Siatkarki BKS Aluprof odprawiły z kwitkiem mistrzynie Polski, Muszyniankę Fakro Muszyna. Dzięki tej prestiżowej wygranej, podopieczne Mariusza Wiktorowicza wygodniej rozsiadły się w fotelu liderek Plus Ligi kobiet.
Trybuny obiektu przy Rychlińskiego wypełniły się wczoraj po same brzegi. Wśród obserwatorów tego widowiska można było dostrzec prezydenta Jacka Krywulta, a także byłego trenera BKS Igora Prielożnego.
Siatkarki Muszynianki wyszły na pierwszego seta nieco zdekoncentrowane. Wpływ na to mógł mieć ogłuszający doping miejscowych kibiców, którzy nie szczędzili gardeł. Na pierwszą przerwę techniczną bialanki schodziły z prowadzeniem 8:5. W kolejnych fragmentach premierowej partii miejscowe konsekwentnie gromadziły kolejne punkty. Widząc dużą nieporadność swoich podopiecznych, Bogdan Serwiński wziął czas, próbując ratować sytuację.
Największą przewagę gospodynie osiągnęły przy stanie 16:9. Później jednak w bialskiej machinie zaczęło coś szwankować, a zespół mistrzyń Polski skrzętnie to wykorzystał. Spora zaliczka z pierwszej części seta zaczęła drastycznie topnieć. Zawodniczki Mariusza Wiktorowicza nękała zagrywką Agnieszka Śrutowska. Po ataku w taśmę Eleonory Dziękiewicz, zrobiło się już tylko 23:22 dla Aluprof. Na szczęście, końcówka należała do gospodyń. Dorota Świeniewicz - obijając blok rywalek - zakończyła tego seta na korzyść swojej drużyny (25:23).
Druga partia miała już zdecydowanie bardziej jednostronny przebieg. „Mineralne” bardzo szybko wypracowały sobie kilkupunktową przewagę, której nie oddały do końca tej odsłony. Przerwy na żądanie brane przez bialski sztab szkoleniowy nie odmieniły wydarzeń na boisku. Liderki krajowych rozgrywek nie potrafiły powstrzymać Joanny Mirek oraz Anny Witczak, która skutecznym atakiem zamknęła tego seta (25:17).
Witczak dobrze weszła też w kolejną partię, zdobywając dwa punkty z zagrywki. Tym razem bialanki nie pozwoliły „odjechać” ekipie Serwińskiego. Na pierwszą przerwę techniczną Muszyna schodziła z boiska, mając w zapasie tylko jedno „oczko”. Później kibice w Bielsku-Białej byli świadkami koncertowej gry Heleny Horki. Czeszka fantastycznie ustawiała się w bloku, a jej atomowe natarcia siały spustoszenie w szeregach przeciwnika. W sukurs poszła jej Jolanta Studzienna i głównie dzięki fantastycznej postawie tego duetu BKS wypracował aż sześciopunktową przewagę. Wisienkę na tym siatkarskim torcie położyła Horka, która ustaliła wynik tego seta na 25:19.
Po początkowych problemach w czwartej partii, Aluprof wypracował sobie bezpieczną przewagę. Po doskonałej obronie Agaty Sawickiej, a następnie atomowym ataku Horki, tablica świetlna wskazywała rezultat 11:5 dla gospodyń. Mistrzynie Polski jeszcze raz zdobyły się na zryw. Dzięki skutecznej grze Agnieszki Bednarek-Kaszy i Joanny Mirek, muszynianki doprowadziły do remisu po 18. W tej krytycznej chwili znów błysnęła Horka. W końcówce ciężar zdobywania punktów wzięła na siebie Anna Barańska, która - jak przystało na kapitan drużyny - skutecznie sfinalizowała ostatnią akcję tego meczu.
BKS Aluprof Bielsko-Biała - Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna 3:1 (25:23, 17:25, 25:19, 25:22)
BKS: Katarzyna Skorupa, Dorota Świeniewicz, Berenika Okuniewska, Natalia Bamber, Anna Barańska, Eleonora Dziękiewicz oraz Agata Sawicka (libero), Helena Horka, Iwona Waligóra, Anna Kaczmar, Karolina Ciaszkiewicz, Jolanta Studzienna.
Muszynianka: Agnieszka Bednarek - Kasza, Izabela Bełcik, Aleksandra Jagieło, Sylwia Pycia, Marta Solipiwko, Joanna Mirek oraz Mariola Zenik (libero), Anna Witczak, Agnieszka Śrutowska, Izabela Żebrowska, Dorota Pykosz.
MVP: Helena Horka
pH

Fot. Kamil Pastusiak