Bielszczanka podbija Amerykę
W Vagina Cafe odbyło się spotkanie z niezwykłą bielszczanką. Jest poetką, która otrzymała nagrodę w międzynarodowym konkursie literackim organizowanym przez Polonię amerykańską pt. ,,Debiut 2008”.
W zimny, mglisty wieczór Vagina Cafe stała się przytulnym miejscem, gdzie wśród świec i zapachu gorącej czekolady trwała twórcza dyskusja o kobiecej poezji.
- Panie przychodzące do naszej kawiarni zasugerowały, żeby zorganizować spotkania poetyckie - mówi właścicielka Vagina Cafe, Małgorzata Rijvis. - Ich ideą jest możliwość twórczego spędzenia wieczorów, nawiązania przyjaźni z ciekawymi ludźmi. Dziś zaprosiliśmy taką niezwykłą osobę. Sama interesuję się poezją i piszę. Zupełnie przypadkiem dowiedziałam się, że tuż nad naszą kawiarnią mieszka poetka, która otrzymała nagrodę w konkursie ,,Debiut 2008”, organizowanym przez amerykańską Polonię. Poprzez spotkania z takimi artystami chcę zachęcić kobiety do publikowania swoich utworów. Każdy z nas jest artystą i w każdym wieku może zacząć pisać. Sens istnienia kobiety jest szerszy niż tylko poświęcenie się codziennym obowiązkom. Ważny jest nasz rozwój intelektualny, ale także rozwijanie umiejętności komunikacyjnych. Musimy uczyć się słuchać i wyciągać z tego wnioski.
Z myślą o twórczych kobietach na stronie internetowej Vagina Cafe pojawiła się niedawno szansa publikowania swoich tekstów. Wczoraj byliśmy w kawiarence, aby posłuchać poezji Joanny Fligiel, która za tomik ,,Autoportret” otrzymała nagrodę w konkursie ,,Debiut 2008”. Autorka udzieliła nam krótkiego wywiadu.
Skąd wzięła się Twoja poetycka pasja?
- Zawsze bardzo wiele czytałam. Intensywnie piszę od 1,5 roku, chociaż pierwsze próby pisarskie miałam w liceum, chyba jak każdy. Publikowałam wiersze na różnych portalach internetowych, gdzie spotkały się z ciepłym przyjęciem. Zdecydowałam się wysłać wiersze na konkurs ,,Debiut 2008”, bo tam można było zachować anonimowość. Urodziłam się 6 sierpnia 1968 roku, więc kiedy dowiedziałam się, że z Polski wzięło udział w konkursie 68 poetów poczułam, że mam szansę go wygrać. Oczywiście, to tylko taki zbieg okoliczności, bo nie wierzę w jakąś magię liczb. Tak naprawdę nie wierzę w nic, oprócz siły słowa.
Można więc powiedzieć, że jesteś ambasadorem naszego miasta w Ameryce...
- Wydanie tomiku nie było moim największym sukcesem. Najbardziej cenię sobie to, że moje wiersze zostały opublikowane w czasopismach amerykańskiej Polonii: ,,Polonia w Kalifornii” i ,,Nowy Dziennik”. W tytułach artykułów podkreślano moje pochodzenie z Bielska-Białej, a dokładniej z Bystrej. Wcześniej na jednym z portali wygrałam konkurs poezji miłosnej. Napisałam wiele wierszy żartobliwych i fraszek. Koleżanki mówią, że już nie będą ze mną plotkować, bo pisząc na ich temat, nawet nie zmieniam imion i nazwisk.
Jakim poetyckim wzorom chciałabyś sprostać?
- Cenię wielu poetów. Z tych najbardziej współczesnych lubię np. Jacka Dehnela. Nie chcę jednak nikogo naśladować, nie mam poetyckich wzorów. Wiele osób porównuje moje teksty do wierszy Wisławy Szymborskiej. Lecz ja nie dostrzegam takiego podobieństwa. Spośród moich tekstów bardzo bliskie są mi wiersze ,,SOS” i ,,Ewa”.
Wiersze Joanny Fligiel są zwierciadłem codziennego życia. Autorka trafnie opisuje emocje i problemy, których doświadcza większość z nas. Mocną stroną jej poezji jest różnorodność form - od wierszy białych po stroficzne, wierne klasycznym regułom. W strofach Joanny pojawia się często motyw śmierci i wojny, czego przykładem jest tekst ,,SOS”.
Joanna Fligiel: ...- - - ... ( ratujcie nasze dusze)
sąsiad z naprzeciwka ma nadzieję
że kosmici znają alfabet morsa
zostawił żonę kiedy urodziła dziecko
całkiem podobne do niego
nie mógł patrzeć jak historia się powtarza
kiedyś sam chciał ostrzec ludzkość
zaczął pisać książkę o rudym Janku
o tym samym który w łódzkim getcie
zastrzelił z ułańską fantazją
i niemiecką precyzją
dwudziestu czterech żydów
nie mniej nie więcej
tylu należało
by pomścić
dwanaście kur
przestał pisać
po alei snajperów
teraz gasi
i zapala światło
że kosmici znają alfabet morsa
zostawił żonę kiedy urodziła dziecko
całkiem podobne do niego
nie mógł patrzeć jak historia się powtarza
kiedyś sam chciał ostrzec ludzkość
zaczął pisać książkę o rudym Janku
o tym samym który w łódzkim getcie
zastrzelił z ułańską fantazją
i niemiecką precyzją
dwudziestu czterech żydów
nie mniej nie więcej
tylu należało
by pomścić
dwanaście kur
przestał pisać
po alei snajperów
teraz gasi
i zapala światło
S.O.S - Save Our Souls (ratujcie nasze dusze)
Agnieszka Pollak-Olszowska
Artykuł wyświetlono 3999 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 2
mezo
piękny wiersz,jestem pod wrażeniem dojrzałości przemyśleń i formy przekazu.
postawkapp
Cieszę się ze są osoby tak ambitne, które mając świadomość swojego talentu nie zaprzepaszczają go tylko otwierają na świat nie zamykając tylko w ścianach pokoju. Cieszę sie bardzo ze jedną stakich osób jest nasza bielszczanka.:). Serdecznie pozdrawiam

Klauzula informacyjna ›