Plaga kradzieży kieszonkowych
Nie ma praktycznie dnia, żeby bielscy policjanci nie odbierali doniesień o kradzieżach kieszonkowych. Tylko wczoraj doszło do ośmiu takich przypadków! Niestety, ofiary często same "proszą się" o atak złodzieja.
Do kradzieży najczęściej dochodzi na skutek braku ostrożności. Pośpiech, roztargnienie, ale także zwykłe niedbalstwo i lekkomyślność ofiar bezwzględnie wykorzystują złodzieje. Wczoraj w autobusie na trasie między Bielskiem-Białą i Buczkowicami kieszonkowiec wykorzystał chwilową nieuwagę jednej z pasażerek i skradł z jej torebki portfel z dokumentami, kartą bankomatową oraz 70 zł.
W sklepie przy ul. Słowackiego w Bielsku-Białej ze stolika zginął telefon komórkowy o wartości 500 zł. Telefon zniknął też z komisu przy ul. Mostowej, gdzie sprawcy w czasie kradzieży celowo wywołali zamieszanie, aby odwrócić uwagę właścicielki komisu. Z telefonem pożegnał się klient bielskiego lokalu przy ul.Siewnej. Warta 900 zł „komórka” leżała na stoliku i kusiła potencjalnego złodzieja.
Z zaplecza czechowickiego sklepu przy ul.Kolejowej złodziej skradł torbę z dokumentami firmowymi. Również z torebki przechowywanej w otwartym pomieszczeniu socjalnym jednej z bielskich szkół zginął portfel z dokumentami, telefonem i gotówką w kwocie 320 zł. Laptop o wartości 3 tys. zł zginął sprzed garażu przy ul. Wyspiańskiego w Bielsku-Białej. Właściciel, po zaparkowaniu pojazdu, zapomniał o cennym sprzęcie i pozostawił go tam na noc...
Wartościowe przedmioty giną też z pojazdów. Na bielskim parkingu przy ul.3 Maja z otwartego peugeota złodziej skradł kurtkę zimową, rękawiczki i radioodtwarzacz.
Ze statystyk policyjnych wynika, że najwięcej kradzieży kieszonkowych dokonywanych jest w godzinach szczytu komunikacyjnego - w autobusach i pociągach, a także w miejscach zatłoczonych: na bazarach, targach, w sklepach czy hipermarketach. Złodzieje z powodzeniem wykorzystują tłok, zamieszanie i brak czujności. Sprawcami są na ogół ludzie młodzi, dobrze ubrani, nie wyróżniający się niczym szczególnym z tłumu.
Najczęściej ofiarami kieszonkowców są mężczyźni, którzy zwykli przechowywać swoje portfele w tylnych kieszeniach, a także kobiety z niedbale przewieszonymi przez ramię, często otwartymi torebkami, w których przechowują portfele i inne wartościowe przedmioty.
Do kradzieży najczęściej dochodzi na skutek braku ostrożności. Pośpiech, roztargnienie, ale także zwykłe niedbalstwo i lekkomyślność ofiar bezwzględnie wykorzystują złodzieje. Wczoraj w autobusie na trasie między Bielskiem-Białą i Buczkowicami kieszonkowiec wykorzystał chwilową nieuwagę jednej z pasażerek i skradł z jej torebki portfel z dokumentami, kartą bankomatową oraz 70 zł.
W sklepie przy ul. Słowackiego w Bielsku-Białej ze stolika zginął telefon komórkowy o wartości 500 zł. Telefon zniknął też z komisu przy ul. Mostowej, gdzie sprawcy w czasie kradzieży celowo wywołali zamieszanie, aby odwrócić uwagę właścicielki komisu. Z telefonem pożegnał się klient bielskiego lokalu przy ul.Siewnej. Warta 900 zł „komórka” leżała na stoliku i kusiła potencjalnego złodzieja.
Z zaplecza czechowickiego sklepu przy ul.Kolejowej złodziej skradł torbę z dokumentami firmowymi. Również z torebki przechowywanej w otwartym pomieszczeniu socjalnym jednej z bielskich szkół zginął portfel z dokumentami, telefonem i gotówką w kwocie 320 zł. Laptop o wartości 3 tys. zł zginął sprzed garażu przy ul. Wyspiańskiego w Bielsku-Białej. Właściciel, po zaparkowaniu pojazdu, zapomniał o cennym sprzęcie i pozostawił go tam na noc...
Wartościowe przedmioty giną też z pojazdów. Na bielskim parkingu przy ul.3 Maja z otwartego peugeota złodziej skradł kurtkę zimową, rękawiczki i radioodtwarzacz.
Ze statystyk policyjnych wynika, że najwięcej kradzieży kieszonkowych dokonywanych jest w godzinach szczytu komunikacyjnego - w autobusach i pociągach, a także w miejscach zatłoczonych: na bazarach, targach, w sklepach czy hipermarketach. Złodzieje z powodzeniem wykorzystują tłok, zamieszanie i brak czujności. Sprawcami są na ogół ludzie młodzi, dobrze ubrani, nie wyróżniający się niczym szczególnym z tłumu.
Najczęściej ofiarami kieszonkowców są mężczyźni, którzy zwykli przechowywać swoje portfele w tylnych kieszeniach, a także kobiety z niedbale przewieszonymi przez ramię, często otwartymi torebkami, w których przechowują portfele i inne wartościowe przedmioty.
mad
Artykuł wyświetlono 819 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 2
bielszczanin
Dokładnie, policja zajmuje się tylko ściganiem kierowców na obwodnicy, który przekraczają absurdalne ograniczenie 50 km/h. A kieszonkowcy od lat robią co chcą.
bzdura
To nie jest lekkomyślność bielszczan, buczkowiczan, szczyrkowian i turystów. To zaufanie społeczne do regionu i miasta. Dlaczego Policja nie działa prewencyjnie? Ci co kradną , to nie są amatorzy! Policja ich zna i czeka za biurkiem przy pizzy, aż same chamy się zgłoszą(poszkodowani). Chamy , bo w najlepszym do odpoczynku momencie, przysparzają pracy....

Klauzula informacyjna ›