Pielęgniarki ze szpitali w Bielsku-Białej, Bystrej, Międzybrodziu i Żywcu jeszcze dzisiaj mogą odejść od łóżek pacjentów. Jeśli rozmowy z dyrektorami placówek i wojewodą nie przyniosą żadnych rezultatów, najbardziej ucierpią pacjenci.

Pielęgniarki w pięciu szpitalach chodzą w koszulkach informujących o rozpoczętym dzisiaj strajku. - Planowałyśmy odejść od łóżek pacjentów już dzisiaj rano, ale zmieniłyśmy zasady strajku i poczekamy z tą decyzją do popołudnia. Wtedy mają się odbyć rozmowy z dyrektorami i z wojewodą - mówi Izabela Pilarz, szefowa Międzyzakładowej Organizacji Związkowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych z siedzibą w Bystrej.

Spotkanie ma się odbyć o godz. 14.00. Obecni mają być dyrektorzy pięciu placówek: szpitala wojewódzkiego i ogólnego w Bielsku-Białej, szpitala powiatowego w Żywcu, szpitala w Międzybrodziu Bialskim oraz szpitala chorób płuc i gruźlicy w Bystrej. Strajkujące oczekują... rozmowy.

- Na razie dyrektorzy straszą nas prokuraturą, że odejście od łóżek będzie stwarzaniem zagrożenia dla zdrowia i życia pacjentów. A oni sami powinni usłyszeć taki zarzut, bo dobrze wiedzieli o strajku, a nikt z nami nie porozmawiał, więc świadomie narażali pacjentów na niebezpieczeństwo - mówi Pilarz.

Pielęgniarki oskarżają dyrektorów o przekłamania w rozmowach z wojewodą. Dlatego zażądały konfrontacji, żeby przedstawić swój punkt widzenia. Strajkujące uważają, że są dyskryminowane i domagają się wyższych pensji. Jeżeli dzisiejsze spotkanie nie przyniesie żadnych rezultatów, to pielęgniarki jeszcze dzisiaj odejdą od łóżek pacjentów.

mad