Kryzys w bibliotece
Bielsko-Biała może poszczycić się osiemnastoma bibliotekami publicznymi, z których największą i najpopularniejszą jest Książnica Beskidzka. Przy obecnym stanie gospodarki nasuwają się jednak pytania o przyszłość tej bazy. Jak biblioteki radzą sobie z kryzysem? Jakich zmian w ich funkcjonowaniu można oczekiwać w br.? Czy straci na nich bielski czytelnik?
Cięcia, braki, zła sytuacja na rynku... O tych i podobnych sprawach mówi się dziś coraz częściej. Wydawałoby się, iż taka instytucja, jak biblioteka publiczna nie podlega w większym stopniu zawirowaniom rynkowym. Teoretycznie budżet placówek upowszechniania książki nie powinien zmieniać się za każdym razem, gdy notowania giełdowe akcji za oceanem zaczynają drastycznie spadać. A jednak zapowiada się, że najbliższy rok nie będzie dla wypożyczalni czasem dobrobytu.
Oczywiście, dotacje i dofinansowania będą. W szczególności dotyczy to bibliotek szkolnych, których wyposażenie musi być modernizowane ze względu na potrzeby uczącej się tam młodzieży. Część materiałów - głównie z dziedzin technicznych - ulega relatywnie szybkiej dezaktualizacji, a nowe bywają drogie. - Na szczęście – powiedziano nam w bibliotece jednego z bielskich liceów - z końcem ubiegłego roku dostaliśmy zastrzyk finansowy, który pozwolił nam zakupić szereg pomocy naukowych, zmodernizować pracownię audiowizualną oraz wzbogacić księgozbiór o słowniki i teksty źródłowe.
Nieco inaczej sprawa się ma w indywidualnych placówkach publicznych. Na stronie internetowej (www.ksiaznica.bielsko.pl) Książnica Beskidzka przechwala się liczbami z 2008 roku: 47265 czytelników, 420000 odwiedzin, 608127 książek w filiach w całym mieście. Kiedy jednak padają konkretne pytania, punkt informacyjny zasłania się brakiem upoważnienia do udzielenia odpowiedzi. A niestety, nie wszystko wygląda tak kolorowo, jak ubiegłoroczne statystyki. O trudnościach w wyszukiwaniu danych wiedzą studenci. W szczególności ci, którzy daremnie przekopują półki z ciężkimi woluminami w poszukiwaniu konkretnych informacji.
- Dział obcojęzyczny jest, szczerze mówiąc, dość ubogi - przyznaje studentka anglistyki bielskiej ATH. - Studentowi filologii nie wystarczy garść niezbędnych pozycji z literatury światowej, a po dodatkowe książki trzeba jeździć do Katowic lub Krakowa. Podobne problemy dotyczą specjalistów w dziedzinach technicznych.
Główny problem bibliotek polega obecnie na tym, że nie bardzo wiedzą, na jakie nowe książki powinny przeznaczyć przyznane im środki budżetowe. Przy tej częstotliwości zmian na liście lektur szkolnych nie wiadomo, które luki uzupełniać w pierwszej kolejności. Systematycznie, choć dość powoli, modernizowane są stanowiska komputerowe. W tej kwestii pomogła Unia Europejska.
W znacznie gorszej sytuacji znajdują się natomiast placówki upowszechniania książki w mniejszych miejscowościach powiatu bielskiego. Małe biblioteki i punkty biblioteczne skarżą się na paradoksalnie niskie kwoty przeznaczone na remonty budynków i zakup mebli. Jak można dowiedzieć się nieoficjalnie, zdarza się, że budżet przewidziany na zakup lektur przeznaczany jest na najbardziej niezbędne prace remontowe, a braki w księgozbiorze uzupełniane są z indywidualnych darów.
- Na szczęście, w tym roku nie jest najgorzej. Ufamy, że kryzys nas ominie – przyznaje z uśmiechem wiejski bibliotekarz.
W związku z kryzysem ekonomicznym kasa miasta może nie otrzymać planowanych wpływów budżetowych, co przełoży się na uszczuplenie publicznych wydatków na zakup nowych książek. Na szczęście, zawsze można liczyć na ofiarność czytelników oraz darczyńców, którzy w roku ubiegłym podarowali bielskim bibliotekom prawie trzy tysiące publikacji.
Agnieszka Nowak
Artykuł wyświetlono 1780 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 12
Ciekawski
Na jakie pytania nie chciał odpowiedzieć punkt informacyjny w Książnicy? Bo punkt służy do informowania o książkach a o sprawy finansowe należy pytać chyba kogoś innego np. dyrektora.
s.
Mam niewiele kontaktu z Książnicą, za to dobrze wiem jak wygląda sytuacja w wiejskich bibliotekach publicznych. Nowości jak na lekarstwo, jeśli pojawi się ciekawy tytuł, to kolejka na niego jest kosmiczna (bo jeden egzemplarz oczywiście). Niech mi nikt nie mówi, że biblioteki mają się świetnie i nie ma problemu.Co do problemów "studenckich" też mogę się wypowiedzieć. Studiujecie matematykę? Filozofię? Filologię? Spoko, wasze książki są rzeczywiście z lat '50 - '80 i można je dostać. Ja potrzebuję (Informatyka) na bieżąco publikacje z lat 2007+ (chociaż w zasadzie 2007 to dane mocno nieaktualne) - książki kosztują czasami w przeliczeniu z dolarów setki złotych (są tylko po angielsku) i chyba jakimś żartem jest twierdzenie, że znajdę taką pozycję w bibliotece.
