Kryzys może dopaść każdego
Co zrobić, jeśli mąż bije? Gdzie iść, kiedy jesteś ofiarą molestowania seksualnego? U kogo szukać pomocy, gdy matka jest alkoholiczką? Podbeskidzki Ośrodek Interwencji Kryzysowej jest miejscem, dokąd mogą udać się osoby znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej. Aby otrzymać pomoc, muszą jednak mieszkać na terenie powiatu bielskiego lub żywieckiego.
Placówka istnieje już piętnasty rok i niedawno przeniosła siedzibę z Lipnika w okolice hotelu Magura - na ul. Piękną 2. Do hostelu jednorazowo mogą być przyjęte dwadzieścia dwie osoby. Obecnie przebywa ich tu piętnaście. Niestety, część z nich spędziła tu także święta i sylwestra. Przy wspólnym stole z obcymi ludźmi, a jednocześnie tak bliskimi, bo kompanami w niedoli.
Zapytaliśmy dyrektor Małgorzatę Malinowską, czy zima jest w ośrodku okresem wzmożonej aktywności i napływu większej liczby osób potrzebujących pomocy. Okazuje się, że nie. Zimowy nawał pracy odczuwają pracownicy MOPS albo noclegowni. POIK nie zajmuje się bezdomnymi, czy ubogimi, ale oczywiście każdy kto się do niego zgłosi otrzyma poradę, dokąd powinien się udać. Tak samo dzieje się z osobami, które zgłaszają się z problemem alkoholowym lub uzależnienia od narkotyków. W ośrodku nie otrzymają bezpośredniej pomocy, ale nikt nie jest zostawiany na pastwę losu. Po prostu otrzymuje adres miejsca, do którego powinien pojść.
Jak sama nazwa wskazuje, w POIK zajmują się wyłącznie sytuacjami kryzysowymi. Ich katalog jest obszerny, lecz nie stanowi zbioru zamkniętego. W życiu zdarzają się bowiem historie, których nikt nie jest w stanie przewidzieć. - Nie możemy zamykać się na takie ewentualności – podkreśla pani Małgorzata.
Przemoc w rodzinie, wykorzystywanie seksualne, tragedia (np. pożar domu), alkoholizm członka rodziny, śmierć bliskiej osoby, to tylko część problemów, którymi ośrodek się zajmuje. W ostatnim czasie hostel opuściła cała rodzina, która po tym jak w pożarze spłoną cały jej dobytek w końcu otrzymała nowe lokum.
Oprócz udzielania schronienia osobom znajdującym się w kryzysie, w ofercie ośrodka znajdują się też darmowe porady prawnika czy psychologa, a także konsultacje pedagogiczne. Organizowane są również terapie indywidualne i grupowe, w tym m.in. możliwy jest udział w grupie wsparcia dla kobiet doświadczających przemocy.
Ludzkie dramaty bywają różne. Dawniej najczęściej zgłaszały się ofiary przemocy fizycznej lub psychicznej, a zazwyczaj - obu na raz. Niestety, od jakiegoś czasu zdarza się coraz więcej przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci oraz samobójstw popełnianych przez najmłodszych. Takie sprawy są najtrudniejsze.
Statystyki pokazują nam to, czego w wirze codziennych zajęć nie widzimy gołym okiem. W liczbach tych zawarty jest ogrom nieszczęść dziejących się wokół nas. Tylko w 2008 roku w ośrodku zanotowano 5766 interwencji kryzysowych. Najwięcej dotyczyło problemów rodzinnych. Jak na 365 dni i niecałe 200 tys. mieszkańców stanowczo za dużo było przypadków przemocy na tle seksualnym oraz gwałtów. Tych ostatnich odnotowano aż 36, czyli średnio jedno zgwałcenie przypadało na 10 dni.
