Bielski Ratusz będzie się ubiegał o dotację z Unii Europejskiej na przeprowadzenie badań ruchu turystycznego w mieście. Dzięki temu urzędnicy dowiedzą się m.in. kto do nas przyjeżdża, co ceni w Bielsku-Białej i jakich usług oczekuje od miasta w szczególności. Precyzyjna analiza tych preferencji pozwoli nam stworzyć ciekawszą ofertę dla turystów, przez co gmina otrzyma więcej pieniędzy na rozwój. 

Ostatnie tego rodzaju badania przeprowadzono w czasach, gdy Bielsko-Biała była stolicą województwa. Za opracowania płacił wtedy Urząd Wojewódzki z budżetu państwa. Nowsze analizy - którymi dysponuje obecnie bielski Ratusz - dotyczą województwa śląskiego jako całości. Problemy naszego miasta traktują epizodycznie.

Wedle badań Śląskiej Organizacji Turystycznej oraz Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej im. W. Korfantego, w roku 2007 nasze województwo odwiedziło 2, 8 mln turystów krajowych oraz 800 tys. zagranicznych. Autorzy opracowania milczą na temat liczby przyjazdów do Bielska-Białej. Podkreślają jednak, że Podbeskidzie oraz jego stolica należą do czołówki najpopularniejszych miejsc na mapie turystycznej regionu.

Skalę tej popularności ilustrują dane GUS. Według nich, do Bielska-Białej przyjeżdża coraz więcej turystów, którzy w tzw. obiektach zbiorowego zakwaterowania spędzają co najmniej jedną noc. Wprawdzie współczynnik ilości miejsc noclegowych na 1000 mieszkańców miasta w ostatnich latach nieznacznie spadł, lecz za to stale rośnie liczba gości hotelowych. Jeśli w roku 2002 z noclegu w bielskich hotelach, motelach i pensjonatach skorzystało niespełna 45 tys. osób (w tym 11 tys. gości zagranicznych), to w 2007r. było ich już ponad 75 tys.(22,5 tys. cudzoziemców).

Ale statystyki hotelowe są odbiciem tylko części realnego rynku turystycznego w Bielsku-Białej. Wielu turystów bowiem przyjeżdża do nas na krótki czas, bywa - zaledwie na kilka godzin. Na wycieczkę, zakupy, do urzędu, w sprawach służbowych, itd. Według wspomnianych wcześniej badań, prawie co trzeci turysta odwiedzający Śląsk przebywa w wybranej miejscowości krócej niż jeden dzień. Na pograniczu wskaźnik ów jest prawdopodobnie znacznie wyższy, gdyż dodatkowo na krótki pobyt przyjeżdżają do nas Czesi i Słowacy zainteresowani ofertą sklepów, a nawet placówek kulturalnych. Im złotówka tańsza, tym jest ich więcej.

Będąc dużym ośrodkiem miejskim na pograniczu, Bielsko- Biała jest magnesem dla tysięcy osób zamieszkałych po obu stronach granicy.

 - Stolice naszych regionów partnerskich są dużo mniejsze – podkreśla dyrektor Marcin Filip z sekretariatu Euroregionu Beskidy-Polska. – Ani Żylina, ani Frydek Mistek nie posiadają tak rozbudowanej bazy  kulturalnej i handlowej, jak stolica Podbeskidzia. Powinniśmy mądrze wykorzystać ten potencjał.

Na dziś jednak nie bardzo wiadomo w co najbardziej opłaca się zainwestować, aby trafić w zapotrzebowanie krajowych i zagranicznych turystów. Otwierać kasyna gier? Solaria? Kina? Chińskie restauracje? A może smażalnie kaszanki lub owoców morza? Bielski Ratusz nigdy jeszcze nie zlecał tego rodzaju badań rynku, gdyż ze względu na ich wysoki koszt zawsze były pilniejsze inwestycje. Obraz miasta w oczach turystów znamy w zasadzie tylko z przeprowadzonych w ub. r. badań wizerunkowych, które polegały na telefonicznym sondażu wśród mieszkańców innych regionów kraju.

Irena Czapla, urzędnik wydziału promocji miasta UM: - W naszym sondażu zapytaliśmy osoby spoza Bielska-Białej o to, co wiedzą o naszym mieście, z czym kojarzy im się jego nazwa. Okazuje się, że przeciętny Polak uważa, że jest to ośrodek dobrze rozwinięty, o wysokim poziomie życia mieszkańców. Duża część respondentów zadeklarowała nawet, że chciałaby zamieszkać w stolicy Podbeskidzia, gdyby mogła dziś decydować o miejscu osiedlenia.

Bielsko-Biała kojarzy się Polakom z małym fiatem, Reksiem oraz Bolkiem i Lolkiem. Jako pierwszy z tego sondażu skorzysta Reksio. Władze miasta znalazły wreszcie pieniądze na pomnik urwisa z kreskówki, który stanie wkrótce w pobliżu mostu na Białej w ciągu ulicy 11 Listopada. Nasz portal dowiedział się, że gotowy jest już odlew postaci poczętej na deskach kreślarskich w Studiu Filmów Rysunkowych przy Cieszyńskiej. Do tej interesującej inicjatywy powrócimy w szerszej publikacji w przyszłym tygodniu.

Prezydent Jacek Krywult przekonał się też wreszcie do idei badań socjologicznych na turystach odwiedzających nasze miasto. Według ostrożnych szacunków, mogą one kosztować 50-80 tys. zł. Aby nie obciążać budżetu takim wydatkiem, Ratusz będzie się ubiegał o dotację europejską na ów cel. Obecnie urzędnicy miejscy kompletują wniosek, który w połowie roku zostanie zgłoszony do naboru projektów w ramach Euroregionu Beskidy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, badania zostaną prawdopodobnie przeprowadzone zimą oraz latem 2010 roku.

W przyszłym opracowaniu zostaną uwzględnione m.in. takie dane, jak: płeć, wiek i kraj (miasto), z którego turysta pochodzi, w jaki sposób dowiedział się o ofercie Bielska-Białej, dlaczego do nas przyjechał, jak ocenia bazę handlową, turystyczną i kulturalną miasta, czego oczekuje oraz co chciałby robić podczas pobytu w stolicy Podbeskidzia. Wyniki tych badań będą podstawą planów inwestycyjnych w sektorze turystycznym.

W magistracie nikt już chyba nie łudzi się, że Bielsko-Biała może stać się drugim Zakopanem, Ustką czy Mrągowem. W okolicach miasta istnieje przecież rozbudowana baza noclegowa, dla której bielskie hotele nigdy nie będą stanowiły konkurencji. Powinniśmy jednak umieć zachęcić turystów zakwaterowanych po sąsiedzku do spędzenia dnia, popołudnia lub wieczoru w największym mieście regionu. W naszych restauracjach, centrach handlowych, kinach, teatrach. W portfelach gości trzeba szukać szans na rozwój gminy.

                            
                                                                                              Robert Kowal