Futsalowcy bielskiego Rekordu zremisowali na swoim parkiecie z broniącym się przed spadkiem Marwitem Toruń. Dla podopiecznych Marcina Biskupa podział punktów w tym meczu może oznaczać koniec marzeń o podium mistrzostw Polski.
 
Mecz rozpoczął się od mocnego akcentu w wykonaniu gospodarzy. Miejscowych kibiców już w pierwszej minucie uradował kapitan Rekordu, Piotr Szymura. Trzy minuty później torunianie wyrównali za sprawą Pawła Hoefta. Mecz był bardzo zacięty. Groźne akcje z obu stron mnożyły się, jak grzyby po deszczu. W 9. minucie Piotr Pawełek znów wprowadził w ekstazę licznie zgromadzoną bielską publiczność. Niestety, mający nóż na gardle goście szybko wyrównali. Autorem trafienia dla Marwitu był Marcin Mikołajewicz.
 
Po przerwie, obie ekipy nie zwolniły tempa. Spotkanie nadal obfitowało w sytuacje podbramkowe. Jedna z akcji biało-zielonych przyniosła pożądany efekt w 24. minucie, kiedy piłkę do siatki gości z Torunia skierował Andrzej Szymański. W końcówce znów na listę strzelców wpisał się Mikołajewicz i na 28 sekund przed ostatnią syreną goście znów remisowali z walczącym o podium Rekordem. Na kilka sekund przed zakończeniem gry zespół z Cygańskiego Lasu miał okazję na zdobycie zwycięskiego gola, lecz po strzale Szymańskiego futbolówka w sposób niewytłumaczalny minęła bramkę gości.
 
Na trzy kolejki przed zakończeniem rozgrywek bielszczanie zajmują czwartą lokatę, nie mając zbyt wielu szans na wskoczenie do pierwszej trójki. Po tym emocjonującym widowisku rozmawialiśmy ze szkoleniowcem Rekordu, Marcinem Biskupem.
 Czy spodziewaliście się tak dużego oporu ze strony Marwitu?
 - Spodziewaliśmy się bitwy. Marwit jest drużyną, która z dużą determinacją walczy o utrzymanie. Wcześniej widzieliśmy ich mecze na materiale filmowym. Zespół z Torunia posiada w swoich szeregach bardzo dobrych piłkarzy polskich oraz z Ukrainy.
 
Czy jest Pan zadowolony z przebiegu tego spotkania?
 - Tak. Zagraliśmy to, co założyliśmy. Nie ustrzegliśmy się jednak prostych błędów w obronie, szczególnie przy stracie pierwszej bramki. Przy drugim trafieniu pozwoliliśmy najlepszemu graczowi Marwitu na grę „jeden na jeden”. Były to newralgiczne sytuacje po naszej stronie. Jeśli chodzi o grę do przodu, to nie mam większych zastrzeżeń. Mieliśmy sporo okazji, ale doskonale spisywał się bramkarz z Torunia.
 
Do końca pozostały trzy kolejki. Rekord nadal walczy o podium?
 - Do pierwszego miejsca mamy osiem punktów, a do drugiego i trzeciego - siedem. W następnym meczu musimy wygrać, a jeśli przeciwnicy potracą punkty, to nadal będziemy mieli szansę znaleźć się na „pudle”. Nie mniej jednak, dzisiejszy remis oddalił nas od pozycji medalowych.
 
Rekord Bielsko-Biała - Marwit Toruń 3:3 (2:2)
1:0 Szymura (1 min.), 1:1 Hoeft (4 min.), 2:1 Pawełek (9 min.), 2:2 Mikołajewicz (13 min.), 3:2 Szymański (24 min.), 3:3 Mikołajewicz (40 min.)
 
Rekord: Brzenk - Szymura, Budniak, Pawełek, Bubec; Mentel, Machura, Dura, Szymański; Włoch.

pH