Wraz z kolejnymi opadami śniegu rośnie zagrożenie powodziami. W przypadku nagłego ocieplenia stan wód może się niebezpiecznie podnieść. Jak obecną sytuację oceniają specjaliści z Centrum Zarządzania Kryzysowego w Bielsku-Białej?

 - Wspólnie z ochroną środowiska i strażą pożarną monitorujemy stan wody w rzekach. Na razie nie ma niebezpieczeństwa - zapewnia Mikołaj Jakimowicz, naczelnik wydziału zarządzania kryzysowego bielskiego Ratusza. - Pokrywa lodu na rzekach wynosi 5-15 cm, lecz nigdzie nie ma zlodowaceń do samego dna. Dlatego wody są spławne. Ewentualne ryzyko podtopień dotyczy jedynie gospodarstw położonych w sąsiedztwie potoku Starobielskiego. Ale tam na wiosnę zawsze dochodzi na zalewania piwnic.

Spokojny jest także Marek Starościak z wydziału zarządzania kryzysowego Starostwa Powiatowego w Bielsku-Białej. Starosta jest w kontakcie z wojskiem, które w razie konieczności - zgodnie z obietnicą premiera - ruszy z pomocą. W najbliższych dniach będą przeprowadzane wizje lokalne w miejscach potencjalnie najbardziej zagrożonych podtopieniem.

 - Proszę sobie przypomnieć, ile było śniegu w zeszłym roku - podkreśla Starościak. - Niewspółmiernie dużo w porównaniu z tym, co mamy teraz w Beskidach. A mimo to podczas roztopów nie było mowy o żadnej powodzi. Taka jest specyfika naszego regionu. Rzeki są wartkie, nie ma dużych rozlewisk. Dlatego też nie spodziewamy się żadnych krytycznych zdarzeń. Rzecz jasna, sytuację na bieżąco monitorujemy. 

Do spokoju namawia również Zbigniew Stasicki z Instututu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Bielsku-Białej. Stan wody w Wiśle jest w normie, a w pozostałych rzekach regionu jest średni i niski. Na razie nie zapowiada się też na nagłe ocieplenie. Ale sytuacja może wymknąć się spod kontroli, jeśli dojdzie do splotu kilku niekorzystnych zjawisk.

 - W niektórych rejonach naszego kraju zlodowacenie rzek wynosi 70, 90, a nawet 100 procent! To stwarza zagrożenie powstawania zatorów - ostrzega Stasicki. - W województwach północnych i zachodnich dawno nie było tak dużej pokrywy śnieżnej. A to oznacza, że pod wpływem nagłego ocieplenia nastąpi intensywny dopływ wody do Wisły na całej jej długości. Wtedy sytuacja rzeczywiście może wymknąć się spod kontroli. W naszej okolicy najbardziej zagrożony będzie rejon Czechowic-Dziedzic.

O gotowość strażaków do akcji w przypadku ewentualnego zagrożenia powodziowego zapytaliśmy rzeczniczkę bielskiej komendy PSP Patrycję Pokrzywę. - Nie dostaliśmy jakichś szczególnych wytycznych. Nie zostały nam też zlecone żadne działania prewencyjne. Ale, oczywiście, dysponujemy sprzętem niezbędnym w takich sytuacjach, czyli m.in. różnego rodzaju pompami. Mamy też kontener kwatermistrzowski, choć wciąż brakuje nośnika niezbędnego do jego użytkowania.

mad