Wielki pożar poprawczaka
Wczoraj nad ranem płonęło 800 m kw. poddasza ośrodka wychowawczego w Jaworzu. Ewakuowano wychowanków i opiekunów ośrodka. W trakcie akcji na przebywających wewnątrz strażaków zawalił się dach budynku.
Pożar ośrodka przy ul. Pałacowej w Jaworzu wybuchł w niedzielę ok. godz.4.30 nad ranem. Jeszcze przed przybyciem strażaków przeprowadzono ewakuację dziesięciu wychowanków i jednego opiekuna. Na szczęście, nikt nie ucierpiał. Strażacy w specjalnych aparatach powietrznych weszli do środka płonącego budynku. Sprawdzali, czy w środku nie pozostały jakieś osoby potrzebujące pomocy. Po upewnieniu się, że wszyscy wychowankowie i opiekunowie bezpiecznie opuścili gmach, przystąpiono do gaszenia ognia.
Ze względu na niewystarczającą ilość środków gaśniczych woda była dowożona za pomocą samochodów gaśniczych z OSP. Zbudowano też system zasilania z pobliskiego cieku wodnego. Po godzinie intensywnych działań, doszło do zawalenia dachu budynku. Na szczęście, przebywającym w tym czasie w obiekcie strażakom nic się nie stało. Ok. godziny 7.30 rano pożar został opanowany, aczkolwiek nad budynkiem nadal unosiły się gęste kłęby dymu.
- Bielscy strażacy działali w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych, gdyż temperatura sięgała 25 st.C poniżej zera - powiedziała nam rzeczniczka PSP w Bielsku-Białej Patrycja Pokrzywa. - W takich warunkach woda podawana z prądownic zamarzała po kilku sekundach. Dlatego strażacy musieli zachować ciągłość jej wypływu z linii. Ubrania strażaków były pokryte kilkumilimetrowa warstwą lodu, która nie tylko utrudniała pracę, ale również wyziębiała ich organizmy.
W akcji wzięło udział 13 zastępów straży pożarnej, łącznie 45 strażaków. Straty mogą sięgać kilku milionów złotych.
Pożar ośrodka przy ul. Pałacowej w Jaworzu wybuchł w niedzielę ok. godz.4.30 nad ranem. Jeszcze przed przybyciem strażaków przeprowadzono ewakuację dziesięciu wychowanków i jednego opiekuna. Na szczęście, nikt nie ucierpiał. Strażacy w specjalnych aparatach powietrznych weszli do środka płonącego budynku. Sprawdzali, czy w środku nie pozostały jakieś osoby potrzebujące pomocy. Po upewnieniu się, że wszyscy wychowankowie i opiekunowie bezpiecznie opuścili gmach, przystąpiono do gaszenia ognia.
Ze względu na niewystarczającą ilość środków gaśniczych woda była dowożona za pomocą samochodów gaśniczych z OSP. Zbudowano też system zasilania z pobliskiego cieku wodnego. Po godzinie intensywnych działań, doszło do zawalenia dachu budynku. Na szczęście, przebywającym w tym czasie w obiekcie strażakom nic się nie stało. Ok. godziny 7.30 rano pożar został opanowany, aczkolwiek nad budynkiem nadal unosiły się gęste kłęby dymu.
- Bielscy strażacy działali w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych, gdyż temperatura sięgała 25 st.C poniżej zera - powiedziała nam rzeczniczka PSP w Bielsku-Białej Patrycja Pokrzywa. - W takich warunkach woda podawana z prądownic zamarzała po kilku sekundach. Dlatego strażacy musieli zachować ciągłość jej wypływu z linii. Ubrania strażaków były pokryte kilkumilimetrowa warstwą lodu, która nie tylko utrudniała pracę, ale również wyziębiała ich organizmy.
W akcji wzięło udział 13 zastępów straży pożarnej, łącznie 45 strażaków. Straty mogą sięgać kilku milionów złotych.
mad
Artykuł wyświetlono 1223 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 4
Fred
Nie chcę tutaj wdawać się w jakieś spekulacje z ekipą prowadzącą dochodzenie w sprawie przyczyn pożaru, ale w tym wypadku mogą być tylko dwie. Trzecia, czyli zwarcie elektryczne, też jest w niewielkim stopniu prawdopoodobna. Ja jednak jestem niemal pewny tego, że albo jakiś wychowanek albo grupa wychowanków postanowiła podpalić poprawczak, albo coś się stało takiego, że wadliwie zadziałał system grzewczy i wentylacyjny, a więc ogień poszedł nie tam gdzie potrzeba i zaczęło się palić, a że ten obiekt jest w wielkiej mierze zbudowany z drewna, zrujnował się w tempie błyskawicy
pet
rzetelny,jesli już uzupełniasz to napisz coś więcej o tym jak to strażacy "dogaszali kłęby dymu".Zuchy nasze!:-)
rzetelny
ciekawe skąd takie dane na temat tych zastępów straży jak było ich prawie raz tyle, po drugie jeszcze w pgodzinach popołudniowych widać było kłęby dymu, które cały czas dogaszali strażacy, a tak w woli ścisłości to ogień pojawił się po 4, bo ok 4.20 straż dostała zgłoszenie, że sie pali ośrodek... wiem,że to szczegóły, ale dobrze by było wejść i pzeczytać coś czego się nie wie, a nie uzupełniać nieścisłości...
komentator
"Po godzinie intensywnych działań, doszło do zawalenia dachu budynku." - dobre :)

Klauzula informacyjna ›