POIK może funkcjonować dzięki pieniądzom otrzymywanym od władz powiatu bielskiego i żywieckiego. Finansowany jest także przez miasto Bielsko-Biała, które pomogło wyremontować budynek ośrodka. Dzięki temu jest on teraz znakomicie przystosowany do potrzeb tego typu placówki. W poprzednich latach lokalizacja była sporym mankamentem, ponieważ kobiety z dziećmi - a to najczęstsi bywalcy ośrodka - uciekając z domu w środku nocy od męża pijaka, miały ogromne problemy z pokonaniem całej ul. Lipnickiej. Szczególnie podczas mrozów i większych opadów.
- Kiedy sygnalizujemy jakiś problem lub pilną potrzebę jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby miasto nie odpowiedziało na nasz apel – mówi pani Małgorzata. - Na szczęście, są też firmy, które wspierają naszą działalność. Nieocenioną pomocą było darowanie samochodu na potrzeby ośrodka przez jedną z firm. Zdarza się też doraźne wsparcie dla osób opuszczających hostel, np. przy meblowaniu mieszkań.
Często bywa tak, że rodzina - która uciekła ze swojego domu przed tyranem - nie ma już do czego wracać. Wszystko w mieszkaniu zostało poniszczone lub sprzedane. Stąd też prośba do prywatnych osób, które wymieniają sprzęt AGD, aby nie wyrzucać starych, lecz jeszcze sprawnych pralek, czy lodówek. Dyrektor Malinowska apeluje, żeby zgłaszać się z nimi właśnie do POIK.
Ośrodek współpracuje ze wszystkimi placówkami pomocy społecznej na terenie Bielska-Białej, a także z poradniami uzależnień oraz innymi instytucjami specjalistycznymi. Utrzymuje także ciągły kontakt z policją czy strażą pożarną.. Funkcjonariusze I komisariatu pełnią nawet dyżury w ośrodku. Adresy i telefony do wszystkich tych miejsc, jak również m.in. do Policyjnej Izby Dziecka oraz Domu dla Bezdomnych znajdują się na stronie www.poik.bielsko.pl.
Praca w ośrodku nie jest łatwa. Wymaga poświęcenia mnóstwa energii i czasu, często poza godzinami służbowymi. Bywa też niebezpieczna, np. kiedy przychodzą pijani mężowie i są wściekli, że ktoś odebrał im ich własność, czyli żonę. Natychmiast chcą odzyskać swoją zmywarkę, kucharkę, sprzątaczkę i worek treningowy w jednym.
Dyrektor ośrodka mówi, że nigdy nie wie kiedy skończy zmianę i czy nie zostanie wezwana w środku nocy na interwencję. Obecnie personel składa się z 11 osób. Są to psycholodzy, pedagodzy, pracownicy socjalni, prawnicy. Każda z nich jest narażona na wiele stresujących sytuacji. Problemy osób, które trafiają do ośrodka zostają się mimowolnie ich problemami. Pomagając innym, stają się częścią ich smutnej historii i muszą żyć ze świadomością okropności, jakie na co dzień dzieją się wokół nas.
Pomoc w ośrodku udzielana jest bezpłatnie przez całą dobę i siedem dni w tygodniu.
Adres: 43-300 Bielsko-Biała, ul. Piękna 2
Dojazd autobusami: 2, 9, 11, 21, 23
Telefon: 033 814 62 21 lub 9288
E-mail: [email protected]
Placówka istnieje już piętnasty rok i niedawno przeniosła siedzibę z Lipnika w okolice hotelu Magura - na ul. Piękną 2. Do hostelu jednorazowo mogą być przyjęte dwadzieścia dwie osoby. Obecnie przebywa ich tu piętnaście. Niestety, część z nich spędziła tu także święta i sylwestra. Przy wspólnym stole z obcymi ludźmi, a jednocześnie tak bliskimi, bo kompanami w niedoli.
