Piłkarze Podbeskidzia pokonali na Stadionie Miejskim trzeci zespół ligi czeskiej, Banik Ostrava. Był to niezły mecz bielszczan, co pozwala z pewnym optymizmem oczekiwać inauguracji rozgrywek ligowych.
 
Banik przyjechał do stolicy Podbeskidzia w dosyć eksperymentalnym składzie. Robert Kasperczyk natomiast desygnował do gry chyba optymalne zestawienie, jakie również powinniśmy ujrzeć w ligowej potyczce z Pogonią Szczecin. Gospodarze rozpoczęli mecz z dużym animuszem. Na bramkę Dawida Pietrzykiewicza sunęły liczne ataki bielszczan, którzy tradycyjnie razili nieskutecznością pod bramką rywali. Niezłe sytuacje do zdobycia goli marnowali Piotrowie Bagnicki, Malinowski i Rocki oraz Clemence Matawu.
 
Ale gra Podbeskidzia wyglądała całkiem przyzwoicie. Na skrzydłach szarpali Matawu i Malinowski, którzy często zmieniali się pozycjami. W środku pola bezbłędnie spisywali się Łukasz Kanik i Rafał Jarosz. Poprawnie grała linia obrony. Na szczególne wyrazy uznania zasługuje Łukasz Matusiak, który nie dość, że na środku defensywy skutecznie rozbijał ataki rywali, to jeszcze prostopadłym podaniem potrafił uruchomić zawodników z drugiej linii. Cały mecz w bramce rozegrał Richard Zajac. Nie miał zbyt wiele pracy, lecz w sytuacjach kiedy miał już interweniować, robił to poprawnie.
 
W drugiej części gry na murawie pojawili się m.in. Dariusz Kołodziej i nowy nabytek bielszczan Krzysztof Świątek. Ten ostatni w 54. minucie wykorzystał nieporozumienie pomiędzy golkiperem gości, a jednym z defensorów i lobem umieścił futbolówkę w siatce rywali. Kolejne akcje Podbeskidzia były składne i przyjemne dla oka kibica. Bielszczanie wymieniali mnóstwo krótkich podań i stwarzali okazje do podwyższenia prowadzenia. Nieźle spisywali się sprowadzeni z wypożyczeń Mateuszowie Żyła i Cieluch. Obaj wykazywali dużo ochoty do gry. Do ostatniego gwizdka arbitra rezultat nie uległ zmianie, bo znów dał o sobie znać stary grzech „Górali” - mizerna skuteczność.
 
Wydaje się, że trener Kasperkiewicz zdołał po swojemu poukładać zespół i na mecz z Pogonią Szczecin kibice mogą czekać ze względnym optymizmem. Spotkanie o punkty, to jednak nie to samo, co sparing i do składnych akcji trzeba dołożyć jeszcze dużo boiskowej walki.
 
TS Podbeskidzie - Banik Ostrava 1:0 (0:0)
Świątek 54’

Podbeskidzie: Zajac - Ganowicz (Mikoda 73'), Matusiak, Konieczny, Osiński - Matawu (Cieluch 58'), Kanik (Ocholeche 70'), Jarosz (Kołodziej 46'), Malinowski (Żyła 70') - Bagnicki (Rocki 70'), Rocki (Świątek 46').
 
pH