Rozmowa z komendantem miejskim policji w Bielsku-Białej inspektorem Krzysztofem Mancewiczem.
 
Dlaczego odchodzi Pan z policji? Boi się Pan skutków zmian w ustawie emerytalnej?
 
 - Przesłużyłem w policji 28 lat i uzyskałem maksymalny wymiar wysługi emerytalnej. Bez względu na projekt ustawy odszedłbym ze służby. Taką decyzję podjąłem jeszcze w ub.r. Uważam, że w moim dotychczasowym zawodzie osiągnąłem już wszystko. Czuję się spełniony jako policjant. Chcę szukać nowych wyzwań. Inna sprawa, że część młodszych kolegów może poczuć się skrzywdzona perspektywą 25 letniej służby, do 55 roku życia.
 
Jak liczny jest teraz bielski garnizon policyjny?
 
- Liczy nieco ponad 600 osób. Mamy zaledwie kilka wakatów.
 
A ilu funkcjonariuszy zamierza zrezygnować ze służby w obawie przed niekorzystnymi zmianami w ustawie?
 
 - Mam informację o tym, że o odejściu myśli 7-8 osób. Ale nie ma to wiele wspólnego z projektowanymi zmianami legislacyjnymi. Policjanci ci osiągnęli ustawowy staż służbowy i chcą skorzystać z możliwości odejścia z policji po 15 latach służby. Garnizon bielski jest młody. Nie narzekamy na brak kandydatów do służby w naszym garnizonie.
 
Rząd ogłosił program cięć budżetowych, które obejmą też policję. Czy bielscy przestępcy mogą już dziś czuć się bezkarni?
 
 - Zapewniam, przestępcy w żadnym razie nie powinni się cieszyć z kryzysu finansów państwa. Na szczęście, w toku codziennej służby możemy liczyć na pomoc samorządów lokalnych. Zgodnie z przepisami, pomagają nam władze miejskie Czechowic-Dziedzic i Szczyrku oraz gminy powiatu bielskiego. Np. władze Bielska-Białej przekazują nam środki w wysokości 0,5 mln zł rocznie, dzięki którym możemy wystawić dodatkowo 7-8 patroli na dobę. Plan remontów w bielskim garnizonie policyjnym jest na bieżąco realizowany.
 
Podobno w niektórych miastach w kraju brakuje pieniędzy na paliwo do radiowozów. Nie boicie się takiej perspektywy?
 
 - Pieniędzy na paliwo i remonty bieżące pojazdów z pewnością nie zabraknie.
 
Był Pan bielskim komendantem przez dwa lata. Jakie sukcesy meldował Pan w tym czasie swoim przełożonym?
 
 - Przede wszystkim zmniejszyła się ilość skradzionych pojazdów. Cieszę się, że w znacznym stopniu udało nam się ograniczyć handel kradzionymi częściami zamiennymi do samochodów. Zostało zatrzymanych wielu przestępców, którzy trudnili się tym procederem. Radykalnie zmniejszyła się też ilość drobnych kradzieży, tak dokuczliwych w codziennym życiu bielszczan. Ubyło przestępstw najcięższych - zabójstw, zgwałceń, napadów, rozbojów. W tym zakresie w ciągu minionych dwóch lat podnieśliśmy wskaźnik wykrywalności o osiem proc. Mieliśmy kilka spektakularnych sukcesów w dziedzinie wykrywalności przestępstw narkotykowych. Np. dzięki nam na rynek nie trafiło ponad 30 tys. porcji narkotyków.
 
Były jakieś porażki?
 
 - Oczywiście. Ubolewam, że w czasie mojej służby w Bielsku-Białej nie poprawiła się wykrywalność sprawców bójek i pobić. Niestety, duża część poszkodowanych nie umiała nam pomóc w ich ujęciu. Po prostu w chwili popełnienia przestępstwa znajdowali się w stanie nietrzeźwości i dlatego nie pamiętali okoliczności zdarzenia.
 
Czy Bielsku-Białej potrzebna jest policja konna?
 
 - Na ulicach miasta jednostka konna nie ma racji bytu. Ale np. na Błoniach, w okolicach planowanego stadionu miejskiego czy na terenach wypoczynkowych w Wapienicy policyjni jeźdźcy na koniach z pewnością mieliby co robić. Będę gorąco zachęcał swojego następcę, aby wystąpił do komendy wojewódzkiej z koncepcją powołania takiej jednostki.
 
Koni jeszcze nie macie, ale psy już wam wiernie służą.
 
- W ciągu minionych dwóch lat udało nam się powołać 8-osobowy zespół przewodników psów służbowych do patrolowania ulic, w tym podczas imprez masowych. Mało kto wie, ile spokoju mieszkańcy naszego miasta zawdzięczają tym zwierzętom.
 
Wizytówką policji są dzielnicowi. To oni na co dzień spotykają się z mieszkańcami, dzięki swoim kontaktom mają najlepsze rozpoznanie lokalnych środowisk przestępczych. Czy bielszczanie znają swoich dzielnicowych?
 
 - Informacje o dzielnicowych znaleźć można na naszej stronie internetowej. Każdy z nich powinien umieć dotrzeć do wszystkich obiektów handlowych na swoim terenie, by zostawić tam swoją wizytówkę. Punkty przyjęć dzielnicowych muszą być czynne w wyznaczonym czasie. Będę namawiał swoich następców, aby zawsze pamiętali o tych zasadach. Mam nadzieję, że za pośrednictwem redakcji portalu będziemy mogli przedstawić bielszczanom funkcjonariuszy pełniących służbę na ich osiedlach.
 
Obiecuję, że w przyszłym tygodniu zaczniemy publikować takie dane na naszej stronie. Jak z perspektywy swojej 28-letniej służby w policji ocenia Pan współpracę mieszkańców z policją? Ludzie pomagają wam w zwalczaniu przestępczości kryminalnej?
 
 - Myślę, że przełom w kontaktach ze społeczeństwem nastąpił mniej więcej w połowie lat 90. Ludzie stali się wobec nas bardziej otwarci, skorzy do pomocy. Bez współpracy z mieszkańcami bylibyśmy znacznie mniej skuteczni w wykrywaniu przestępstw oraz profilaktyce kryminalnej. Odchodząc ze stanowiska komendanta policji w Bielsku-Białej, chcę szczególnie podziękować bielskim taksówkarzom, którzy dostarczają nam wielu ważnych informacji o wydarzeniach drogowych. Dziękuję też wszystkim moim gliniarzom.
  
 
 
                                                                                                                             Rozmawiał: Robert Kowal