kirył
Droga Pani, a czy te problemy bibliotek publicznych opisuje Pani po rozeznaniu w innych bibliotekach publicznych czy tylko bielskiej biblioteki? Bo pisze Pani w liczbie mnogiej, tak w ogóle to z artykułu wynika jedno - chyba pani jest studentką która ma problemy ze znalezieniem lektur:)) Pozdrawiam
Agnieszka Nowak
Szanowni Czytelnicy. Artykuł opisuje problemy bibliotek publicznych, stąd też sprawy placówek uczelnianych nie mieszą się w temacie dyskusji. Choćby ze względu na ich dostępność dla osób nie będących studentami. Oczywiście, każdy czytelnik bielskich bibliotek ma do dyspozycji ciekawą ofertę beletrystyczną. Problem jednak pojawia się przy wyszukiwaniu literatury specjalistycznej. Zdarza się, że w naszym mieście znajdziemy pozycje, którymi nie dysponują inne placówki, np. krakowskie, ale czy nie są to sytuacje odosobnione? A nie wszyscy mamy czas, siły i chęci na "zdobywanie" książek. Każdy, kto miał okazję korzystać z usług Biblioteki Śląskiej w Katowicach, Biblioteki Miejskiej we Wrocławiu czy Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu widzi, co stanowi problem. Celem artykułu nie jest ukazanie bielskich placówek w jak najczarniejszych barwach, bo - jak sami Czytelnicy zauważyli - każdy kto chce czytać i lubi czytać, znajdzie coś dla siebie. Problem niedoboru w niektórych księgozbiorach istnieje, a kryzys i związane z nim cięcia mogą przełożyć się na poszerzenie tych luk.
korzystająca z biblioteki
Ciekawa jestem, kiedy Pani ostatnio korzystała z biblioteki? Bo półki z literaturą obcojęzyczną są zapchane, i to nowościami, nie starociami, bez sensu zapychac kolejnymi, a zresztą biblioteka taka jak Książnica powinna odpowiadać na potrzeby czytelników, chcących po prostu przeczytać dobrą powieść, bo z czytaniem w Polsce krucho, połowa Polaków nie przeczytała ani jednej ksiązki w roku!! Studenci tego nie nadrobią, więc lepiej żeby biblioteka promowała czytanie dla szerszej rzeszy czytelników i swoje skromne środki wydawała przede wszystkim na dobrą literaturę.
emerytka
Książnica Beskidzka to Biblioteka Główna przy ul. Słowackiego (na fotografii) wraz z filiami. Więc tytuł powinien brzmieć: Bielsko Biała może poszczycić się (jedną) biblioteką publiczną największą i najpopularniejszą. Jak ktoś się nie zna niech nie pisze bzdur.
gjm
zgadzam sie z przedmowca ('czytam'), bo nie raz juz tak bylo, ze jechalem do BB po ksiazke, ktorej nie moglem znalezc w Krakowie (a szukalem w kilku uczelniach). poza tym ATH ma calkiem dobrze wyposazona biblioteke (jak na mloda, niezbyt znana w skali Polski uczelnie), w ktorej nie leza sterty ksiazek z lat 80. ktorych nikt juz nie uzywa (mowie o ksiazkach do np finansow, ktore sie przedawnily). jak komus brakuje ksiazki w bibliotece (np studentom) to proponuje "zrzucic" sie w kilkadziesiat osob na 2-3 egzemplarze i po zaliczeniu przedmiotu oddac do biblioteki, na pewno sie nie zmarnuje
czytam.
Ten artykuł jest dla mnie niejasny. Co autorka ma na myśli pisząc: "O trudnościach w wyszukiwaniu danych wiedzą studenci. W szczególności ci, którzy daremnie przekopują półki z ciężkimi woluminami w poszukiwaniu konkretnych informacji." Studenci nie umieją sobie wyszukać? Pisze pani,że: "nie wszystko wygląda tak kolorowo, jak ubiegłoroczne statystyki." A tegoroczne pani zna? Czy z powodu kryzysu zniknęły książki z pólek? A propos stwierdzenia: "Dział obcojęzyczny jest, szczerze mówiąc, dość ubogi - przyznaje studentka anglistyki bielskiej ATH. - Studentowi filologii nie wystarczy garść niezbędnych pozycji z literatury światowej, a po dodatkowe książki trzeba jeździć do Katowic lub Krakowa. Podobne problemy dotyczą specjalistów w dziedzinach technicznych" to uważam, że jest ono fałszywe. Korzystałem z usług bibliotek w Krakowie. W Bielsku można nieraz ''zdobyć" książkę nie do zdobycia w Krakowie. A słyszała pani o czymś takim jak "wypożyczanie międzybiblioteczne? Polega ono na tym ,że jak nie ma jakiejś książki w bibliotece to można ją zamówić z innej (nawet z Krakowa lub Katowic ;-)). Pani Agnieszko uważam pani artykuł za tendencyjny. Czy nie ma pani przypadkiem problemu z terminowym oddawaniem książek? Pozdrawiam ;-)
czytelnik
A ATH nie ma biblioteki dla swoich studentów?? Bo chyba biblioteka publiczna, jak sama nazwa wskazuje, służy wszystkim czytelnikom, zwłaszcza tym, którzy chcą czytać dla przyjemności. I nie wiedziałem, że Bielsko-Biała ma aż 18 bibliotek publicznych, bo chyba ma tylko jedną, Książnicę Beskidzką, która ma filie w całym mieście. Jak każde zresztą duże miasto.

Klauzula informacyjna ›