Pijany mężczyzna próbował okraść jeden z bielskich sklepów spożywczych. Kiedy ochrona interweniowała, złodziej groził, że... zarazi ich żółtaczką.

W pewnym bielskim sklepie spożywczym zatrzymano złodzieja. Pracownik ochrony zauważył, jak kradnie z półek artykuły spożywcze. Kiedy sprawca zorientował się, że został namierzony, wyrzucił spod kurtki pęto kiełbasy. Szarpał się i wyrywał, gdy ochroniarz doprowadzał go na zaplecze. Po drodze wyrzucał inne skradzione artykuły spożywcze.

Na zapleczu rzucił się na ochroniarza i uderzył go w twarz. W tej sytuacji na pomoc koledze ruszył personel sklepu. Napastnik nie dał jednak za wygraną. Starał się opluć pracowników. Krzyczał, że jest nosicielem żółtaczki i wszystkich zakazi tą chorobą.

Ostatecznie złodziej został obezwładniony i przekazany w ręce policjantów. Mimo to w dalszym ciągu zachowywał się agresywnie i wulgarnie. Policjanci przewieźli furiata do bielskiej Izby Wytrzeźwień. Ponieważ nadal był agresywny i kierował wobec policjantów groźby, umieszczono go na łóżku z pasami obezwładniającymi. Kiedy wytrzeźwieje, usłyszy zarzuty kradzieży, gróźb karalnych oraz narażenia innych osób na zarażenie chorobą zakaźną. Może trafić do więzienia nawet na pięć lat.

mad