Piłkarze Podbeskidzia ponieśli kolejną porażkę na swoim boisku. Tym razem ich pogromcami okazał się jeden z faworytów do awansu do ekstraklasy, Górnik Zabrze.
 
Mecz rozpoczął się fatalnie dla Podbeskidzia. Przy biernej postawie bielskich defensorów, na 16 metrze do piłki dopadł Marcin Wodecki. Po strzale napastnika zabrzan, futbolówka odbiła się od słupka i wpadła do bramki strzeżonej przez Richarda Zajaca. Była to ledwie trzecia minuta gry. To trafienie ustawiło mecz. Górnik oddał inicjatywę gospodarzom, lecz ci nie byli w stanie przebić się przez drugą linię gości. Dziś przy Rychlińskiego zobaczyliśmy mnóstwo walki, ale były to zapasy, podczas gdy kibice kupili bilety na mecz piłkarski. Powiedzieć, że spotkanie było kiepskie, to sporego kalibru eufemizm.
 
W czasie przerwy atmosfera boiskowej walki udzieliła się pseudokibicom identyfikujących się z bielskim rywalem Podbeskidzia. Niewielka grupka wyrostków wszczęła burdy, lecz zostali oni szybko spacyfikowani przez innych kibiców i służby porządkowe.
 
Po przerwie, obraz gry uległ zmianie. Niestety, na gorsze. Widowisko to było jeszcze mniej atrakcyjne dla widzów. Mnóstwo zaciętej walki w środku pola, strzały z dystansu - to jednych, to drugich. W 71. minucie Podbeskidzie zmarnowało doskonałą okazję do wyrównania. W sytuacji „sam na sam” z Sebastianem Nowakiem znalazł się Piotr Bagnicki, który lekkim strzałem skierował piłkę wprost w dłonie golkipera Górnika.
 
Kolejne minuty były nieco żwawsze. Okazje do zdobycia bramki miał znów Wodecki. Z dystansu groźnie uderzał także Konrad Cebula. Ze strony „Górali” rezultat usiłowalii zmienić Krzysztof Świątek, Juraj Dancik i Bagnicki, lecz ich próby były mało precyzyjne. Ostatni gwizdek arbitra ucieszył liczną grupę fanów ekipy z Zabrza. Trudno powiedzieć, że zwyciężył lepszy, bo "Górnicy" nie zaprezentowali gry, która upoważniałaby ich do występów w ekstraklasie.
 
Bielszczanie nie wygrali u siebie od 19 września ubiegłego roku, kiedy to wysoko pokonali Dolcan Ząbki (4:0). Określenie stadionu przy Rychlińskiego mianem bielskiej twierdzy trzeba odłożyć do lamusa. Za tydzień podopieczni Roberta Kasperczyka jadą do Łęcznej, gdzie podejmie ich miejscowy Górnik.
 
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Górnik Zabrze 0:1 (0:1)
0:1 - Wodecki 2'

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Zajac - Ganowicz, Matusiak, Konieczny, Osiński (59' Dancik), Malinowski (75' Patejuk), Kanik, Kołodziej, Matawu, Rocki (46' Krzysztof Świątek), Bagnicki.

Górnik Zabrze: Nowak - Kamiński, Banaś, Pazdan, Marciniak, Bonin (84' Adrian Świątek), Cebula (84' Danch), Przybylski, Szczot, Zahorski (90+3' Strąk), Wodecki.

Żółte kartki: Konieczny (Podbeskidzie) oraz Cebula, Wodecki, Kamiński, Przybylski (Górnik).
Sędzia: Tomasz Grabowski (Opole).
Widzów: 3300.
 
pH