Pijackie rekordy
Dla przeciętnego człowieka 3 promile alkoholu we krwi są dawką jeśli nie śmiertelną, to bardzo poważnie zagrażającą życiu. Rekordzista, który w ubiegłym roku trafił do Izby Wytrzeźwień w Bielsku-Białej miał 4,5 promila. I przeżył. Z kolei najmłodszy pacjent tej placówki miał tylko czternaście lat. Prócz niego pod kontrolą trzeźwiało w ubiegłym roku ponad stu małolatów.
W ubiegłym roku do bielskiej Izby Wytrzeźwień trafiło 6244 pacjentów. O 303 więcej, niż w roku 2007. Skąd taki wzrost? Iwona Kufel, dyrektor Izby Wytrzeźwień w Bielsku-Białej wyjaśnia, że istotnym powodem było podjęcie przez tę placówkę współpracy z nowymi gminami. Na przykład z gminą Brzeszcze w powiecie oświęcimskim, z której do wytrzeźwienia trafiło nad Białą blisko sto pięćdziesiąt osób.
Ale był też inny powód. Rok 2008 był dobrym rokiem dla gospodarki, a portfele mieszkańców Podbeskidzia odczuły tę pozytywną tendencję. Edward Brzóska, zastępca dyrektora bielskiej Izby Wytrzeźwień informuje zaś, że statystyki z ostatnich dziesięcioleci jasno dowodzą, iż dobra sytuacja społeczno-ekonomiczna ma ewidentne przełożenie na ilość spożywanego alkoholu, a co za tym idzie, na liczbę pacjentów wymagających trzeźwienia pod kontrolą.
Na przykład w czasach gierkowskiego ożywienia gospodarczego izba wytrzeźwień pękała w szwach, a w mrocznych czasach stanu wojennego świeciła pustkami. Po prostu, kiedy ludzie mają więcej pieniędzy, więcej wydają też na alkohol. Średnio każdego dnia dysponująca 33 łóżkami Izba Wytrzeźwień w Bielsku-Białej miała 17 pacjentów. Ale były i takie dni, gdy wszystkie miejsca były zajęte. Tak było w niektóre weekendy oraz już tradycyjnie, w sylwestra. Wicedyrektor Brzóska nie kryje i takiej smutnej informacji, że w ostatnich latach sporo pacjentów zdarza się nawet w takie dni jak Wigilia czy Wielki Piątek. Widać z tego, że czasy się zmieniają, bo kiedyś w te dni pijanych osób było niewiele.
W ubiegłym roku, w porównaniu z rokiem 2007, wzrosła nie tylko ogólna liczba pacjentów bielskiej Izby Wytrzeźwień, ale także liczba kobiet, które odwiedziły to miejsce. W roku 2007 było ich 465, w roku ubiegłym - 535. Spadła za to liczba nietrzeźwych małolatów. Osób poniżej 18 roku życia trafiło do Izby Wytrzeźwień 109, podczas gdy rok wcześniej było ich 130. Wśród 109 nietrzeźwych małolatów było 94 chłopców i 15 dziewczyn. Najmłodszy z nich miał 14 lat (smutny rekord z roku 2002 to 12 lat i sześć miesięcy). Dyrektor Kufel uważa, że wpływ na spadek liczby nietrzeźwych małolatów ma działalność terapeutyczna prowadzona w jej placówce z młodymi ludźmi, którzy nadużyli alkoholu.
W bielskiej Izbie Wytrzeźwień dominowali w 2008 roku bezrobotni (blisko 64 procent) i bezdomni (prawie 13 procent). Dyrektor Kufel wyjaśnia jednak, że co prawda wśród pacjentów najwięcej było bezrobotnych i bezdomnych, ale były też osoby zajmujące wysokie stanowiska i wykonujące bardzo odpowiedzialne zawody. Ciekawostkę stanowi fakt, iż najczęstszym gościem tej placówki bywa pewien rodowity Grek, który do Polski trafił w latach pięćdziesiątych. Łącznie zaliczył on już ponad trzysta pobytów w Izbie Wytrzeźwień.
A jakie były najczęstsze powody odwiedzin w placówce mieszczącej się przy ulicy Karola Miarki? Otóż dominowały awantury domowe, sytuacje zagrożenia życia lub zdrowia (na przykład spanie w czasie zimna na ławce w parku) i awantury w miejscach publicznych. W Izbie Wytrzeźwień zatrzymywane są osoby, które mają we krwi od 0,5 promila alkoholu w górę. Ubiegłoroczny rekordzista miał tych promili 4,5.