Kryzys ma wiele twarzy
Zapytaliśmy dyrektor Małgorzatę Malinowską, czy zima jest w ośrodku okresem wzmożonej aktywności i napływu większej liczby osób potrzebujących pomocy. Okazuje się, że nie. Zimowy nawał pracy odczuwają pracownicy MOPS albo noclegowni. POIK nie zajmuje się bezdomnymi, czy ubogimi, ale oczywiście każdy kto się do niego zgłosi otrzyma poradę, dokąd powinien się udać. Tak samo dzieje się z osobami, które zgłaszają się z problemem alkoholowym lub uzależnienia od narkotyków. W ośrodku nie otrzymają bezpośredniej pomocy, ale nikt nie jest zostawiany na pastwę losu. Po prostu otrzymuje adres miejsca, do którego powinien pojść.
Jak sama nazwa wskazuje, w POIK zajmują się wyłącznie sytuacjami kryzysowymi. Ich katalog jest obszerny, lecz nie stanowi zbioru zamkniętego. W życiu zdarzają się bowiem historie, których nikt nie jest w stanie przewidzieć. - Nie możemy zamykać się na takie ewentualności – podkreśla pani Małgorzata.
Spalone życie
Przemoc w rodzinie, wykorzystywanie seksualne, tragedia (np. pożar domu), alkoholizm członka rodziny, śmierć bliskiej osoby, to tylko część problemów, którymi ośrodek się zajmuje. W ostatnim czasie hostel opuściła cała rodzina, która po tym jak w pożarze spłoną cały jej dobytek w końcu otrzymała nowe lokum.
Oprócz udzielania schronienia osobom znajdującym się w kryzysie, w ofercie ośrodka znajdują się też darmowe porady prawnika czy psychologa, a także konsultacje pedagogiczne. Organizowane są również terapie indywidualne i grupowe, w tym m.in. możliwy jest udział w grupie wsparcia dla kobiet doświadczających przemocy.
Ludzkie dramaty bywają różne. Dawniej najczęściej zgłaszały się ofiary przemocy fizycznej lub psychicznej, a zazwyczaj - obu na raz. Niestety, od jakiegoś czasu zdarza się coraz więcej przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci oraz samobójstw popełnianych przez najmłodszych. Takie sprawy są najtrudniejsze.
Coraz więcej gwałtów
Statystyki pokazują nam to, czego w wirze codziennych zajęć nie widzimy gołym okiem. W liczbach tych zawarty jest ogrom nieszczęść dziejących się wokół nas. Tylko w 2008 roku w ośrodku zanotowano 5766 interwencji kryzysowych. Najwięcej dotyczyło problemów rodzinnych. Jak na 365 dni i niecałe 200 tys. mieszkańców stanowczo za dużo było przypadków przemocy na tle seksualnym oraz gwałtów. Tych ostatnich odnotowano aż 36, czyli średnio jedno zgwałcenie przypadało na 10 dni.
POIK może funkcjonować dzięki pieniądzom otrzymywanym od władz powiatu bielskiego i żywieckiego. Finansowany jest także przez miasto Bielsko-Biała, które pomogło wyremontować budynek ośrodka. Dzięki temu jest on teraz znakomicie przystosowany do potrzeb tego typu placówki. W poprzednich latach lokalizacja była sporym mankamentem, ponieważ kobiety z dziećmi - a to najczęstsi bywalcy ośrodka - uciekając z domu w środku nocy od męża pijaka, miały ogromne problemy z pokonaniem całej ul. Lipnickiej. Szczególnie podczas mrozów i większych opadów.
Pomoc mile widziana
- Kiedy sygnalizujemy jakiś problem lub pilną potrzebę jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby miasto nie odpowiedziało na nasz apel – mówi pani Małgorzata. - Na szczęście, są też firmy, które wspierają naszą działalność. Nieocenioną pomocą było darowanie samochodu na potrzeby ośrodka przez jedną z firm. Zdarza się też doraźne wsparcie dla osób opuszczających hostel, np. przy meblowaniu mieszkań.
Często bywa tak, że rodzina - która uciekła ze swojego domu przed tyranem - nie ma już do czego wracać. Wszystko w mieszkaniu zostało poniszczone lub sprzedane. Stąd też prośba do prywatnych osób, które wymieniają sprzęt AGD, aby nie wyrzucać starych, lecz jeszcze sprawnych pralek, czy lodówek. Dyrektor Malinowska apeluje, żeby zgłaszać się z nimi właśnie do POIK.
