Codziennie docierają do nas informacje o tysiącach osób, które od wielu dni żyją bez wody, prądu i ciepła. Czy podczas dużych mrozów bielszczanom grozi również przebywanie w domu w czapkach i kurtkach?

 - Te osoby, które ogrzewają swoje domy czy mieszkania ciepłem dostarczanym przez naszą firmę nie mają się o co martwić - powiedział nam prezes PK "Therma" Józef Niedokos. - Cała bielska sieć ciepłownicza przygotowana jest na wiele niższe temperatury niż te, które obecnie panują za oknami. Nasz system będzie pracował poprawnie do - 30 st.C. Gdyby temperatura zeszła niżej, niektóre mieszkania byłby niedogrzane.

Prezes zapewnia,że nie ma także możliwości, żeby od mrozu popękały rury ciepłownicze. Chyba, że rura bedzie wyłączona i woda w niej zamarznie. O wiele bardziej niebezpieczne dla sieci ciepłowniczych są wahania temperatur - w nocy mróz, a w dzień odwilż. Słabsze odcinki są wtedy narażone na awarie. Ale Niedokos zapewnia, że awarie z reguły nie są uciążliwe dla klientów Thermy, którzy często nawet o nich nie wiedzą.

 - Nie chodzi o szybkość, z jaką usuwamy awarie, bo ta jest u nas taka sama, jak w przypadku każdego innego dostawcy ciepła. Wszędzie trzeba spuścić wodę i usunąć usterkę. Dzięki istnieniu trzech źódeł ciepła i tzw. pierśieniowemu systemowi sieci cieplnych mamy możiwość  przyłączenia zasilania w ciepło do miejsca awarii z dwóch różych stron. To minimalizuje ilość odłączonych odbiorców.

Niedokos pociesza, że 70 proc. węzłów cieplnych "Thermy" jest zdalnie monitorowana. Pozostałe są sprawdzane co kilka dni przez pracowników. Ale jeśli klienci sami zauważą awarię, powinni dzwonić na całodobowy darmowy numer alarmowy 993.

mad