Pacjentów z gminy Radziechowy-Wieprz było 80, z Jeleśni 76, z Węgierskiej Górki 64, z Lipowej 54, z Rajczy 47, z Milówki 40, z Gilowic 37, z Łodygowic 33, z Łękawicy 30, ze Świnnej 28, z Czernichowa 21, z Ujsoł 15, z Koszarawy 12 i 2 ze Ślemienia. Z powiatu oświęcimskiego 147 pacjentów było z Brzeszcz, 113 z Kęt i po 2 z Oświęcimia (ta gmina korzysta głównie z usług Izby Wytrzeźwień w Tychach) oraz Zatora. Pozostali pacjenci pochodzili z powiatów pszczyńskiego, suskiego i wadowickiego.
Koszt pobytu w bielskiej Izbie Wytrzeźwień w roku 2008 wynosił 230 złotych, a w tym roku będzie to 250 zł. Ściągalność opłat wynosi 48 procent, co biorąc pod uwagę fakt, iż wśród pacjentów dominują osoby bez pracy i domu, czyli takie, od których windykacja funduszy jest praktycznie niemożliwa, jest wynikiem całkiem dobrym (średnia krajowa wynosi poniżej 40 procent).
W ubiegłym roku do bielskiej Izby Wytrzeźwień trafiło 6244 pacjentów. O 303 więcej, niż w roku 2007. Skąd taki wzrost? Iwona Kufel, dyrektor Izby Wytrzeźwień w Bielsku-Białej wyjaśnia, że istotnym powodem było podjęcie przez tę placówkę współpracy z nowymi gminami. Na przykład z gminą Brzeszcze w powiecie oświęcimskim, z której do wytrzeźwienia trafiło nad Białą blisko sto pięćdziesiąt osób.
Ale był też inny powód. Rok 2008 był dobrym rokiem dla gospodarki, a portfele mieszkańców Podbeskidzia odczuły tę pozytywną tendencję. Edward Brzóska, zastępca dyrektora bielskiej Izby Wytrzeźwień informuje zaś, że statystyki z ostatnich dziesięcioleci jasno dowodzą, iż dobra sytuacja społeczno-ekonomiczna ma ewidentne przełożenie na ilość spożywanego alkoholu, a co za tym idzie, na liczbę pacjentów wymagających trzeźwienia pod kontrolą.
Tłok w weekendy
Na przykład w czasach gierkowskiego ożywienia gospodarczego izba wytrzeźwień pękała w szwach, a w mrocznych czasach stanu wojennego świeciła pustkami. Po prostu, kiedy ludzie mają więcej pieniędzy, więcej wydają też na alkohol. Średnio każdego dnia dysponująca 33 łóżkami Izba Wytrzeźwień w Bielsku-Białej miała 17 pacjentów. Ale były i takie dni, gdy wszystkie miejsca były zajęte. Tak było w niektóre weekendy oraz już tradycyjnie, w sylwestra. Wicedyrektor Brzóska nie kryje i takiej smutnej informacji, że w ostatnich latach sporo pacjentów zdarza się nawet w takie dni jak Wigilia czy Wielki Piątek. Widać z tego, że czasy się zmieniają, bo kiedyś w te dni pijanych osób było niewiele.
W ubiegłym roku, w porównaniu z rokiem 2007, wzrosła nie tylko ogólna liczba pacjentów bielskiej Izby Wytrzeźwień, ale także liczba kobiet, które odwiedziły to miejsce. W roku 2007 było ich 465, w roku ubiegłym - 535. Spadła za to liczba nietrzeźwych małolatów. Osób poniżej 18 roku życia trafiło do Izby Wytrzeźwień 109, podczas gdy rok wcześniej było ich 130. Wśród 109 nietrzeźwych małolatów było 94 chłopców i 15 dziewczyn. Najmłodszy z nich miał 14 lat (smutny rekord z roku 2002 to 12 lat i sześć miesięcy). Dyrektor Kufel uważa, że wpływ na spadek liczby nietrzeźwych małolatów ma działalność terapeutyczna prowadzona w jej placówce z młodymi ludźmi, którzy nadużyli alkoholu.
W bielskiej Izbie Wytrzeźwień dominowali w 2008 roku bezrobotni (blisko 64 procent) i bezdomni (prawie 13 procent). Dyrektor Kufel wyjaśnia jednak, że co prawda wśród pacjentów najwięcej było bezrobotnych i bezdomnych, ale były też osoby zajmujące wysokie stanowiska i wykonujące bardzo odpowiedzialne zawody. Ciekawostkę stanowi fakt, iż najczęstszym gościem tej placówki bywa pewien rodowity Grek, który do Polski trafił w latach pięćdziesiątych. Łącznie zaliczył on już ponad trzysta pobytów w Izbie Wytrzeźwień.