Ośrodek współpracuje ze wszystkimi placówkami pomocy społecznej na terenie Bielska-Białej, a także z poradniami uzależnień oraz innymi instytucjami specjalistycznymi. Utrzymuje także ciągły kontakt z policją czy strażą pożarną.. Funkcjonariusze I komisariatu pełnią nawet dyżury w ośrodku. Adresy i telefony do wszystkich tych miejsc, jak również m.in. do Policyjnej Izby Dziecka oraz Domu dla Bezdomnych znajdują się na stronie www.poik.bielsko.pl.
Tyrani atakują
Praca w ośrodku nie jest łatwa. Wymaga poświęcenia mnóstwa energii i czasu, często poza godzinami służbowymi. Bywa też niebezpieczna, np. kiedy przychodzą pijani mężowie i są wściekli, że ktoś odebrał im ich własność, czyli żonę. Natychmiast chcą odzyskać swoją zmywarkę, kucharkę, sprzątaczkę i worek treningowy w jednym.
Dyrektor ośrodka mówi, że nigdy nie wie kiedy skończy zmianę i czy nie zostanie wezwana w środku nocy na interwencję. Obecnie personel składa się z 11 osób. Są to psycholodzy, pedagodzy, pracownicy socjalni, prawnicy. Każda z nich jest narażona na wiele stresujących sytuacji. Problemy osób, które trafiają do ośrodka zostają się mimowolnie ich problemami. Pomagając innym, stają się częścią ich smutnej historii i muszą żyć ze świadomością okropności, jakie na co dzień dzieją się wokół nas.
Magdalena Dydo
Pomoc w ośrodku udzielana jest bezpłatnie przez całą dobę i siedem dni w tygodniu.
Adres: 43-300 Bielsko-Biała, ul. Piękna 2
Dojazd autobusami: 2, 9, 11, 21, 23
Telefon: 033 814 62 21 lub 9288
E-mail: [email protected]
Artykuł wyświetlono 8537 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 6
Ada
Chciałabym z kimś porozmawiać z jakimś psychologiem ale rano nigdy nie mam odwagi czy ktoś wie czy na pięknej jest dobry psycholog?
Andrzej
Byłem tam po skończonej rozmowie pan mnie się zapytał jak ci mam pomódz po czym powiedzieliżmy sobie dowidzenia ?
czka
ciekawy tekst.w przystepny sposób porusza trudne i mało medialne sprawy.najłatwiej krytykowac anonimowo.w ten sposób czytelnicy nie zorientują się że anonim jest nikim,nie ma żadnego dorobku oprócz pisania anonimowych głupot w necie.
Mamuska
Co to za amatorskie analizy studentki pedagogiki.hahahhahaha. Chyba nie macie juz o czym pisac ludzie.
janusz1
Ten kto oskarżał ks.M.Michalika to go nie znał to był naprawde ksiądz z powołania a nie dla pieniędzy on od inkogo nie brał i niechciał pieniędzy. Ten ktoś powinien się wstydzić i ugryźć w język. Pozdrawiam Janusz W.
wkurzona
co za bzdury z tym przeniesieniem teraz to trzeba jakoś zakryć prawdę ośrodek nie został przeniesiony z tego względu, że był daleko tylko dlatego, że św. pamięci ks. M. Michalak został posądzony o branie pieniędzy za udostępnienie budynku przy kościele, a prawda jest taka, że nikt kasy za to nie brał a już na pewno nie ten ksiądz, tak się składa że mieszkam w lipniku i wiem jaka była prawda związana z koniecznością przeniesienia, ksiądz powiedział że nie chce oczerniać swojego dobrego imienia takimi oskarżeniami i wypowiedział ośrodkowi możliwość korzystania z tego budynku

Klauzula informacyjna ›