Od długiego czasu publiczna służba zdrowia znajduje się w permanentnym kryzysie. Ludzie boją się choroby, dlatego coraz większym powodzeniem cieszą się prywatne ubezpieczenia zdrowotne. Sprawdziliśmy ofertę firm ubezpieczeniowych na rynku bielskim. Okazuje się, że korzystają z niej najczęściej osoby zarabiające poniżej średniej krajowej.
 
Prywatyzacja służby zdrowia jest dziś problemem bardziej politycznym niż ekonomicznym. Widmem przychodni i szpitali zarządzanych przez drapieżnych kapitalistów straszeni są wyborcy. Ci sami ludzie, którzy zazwyczaj stają o świcie do kolejki, aby zarejestrować się do internisty lub czekają miesiącami na wizytę u specjalisty. Ale prywatyzacyjne fobie trafiają na podatny grunt. Zwłaszcza wśród osób gorzej wykształconych i mieszkańców mniejszych miejscowości.
 
Być może za sprawą tych uprzedzeń stosunkowo niewiele mówi się i pisze o stale rosnącej ofercie towarzystw ubezpieczeniowych, które zapewniają klientom stałą opiekę medyczną, niezależną od świadczeń w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Dzięki temu pacjent ma dostęp nie tylko do swojego rejonowego lekarza rodzinnego oraz specjalistów zakontraktowanych przez NFZ, lecz także do usług medycznych świadczonych przez placówki, które podpisały umowy z firmami ubezpieczeniowymi.
 
Towarzystwa asekuracyjne oferują różne pakiety usług medycznych. Standardowa polisa obejmuje usługi nawet ponad 20 lekarzy specjalistów, lekarza rodzinnego oraz wizyty domowe, leczenie szpitalne, ok.200 badań diagnostycznych, zabiegi ambulatoryjne, a niekiedy rehabilitację i opiekę stomatologiczną. Zakres usług zależy od wielkości składki. Po wykupieniu polisy klient nie płaci za porady oraz badania w przychodniach współpracujących z firmą ubezpieczeniową, w tym za wizyty specjalistów w swoim mieszkaniu. Jeśli usługa medyczna nie jest dostępna w placówkach stowarzyszonych, pacjent otrzymuje zwrot kosztów na podstawie faktury wystawionej przez inny zakład opieki zdrowotnej.
 
W porównaniu z wielkimi miastami, bielski rynek prywatnych usług medycznych jest stosunkowo słabo rozwinięty. Są nawet uznane towarzystwa, które dopiero rozwijają ten profil swojej działalności w naszym mieście. Np. prywatne leczenie szpitalne znajduje się w zasadzie w powijakach. Mimo to jest już kilka niepublicznych przychodni i klinik realizujących opiekę medyczną na zlecenie firm ubezpieczeniowych. Z reguły są to placówki cieszące się znakomitą opinią u pacjentów i dysponujące bogatym zapleczem leczniczo-diagnostycznym. Byliśmy w jednym tego rodzaju centrum, które wykonuje świadczenia dla klientów ponad 20 towarzystw. Jak wyjaśniła nam jego kierowniczka, realizacja usług zakontraktowanych przez NFZ zajmuje personelowi ok. 60 proc. czasu pracy. Resztę można przeznaczyć na leczenie właścicieli polis.
 
Liczba osób przyjmowanych z tytułu prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego stale rośnie. W przychodni, którą odwiedziliśmy stanowią one ok. 10 proc. ogółu pacjentów. Najwięcej z nich korzysta z pakietów abonamentowych, wykupowanych dla pracowników przez różne bielskie przedsiębiorstwa. Pakiety ograniczają się jednak zazwyczaj do podstawowych usług medycznych. Dlatego klienci we własnym zakresie dopłacają do polis, aby zapewnić sobie szerszy wachlarz świadczeń. 
 
Jedne z najtańszych polis zdrowotnych rozprowadza w Bielsku-Białej francuska firma ubezpieczeniowa, która od dwóch lat jest obecna w Polsce. Można w niej wykupić pakiet rodzinny (rodzice+dwoje małych dzieci) za nieco ponad 230 zł miesięcznie. W zamian towarzystwo utrzymuje całodobową infolinię medyczną, a czas oczekiwania na wizytę domową lekarza rodzinnego lub pediatry nie może być dłuższy niż 24 godziny (lekarzy innych specjalności – 72 godz.). W zakres opieki medycznej wchodzą też np. coroczny bilans dziecka, zabiegi pielęgniarskie, badania laboratoryjne i diagnostyczne, szczepienia przeciwko grypie i prowadzenie ciąży. Ale są również towarzystwa oferujące znacznie szerszy zakres świadczeń. Tam miesięczna składka dochodzi nawet 600-700 zł.
 
 - W praktyce czas oczekiwania na lekarza jest znacznie krótszy – wyjaśnia bielski przedstawiciel tego towarzystwa, Janusz Rybiński. – Nasza firma zabiega o przychylność potencjalnych klientów. Na rynek usług medycznych wchodzi coraz więcej podmiotów, stąd przetrwają na nim tylko najsilniejsi i najbardziej elastyczni.
 
Zdaniem pana Janusza, ludzie coraz częściej zainteresowani są formalnym zabezpieczeniem przyszłości własnej oraz swoich najbliższych. W związku z kryzysem ekonomicznym coraz mniej klientów otwiera rachunki kapitałowe, a coraz więcej kupuje polisy ubezpieczenia zdrowotnego. W pakiecie z ubezpieczeniem rodzinnym są one nawet tańsze. Przeciętny klient Rybińskiego zarabia poniżej średniej krajowej.
 
Rynek usług medycznych rozwija się żywiołowo. Jak dotąd, nikt nie monitoruje tego sektora działalności towarzystw ubezpieczeniowych. Nie ma takiego prawnego obowiązku. Prawo nie przewiduje też możliwości współfinansowania szpitali publicznych przez prywatnych ubezpieczycieli, np. w formie zawierania umów na wykonywanie określonych usług. Naczelnik wydziału zdrowia bielskiego Starostwa Powiatowego Lucyna Majewska ma nadzieję, że wkrótce te nieżyciowe przepisy będą zmienione.
 
W obliczu zapaści publicznej służby zdrowia można jednak sporo zrobić, nie oglądając się na gruntowną nowelizację prawa. Na stronie internetowej starostwa znajduje się lista publicznych i niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej. - Gdybyśmy otrzymali oferty większej ilości towarzystw ubezpieczeniowych, moglibyśmy zamieścić obok także ten wykaz - deklaruje pani naczelnik. – Pacjenci powinni dysponować pełną wiedzą na temat zabezpieczenia medycznego dostępnego na naszym terenie.
 
 
                                                                                                                                                               Robert Kowal