Mieszkaniowy krach?
Rok temu rynek mieszkaniowy w Bielsku-Białej był wręcz wymarzony dla tych, którzy mieszkanie chcieli sprzedać. Na tak zwanym rynku wtórnym, dotyczącym głównie mieszkań w blokach z wielkiej płyty, ceny metra kwadratowego wynosiły ponad - czasami nawet sporo - 3 tysiące złotych, a ponieważ podaż była niewielka, mieszkania schodziły niczym ciepłe bułeczki. Ci, którzy uznali, że wzrost cen będzie trwał jeszcze długo i ze sprzedażą poczekają aż metr kwadratowy przekroczy 4 tysiące, srogo się zawiedli. Dziś widać bowiem, że była to „mieszkaniowa górka”.
Teraz sytuacja na bielskim rynku mieszkaniowym jest diametralnie inna. Ofert sprzedaży są setki. Różny metraż, różne osiedla, różny standard. Do wyboru, do koloru. W dodatku ceny spadły, i to wyraźnie. Dziś kawalerkę można już kupić poniżej 100 tysięcy złotych, a dwupokojowe mieszkanie za niewiele ponad sto tysięcy. Jeszcze rok temu o mieszkaniu tańszym niż sto tysięcy można było jedynie marzyć. - W zależności od tego czy jest to mieszkanie w wieżowcu, czy w niskim bloku, cena metra kwadratowego waha się mniej więcej od dwóch tysięcy dwustu do trzech tysięcy złotych za metr kwadratowy - mówi Stanisław Janczar z bielskiej agencji nieruchomości Real.
Dodaje on, że oczywiście na cenę ma wpływ także stan lokalu. Mieszkanie, w którym niemal nic nie robiono od dwudziestu czy trzydziestu lat jest znacznie tańsze od takiego, w którym był generalny remont. Stanisław Janczar dementuje jednocześnie plotki o tym, że rynek mieszkaniowy praktycznie zamarł. Informuje, że do transakcji dochodzi, ale prawdą jest, że ich liczba w stosunku do czasów mieszkaniowego boomu znacznie spadła. Dotyczy to zarówno mieszkań w blokach, jak i mieszkań nowych, w budynkach wznoszonych przez deweloperów. Powód zastoju jest prosty - o bankowy kredyt jest dziś trudniej, a w dodatku kryzys i obawa utraty pracy powodują, że część osób zrezygnowała z kredytowych planów.
Ostudzenie na rynku mieszkań deweloperskich sprawiło, że cena metra kwadratowego, która w niedalekiej przeszłości dochodziła nawet do 5 tysięcy złotych, teraz spadła do nieco ponad 4 tysięcy. Ale są i okazje, gdzie metr nowego mieszkania kosztuje około 3,5 tysiąca złotych. Szef agencji Real podkreśla jednak, że w przypadku mieszkań deweloperskich proste porównanie cen może być mocno mylące. - Mieszkania te sprzedawane są bowiem w tak zwanym stanie deweloperskim. To pojęcie pojawiło się kilka lat temu i szybko się przyjęło, ale do dziś nie jest zdefiniowane. W efekcie może się pod nim kryć różny poziom wykończenia mieszkania - mówi Stanisław Janczar.
Pewne jest jedno - kupując mieszkanie w stanie deweloperskim trzeba wyłożyć jeszcze sporo grosza, aby w nim zamieszkać. Warto dodać, że na rynku mieszkań deweloperskich widać także inne zjawisko. Wyraźnie zmalała, choć nie stopniała do zera, liczba inwestycji realizowanych przez deweloperów. Ciekawostką bielskiego rynku mieszkań było zaś to, że w grudniu praktycznie zniknęły z rynku mieszkania na wynajem. Przyczyna była prozaiczna - duże inwestycje drogowe realizowane w mieście zmusiły wykonawców tych prac do wynajęcia dla swoich pracowników mieszkań. Teraz sytuacja wraca do normy i mieszkania na wynajem są znów w ofercie. Przykładowo miesięcznie za wynajem dwupokojowego, w pełni wyposażonego mieszkania w nowym domu, trzeba zapłacić od 1,2 do 1,8 tysiąca zł.
Jak każdej zimy, tak i teraz nastąpił zastój na rynku działek. Ale spece od nieruchomości są spokojni - wiosną interes się rozkręci. Działki bowiem nie potaniały i raczej nie potanieją. Dotyczy to jednak działek pod budownictwo jednorodzinne, gdyż deweloperzy, którzy kupili ziemię pod kolejne inwestycje wielorodzinne, a teraz z nich zrezygnowali, chcą się tych gruntów pozbyć i można spróbować targów o cenę.
Co do działek pod budownictwo jednorodzinne, to ich ceny wahają się od około 100 złotych za metr kwadratowy w mniej atrakcyjnych okolicach Bielska-Białej, do ponad 200 złotych w bielskiej Kamienicy czy Jaworzu. Nie dysponując minimum 150 tysiącami złotych, o kupnie 10-12-arowej działki budowlanej w Bielsku-Białej trzeba raczej zapomnieć. Oczywiście są też działki tańsze, ale dotyczy to gruntów, które potem wymagają dużych nakładów (odległe uzbrojenie, budowa drogi dojazdowej, stromy teren).
Zastój na mieszkaniowym rynku nie jest tylko specyfiką Bielska-Białej. Jak informują w oświęcimskiej agencji nieruchomości Domus, mieszkań w Oświęcimiu sprzedaje się obecnie bardzo mało. W praktyce schodzą jedynie mieszkania w cenie poniżej stu tysięcy złotych, których nabywcy mają odpowiednią gotówkę. Procedury przyznawania kredytów zostały bowiem przez banki tak wydłużone, że na kredyt - z którego nadal chce korzystać spora grupa osób - trzeba bardzo długo czekać. Spadły też ceny oświęcimskich mieszkań. Dziś cena metra używanego mieszkania wynosi około 2,2 - 2,5 tysiąca złotych, a w czasie mieszkaniowego szczytu było to od 2,8 do ponad 3 tys. zł.
W Żywcu - jak informują w firmie Józef Kufel Nieruchomości - ceny używanych mieszkań nie spadają i wahają się od 2,3 tys. zł za metr kwadratowy do 3 tysięcy. Ale liczba transakcji jest znikoma.
Tekst i foto: SŁAWOMIR HOROWSKI


Klauzula informacyjna ›