Pielęgniarki i położne strajkują już tylko w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej oraz powiatowym w Żywcu. W pozostałych trzech placówkach podpisano ugody, z których jednak nikt nie jest zadowolony.

Wczoraj o godz.19 do pracy wróciły pielęgniarki w Szpitalu Ogólnym w Bielsku-Białej. Zdecydowały się na to po zapewnieniu otrzymanym od dyrekcji, że trafią do nich pieniądze, które szpital otrzyma za tzw. nadwykonania. Mają być wypłacone w marcu, lipcu i listopadzie. Nie wiadomo jednak ile wyniosą kolejne transze. - W listopadzie mamy wrócić do rozmów o podwyżkach - powiedziała nam Jolanta Borgosz ze Szpitala Ogólnego.

Choć rządania strajkujących nie zostały spełnione, to do pracy wróciły także pielęgniarki w Międzybrodziu. W Bystrej strajk zakończył się już pięć dni temu. Pielęgniarki i położne podkreślają jednak, że systematycznie grożono im, że jeśli nie zakończą strajku, to trzeba będzie zamykać szpitale. Jak widać, ten emocjonalny szantaż przyniósł zamierzony rezultat.

Nieugięte są wciąż pielęgniarki ze Szpitala Powiatowego w Żywcu i wojewódzkiego w Bielsku-Białej. Te drugie otrzymały od dyrektora ofertę finansową. Ryszard Batycki zaproponował 350 zł ryczałtu dla każdej pracującej w placówce pielęgniarki i położnej. Byłby on wypłacany przez okres pięciu miesięcy. W oświadczeniu w tej sprawie napisał, że odrzucenie propozycji potraktuje jako wyraz politycznych i związkowych nacisków zewnętrznych na pielęgniarki Szpitala Wojewódzkiego.

mad