A jakie były najczęstsze powody odwiedzin w placówce mieszczącej się przy ulicy Karola Miarki? Otóż dominowały awantury domowe, sytuacje zagrożenia życia lub zdrowia (na przykład spanie w czasie zimna na ławce w parku) i awantury w miejscach publicznych. W Izbie Wytrzeźwień zatrzymywane są osoby, które mają we krwi od 0,5 promila alkoholu w górę. Ubiegłoroczny rekordzista miał tych promili 4,5.
Pobyt zdrożał
Wśród pacjentów dominowali bielszczanie, których było 2498. Wśród gmin powiatu bielskiego liderami zostały Czechowice-Dziedzice - 426 pacjentów. Sporo osób trafiło także do izby wytrzeźwień z Wilkowic (123), Jasienicy (119) i Buczkowic (87). Nietrzeźwych ze Szczyrku było 65, z Porąbki 64, z Wilamowic 56, z Kóz 43, a z Jaworza 28. W powiecie cieszyńskim liderem został Skoczów - 223 pacjentów. Niewielu mniej, bo 194 pacjentów było z Cieszyna. Kolejne miejsca w tym smutnym rankingu zajęły Ustroń (95), Wisła (52), Brenna (48), Chybie i Strumień (po 44), Istebna (40), Goleszów (24), Zebrzydowice (21), Hażlach (19) i Dębowiec (16). Najwięcej nietrzeźwych z powiatu żywieckiego było z Żywca - 180. Pacjentów z gminy Radziechowy-Wieprz było 80, z Jeleśni 76, z Węgierskiej Górki 64, z Lipowej 54, z Rajczy 47, z Milówki 40, z Gilowic 37, z Łodygowic 33, z Łękawicy 30, ze Świnnej 28, z Czernichowa 21, z Ujsoł 15, z Koszarawy 12 i 2 ze Ślemienia. Z powiatu oświęcimskiego 147 pacjentów było z Brzeszcz, 113 z Kęt i po 2 z Oświęcimia (ta gmina korzysta głównie z usług Izby Wytrzeźwień w Tychach) oraz Zatora. Pozostali pacjenci pochodzili z powiatów pszczyńskiego, suskiego i wadowickiego.
Koszt pobytu w bielskiej Izbie Wytrzeźwień w roku 2008 wynosił 230 złotych, a w tym roku będzie to 250 zł. Ściągalność opłat wynosi 48 procent, co biorąc pod uwagę fakt, iż wśród pacjentów dominują osoby bez pracy i domu, czyli takie, od których windykacja funduszy jest praktycznie niemożliwa, jest wynikiem całkiem dobrym (średnia krajowa wynosi poniżej 40 procent).
Sławomir Horowski


Artykuł wyświetlono 5254 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 3
Zrozpaczona Matka
ja wyjasniam dokladnie: ma swoje prawa, nic na sile, musi, nawet jezeli jest w ciagu alkoholowym , agresywny nie maja prawa zmusic go leczenie. ZAZNACZAM: takie jest prawo, prawo zwiazuje rece najblizszym bo nic na sile. Chyba ze stanie sie tragedia, to wtedy MOZE kochana policja zajmie sie tym, majac na uwadze swoj wskaznik osigalnosci wykrycia przestestw....jedyny wyjatek to jezeli jest niepryzomny i lezy na ulicy...Kazdy Obywael w tym kraju ma swoje prawa., nawet pijany, agresywny.W tym pryzpadku zmienilabym troszke prawo, dac wolna reke w decyzji najblizszej rodziny. Bo agresja powoduje agresje niestety. Wiem co mowie, poniewaz nie mam prawa zmusic czlowieka bardzo chorego na alkoholizm(do tego dochodzi agresja pod wplywem alkoholu), TEN czlowiek musi wyrazic zgode na leczenie, czlowiek ktory nie panuje nad soba, czlowiek po prosu chory...i to prawo wiaze rece rowniez policji i innym organom nawet lekarzom.....I u kolo sie zamyka a my zyjemy w ciaglym strachu nie tylko o swoje zycie ale o zycie jego samego. A czlowiek chory nigdy nie powie ze jest chory zwlaszcza na alkoholizm......
Kaz
Ja mam tylko jedno zaczepne pytanie, czy pijany obywatel traci swoje prawa obywatelskie? Jeśli nie to na jakiej podstawie jest on przymusowo odwożony do wytrzeźwiałki.

Klauzula informacyjna ›