Bielscy radni uchwalili dziś budżet na 2010 rok. Nie była to decyzja jednomyślna. Dlatego na sesji Rady Miejskiej nie obyło się bez gorącego sporu politycznego. Ostatecznie wchodzimy w nowy rok z dużym deficytem, który może się jeszcze powiększyć.

Po długiej debacie, w której głos wzięli także obecni na sesji posłowie, budżet został przyjęty. Przeciwni tej decyzji byli radni klubu PiS.

 - To jest jakaś schizofrenia - kwitował prezydent Jacek Krywult. - Jednocześnie chcieć większych inwestycji i mniejeszych niż planujemy wydatków. Ten budżet jest proinwestycyjny, ale jest też bezpieczny.

Prezydent zaznaczył, że decyzja o możliwości zaciągnięcia kredytu nie jest równoznaczna z jego natychmiatowym zrealizowaniem w pełnej kwocie. Np. w roku 2009 radni zgodzili się na zaciągnięcie 160 mln zł kredytu, podczas gdy wykorzystano z niego tylko 90 mln zł.

O założeniach planu budżetowego na 2010 rok pisaliśmy w artykule  "Więcej wydamy, niż zarobimy".

mad