Pożary,rozboje,narkotyki
W Bielsku-Białej strażacko-policyjne statystyki mogą napawać optymizmem. W porównaniu z rokiem 2007, w ubiegłym roku mniej było przestępstw, wypadków drogowych i akcji, w których uczestniczyła straż pożarna. Nie znaczy to oczywiście, że obyło się bez tragedii i ludzkich dramatów.
Podczas lutowej sesji Rady Miejskiej Bielska-Białej samorządowcy zapoznali się z informacją o stanie bezpieczeństwa przeciwpożarowego miasta oraz o stanie porządku i bezpieczeństwa publicznego w stolicy Podbeskidzia. Pierwszy dokument przygotował szef miejskiej straży pożarnej, drugi - szef bielskich policjantów. W obu znaleźć można sporo ciekawych informacji.
W 2008 roku na terenie Bielska-Białej miały miejsce 1443 zdarzenia wymagające interwencji straży pożarnej. To o 37 mniej, niż w roku 2007. Dominowały wśród nich tak zwane zagrożenia miejscowe (na przykład skutki huraganów, silnych wiatrów czy gwałtownych opadów, wynik niezachowania zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego czy też efekty wadliwości środków transportu lub stwarzające zagrożenie zachowanie zwierząt i owadów), których było 971. Pożarów było w roku ubiegłym 401. Ich główną przyczyną (161 pożarów) była nieostrożność przy posługiwaniu się ogniem. 97 pożarów to efekt podpaleń umyślnych. Pozostałe przyczyny to między innymi wynik nieprawidłowej eksploatacji urządzeń grzewczych czy wad instalacji elektrycznej. Fałszywych alarmów, które zmusiły strażaków do działania było w 2008 roku 71. 36 z nich wywołanych zostało w dobrej wierze (wszczynający alarm byli przekonani, że interwencja straży jest uzasadniona), 25 to efekt wadliwego działania instalacji wykrywających zagrożenie pożarowe, a 10 to wynik ludzkiej złośliwości.
Bilans wydarzeń, które wymagały strażackiej interwencji, to trzy ofiary śmiertelne i 46 rannych. Nikt nie zginął w czasie pożaru. Wszystkie ofiary śmiertelne to skutek miejscowych zagrożeń. Do tragedii doszło na przykład pod koniec czerwca w Szczyrku, gdzie ze zbocza Skrzycznego stoczył się (kilkakrotnie koziołkując!) ciągnik leśny. Jego kierowca poniósł śmierć, a strażacy najpierw musieli wyciągnąć zwłoki ze zgniecionej kabiny pojazdu, a potem ściągnąć ciągnik na leśną drogę, znajdującą się kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym zatrzymał się pojazd. Straty poniesione w czasie wspomnianych 1443 różnych zdarzeń wymagających interwencji strażaków wyniosły 1,8 miliona złotych, a wartość mienia uratowanego podczas strażackich akcji to ponad 65 milionów złotych.
Ciekawie wyglądają statystyki dotyczące liczby akcji, w których uczestniczyły jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej z Bielska-Białej. Jednostek takich jest w mieście dziesięć, z czego pięć należy do krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego. Są to OSP Lipnik (21 akcji w ubiegłym roku), OSP Straconka (16 akcji), OSP Hałcnów (15 akcji) oraz OSP Komorowice Śląskie i OSP Komorowice Krakowskie (po 14 akcji). Pozostałe pięć bielskich jednostek OSP do krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego nie należy i poza jednym wyjątkiem, widać to w statystykach ich akcji. Liderem w tej grupie jest OSP Kamienica, która wzięła udział w 14 akcjach. OSP Leszczyny ma na swoim koncie 8 akcji, OSP Mikuszowice Śląskie - 4, OSP Mikuszowice Krakowskie - 3, a OSP Stare Bielsko - 0.
Podczas sesji niepokój radnego Jerzego Balona wzbudził jeden z punktów kończących strażacki raport za rok 2008, który brzmi: Akcja kontroli szpitali wykazała poważne nieprawidłowości w zakresie zabezpieczenia przeciwpożarowego szpitali. Nieprawidłowości dotyczą braku wyposażenia szpitali w dźwiękowe systemy ostrzegawcze, nie zabezpieczenia dróg ewakuacyjnych (szczególnie klatek schodowych) przed zadymieniem oraz niewłaściwym podziale na strefy pożarowe. Bielski radny chciał się dowiedzieć, których szpitali dotyczy ten problem i czy jednym z nich jest podległy miastu Szpital Ogólny w Bielsku-Białej. Jak wyjaśnił Komendant Miejski Państwowej Straży Pożarnej w Bielsku-Białej Adam Caputa, zastrzeżenia strażaków dotyczą przede wszystkim Szpitala Pediatrycznego oraz Beskidzkiego Centrum Onkologii, czyli szpitali podległych powiatowi bielskiemu.
Z raportu przygotowanego przez bielską policję wynika, że w roku ubiegłym w Bielsku-Białej odnotowano 6357 przestępstw (o 250 mniej niż w roku 2007). Wśród przestępstw o najcięższym kalibrze odnotowano 5 zgwałceń (sprawcy wszystkich zostali wykryci) oraz 6 rozbojów z użyciem broni i niebezpiecznych narzędzi (wykryto sprawców czterech z nich). Warto odnotować, że w 2008 roku nie doszło w Bielsku-Białej do zabójstwa (w roku 2007 było ich aż sześć). Wśród większych sukcesów bielskich policjantów z pewnością można wymienić zatrzymanie dwóch narkotykowych dilerów, którzy szykowali się do sprzedaży 2 kilogramów amfetaminy (czyli około 20 tysięcy porcji odurzających!), której wartość wynosiła około 80 tysięcy złotych.
W roku 2008 na terenie Bielska-Białej doszło do 2049 kolizji i 167 wypadków drogowych, w których zginęło 12 osób, a 209 zostało rannych. Choć dane te nie wyglądają różowo, to na tle roku 2007 wypadają nieźle. Wtedy doszło bowiem do 2381 kolizji i 181 wypadków, w których zginęło 13 osób, a 227 zostało rannych. Najbardziej niebezpiecznymi ulicami w Bielsku-Białej, na których doszło do największej liczby kolizji i wypadków (ich liczbę podajemy w nawiasie) były: Warszawska (188), Żywiecka (141), Andersa (129), Cieszyńska (114), Niepodległości (84), Partyzantów (82), Wyzwolenia (68), Piastowska (56), Krakowska (56), 3 Maja (55) i Komorowicka (51). Wśród bielskich skrzyżowań zdecydowanym liderem jest zbieg ulic Warszawskiej, Kwiatkowskiego i Sarni Stok - 43 kolizje. Drugie miejsce zajmuje skrzyżowanie Niepodległości z Daszyńskiego - 25 kolizji.
Tekst i foto: SŁAWOMIR HOROWSKI


Klauzula informacyjna ›