Dzisiejsza sesja Rady Miejskiej w Bielsku-Białej należała do spokojnych. Nie obyło się jednak bez fajerwerków. Jeden z radnych zażądał wprowadzenia zakazu, który dawno istnieje. Jak zwykle widowiskowy był też spór prezydenta z posłanką.

Oprócz drobnych wzajemnych złośliwości poseł Bożeny Kotkowskiej i prezydenta Jacka Krywulta, dzisiejsza sesja przebiegła w atmosferze ogólnej zgody i uprzejmości. Dodatkowym podniosłym akcentem było wręczenie medali "Za Zasługi dla Obronności Kraju" rodzicom żołnierzy WP. Na sesję wróciła sprawa opłat za przedszkola. Radni głosowali nad nową uchwałą, która ma spowodować, że rodzice bielskich maluchów będą płacili za opiekę przedszkolną mniej niż dotychczas (na ten temat będzie można przeczytać jutro w Super Temacie).

Radni złożyli kilka interpelacji i wniosków. Adam Michalski zwrócił się do prezydenta z prośbą o wprowadzenie zakazu używania petard w godzinach wieczornych, zwłaszcza zimą. Zdaniem radnego, wypłoszone z kryjówek, zdezorientowane zwierzęta mogą zginąć na mrozie. Wniosek Michalskiego był o tyle bezzasadny, że zakaz odpalania materiałów pirotechnicznych już istnieje, lecz nie jest przestrzegany  przez mieszkańców. W teorii każdy, kto chce używać fajerwerków musi prosić o zgodę prezydenta. Tymczasem Jacek Krywult twierdzi, ż w ciągu całego roku - nie licząc Sylwestra - wpływa do niego zaldwie kilka wniosków w takich sprawach. Dlatego prezydent prosi bielszczan, aby każdy kto stwierdzi łamanie przepisów, od razu zgłaszał to na policję bądź do Straży Miejskiej.

Na sesji przyjęto sprawozdanie z realizacji planu gospodarki odpadami miasta za lata 2007-2008. Radny Jerzy Balon cieszył się, że co ilość segregowanych odpadów w naszym mieście wzrasta co roku o ponad 100 proc.

mad