siedem zastępów PSP, OSP i Wojskowej Straży Pożarnej musiało jechać gasić pożar przy ul. Pocztowej w Bielsku-Białej, niedaleko schroniska na Koziej Górce. Z pożarem, który swoim zasięgiem objął blisko 2 ha, walczyło 38 strażaków.
Leśniczy Paweł Staszewski poinformował nasz portal, że na szczęście szkody nie są tak wielke. - Pożarem objęta była ściółka i stary drzewostan liściasty. Ogień nie przeniósł się na młodniki - mówi Staszewski. - Koszt ponownego zalesienia tego terenu oszacowałem na 15 tys. zł. - Szczęście w nieszczęściu - ściółka nie wyschła jeszcze dobrze po zimie i ogień nie wniknął głęboko. Naturalną zaporę dla niego stworzyły pozostałości po torze saneczkowym.
Strażacy nie wykluczają, że pożar mógł być wynikiem podpalenia. Z ich ustaleń wynika, że ogień pojawił się w kilku miejscach - wzdłuż szlaku - niemal jednocześnie. W niektórych miejscach ułożone były stosy z gałęzi. Staszewski podkreśla, że prawdopodobna jest też wesja, wedle której ktoś nieopatrznie wyrzucił niedopałek papierosa.
Najpierw doszło do zapalenia się ściółki w Szczyrku przy ul. Pod Magurą. Praktycznie w tym samym czasie siedem zastępów PSP, OSP i Wojskowej Straży Pożarnej musiało jechać gasić pożar przy ul. Pocztowej w Bielsku-Białej, niedaleko schroniska na Koziej Górce. Z pożarem, który swoim zasięgiem objął blisko 2 ha, walczyło 38 strażaków.
Leśniczy Paweł Staszewski poinformował nasz portal, że na szczęście szkody nie są tak wielke. - Pożarem objęta była ściółka i stary drzewostan liściasty. Ogień nie przeniósł się na młodniki - mówi Staszewski. - Koszt ponownego zalesienia tego terenu oszacowałem na 15 tys. zł. - Szczęście w nieszczęściu - ściółka nie wyschła jeszcze dobrze po zimie i ogień nie wniknął głęboko. Naturalną zaporę dla niego stworzyły pozostałości po torze saneczkowym.
Strażacy nie wykluczają, że pożar mógł być wynikiem podpalenia. Z ich ustaleń wynika, że ogień pojawił się w kilku miejscach - wzdłuż szlaku - niemal jednocześnie. W niektórych miejscach ułożone były stosy z gałęzi. Staszewski podkreśla, że prawdopodobna jest też wesja, wedle której ktoś nieopatrznie wyrzucił niedopałek papierosa.
mad
Artykuł wyświetlono 1007 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›