Półmaraton w obronie wolności
W miniony weekend w całej Polsce odbywał się Maraton Pisania Listów Amnesty International. Do akcji przyłączyli się bielscy działacze AI, dzięki czemu w stolicy Podbeskidzia napisano niemal 200 listów w obronie więźniów sumienia.
Oficjalnie maraton miał trwać w całej Polsce 24 godziny - od 12 w sobotę do 12 w niedzielę. Niestety, ze względów kadrowych bielska grupa AI musiała zakończyć akcję o godz.2 w nocy.
- Właściwie tylko we dwie z koleżanką działamy obecnie w bielskiej grupie - poinformowała nas Agata Grządziel-Krysta. - Fizycznie nie byłybyśmy w stanie zorganizować pełnego maratonu. Nasza całonocna praca nie byłaby także na rękę właścicielowi lokalu, gdyż musiałby zapewnić pracownika, pokryć koszty zużycia prądu i innych mediów. Tymczasem po drugiej w nocy utarg byłby zapewne bardzo marny.
Podczas tegorocznej akcji pisano listy w obronie 16 osób. W sumie z Bielska-Białej wysłano 199 listów, czyli dużo mniej niż w zeszłym roku (313). - Jesteśmy jednak zadowoleni - podkreśla działaczka AI. - Paradoksalnie, przyszło więcej osób niż przed rokiem. Wtedy to było takie swoiste pospolite ruszenie. Kilka osób pisało po kilkanaście listów. Tym razem przez maraton przewinęło się więcej przypadkowych osób, które postanowiły wesprzeć akcję. Najwięcej listów napisano w obronie Rity Mahato z Nepalu, Birtukam Mideksa z Etiopii, Pokojowej Społeczności San Jose De Apartado w Kolumbii i Wiosek na terytoriach palestyńskich.
Agata wraz z koleżanką są wolontariuszkami. Nie otrzymują żadnych profitów za swoją działalność ani żadnych środków na jej prowadzenie. Nie mają więc też możliwości zorganizowania akcji na większą skalę. Dlatego zachęcają bielszczan do przyłączenia się do nich. Na początek wystarczy kontakt mailowy: [email protected].
Oficjalnie maraton miał trwać w całej Polsce 24 godziny - od 12 w sobotę do 12 w niedzielę. Niestety, ze względów kadrowych bielska grupa AI musiała zakończyć akcję o godz.2 w nocy.
- Właściwie tylko we dwie z koleżanką działamy obecnie w bielskiej grupie - poinformowała nas Agata Grządziel-Krysta. - Fizycznie nie byłybyśmy w stanie zorganizować pełnego maratonu. Nasza całonocna praca nie byłaby także na rękę właścicielowi lokalu, gdyż musiałby zapewnić pracownika, pokryć koszty zużycia prądu i innych mediów. Tymczasem po drugiej w nocy utarg byłby zapewne bardzo marny.
Podczas tegorocznej akcji pisano listy w obronie 16 osób. W sumie z Bielska-Białej wysłano 199 listów, czyli dużo mniej niż w zeszłym roku (313). - Jesteśmy jednak zadowoleni - podkreśla działaczka AI. - Paradoksalnie, przyszło więcej osób niż przed rokiem. Wtedy to było takie swoiste pospolite ruszenie. Kilka osób pisało po kilkanaście listów. Tym razem przez maraton przewinęło się więcej przypadkowych osób, które postanowiły wesprzeć akcję. Najwięcej listów napisano w obronie Rity Mahato z Nepalu, Birtukam Mideksa z Etiopii, Pokojowej Społeczności San Jose De Apartado w Kolumbii i Wiosek na terytoriach palestyńskich.
Agata wraz z koleżanką są wolontariuszkami. Nie otrzymują żadnych profitów za swoją działalność ani żadnych środków na jej prowadzenie. Nie mają więc też możliwości zorganizowania akcji na większą skalę. Dlatego zachęcają bielszczan do przyłączenia się do nich. Na początek wystarczy kontakt mailowy: [email protected].
mad
Artykuł wyświetlono 955 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›